Po co oswajać konia? (jak działa mózg?)

Ostatnio wrzucam dużo filmików z zabawami z Oreusem (ma niecałe 3 lata). Pogoda jest jaka jest. Ujeżdżalnia przymrożona. Takie zabawy nie wymagają dobrych warunków. Bawiliśmy się piłką. Bawiliśmy się wielką płachtą. Płachta pod nogami konia, to nie to samo co płachta na koniu. To nie to samo co płachta na głowie konia. To nie to samo co płachta powiewająca obok konia itp. itd. Dużo jest roboty z płachtą 😊Przez takie zabawy, ćwiczenia, Oreus uczył się ją akceptować w różnych formach. Dużo też chodziliśmy na spacery. Nowością był spacer w nocy. Przy zapalonych latarniach. To kompletnie inne warunki ćwiczeniowe, niż spacer w tej samej okolicy w ciągu dnia.

To dzięki innej, wrodzonej cesze konia: ciekawości, oraz dzięki relacjom z człowiekiem, koń, mimo niepokoju, wchodzi w nowe sytuacje, da się prowadzić w nieznane, przełamuje strach.

Dlaczego tak dużo czasu poświęcam na takie aktywności z koniem? BY ROZWINĄĆ maksymalnie dużo nowych połączeń nerwowych, by przygotować stopniowo jego układ nerwowy do dźwigania emocji, coraz to trudniejszych zadań.

To tak jak z dzieckiem. Jeśli całą podstawówkę będzie chodził tylko do szkoły i z powrotem i bawił się wokół domu, to w przyszłości o wiele trudniej przyjdzie mu mierzyć się z różnymi ludźmi, różnymi okolicznościami, innym środowiskiem.

Aby mózg się rozwijał, TRZEBA GO ĆWICZYĆ. Jak mięśnie na siłowni. By koń dawał sobie radę z emocjami w przyszłości, już teraz musimy go „narażać” na różne sytuacje, emocje. Ale tylko na takie, które jest w stanie teraz unieść.

Jak rozwinął się mózg konia w procesie ewolucji? Co najmniej 35 milionów lat ewolucji mówi końskiemu mózgowi, że jeśli coś wydaje Ci się podejrzanego, jeśli coś wydaje Ci się zagrożeniem, to to może oznaczać dla Ciebie Ś_M_I__E_R_Ć i w związku z tym MASZ NIE MYŚLEĆ, tylko uciekać. Pomyślisz potem, czy było warto się spłoszyć.

Mózg konia działa tak, że połączył bezpośrednio percepcję (wzrok) z działaniem. Jeśli więc z oka przesyłana jest informacja do mózgu o czymś podejrzanym, to natychmiast  do obszarów kontrolujących motorykę konia jest wysyłany sygnał z komendą BIEGNIJ. U człowieka jest jeszcze kora przedczołowa, gdzie sygnał jest analizowany i dopiero PO ANALIZIE jest wydawana komenda do narządów ruchu.  

Konie bardzo są wyczulone na niespodziewane bodźce wzrokowe, dźwiękowe i na zapachy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że konie płoszą się na najmniej oczywiste rzeczy: krótki gwałtowny ruch i ciche dźwięki (drapieżniki nie ogłaszają swojego ataku, nie są głośne).

Zatem, by trochę „zgasić” naturalne zachowania koni, trzeba z nimi sporo pracować, by przekonać je, że jednak jeśli zobaczysz to czy tamto, jeśli wydarzy się to i owo, to NIE musisz uciekać. Człowiek trochę przeprogramowuje naturalne zachowanie konia. I im wcześniej to zrobi (gdy koń jest młody) tym lepiej.

Oczywiście konie uczą się też jedne od drugich. Konie żyjące w stadzie naśladują starszyznę, “absorbują” emocje innych koni, inne konie je wyciszają. Dlatego tak ważne jest, by konie żyły w grupie…i ćwiczyły w grupie. We wpisie z rajdu w Kapadocji pisałam jak młode konie uczą się od starszych rajdować. Podziwiałam z niedowierzaniem ile umie tam koń 3-letni! Zapraszam do wpisu Rajd konny w Kapadocji, Turcja 6-13 czerwca 2025.

Człowiek wykorzystuje swoje relacje z koniem, swoje liderowanie, do oswajania go z „nowym”. Ważne jest tylko jedno: by człowiek nie bał się reakcji konia. Jeśli boisz się, że koń Ci uskoczy na ulicy, że Ci się wyrwie, jeśli denerwujesz się, gdy widzisz, że koń jest niespokojny – nie brnij dalej! To właśnie od CIEBIE koń musi się dowiedzieć, że NIE MA SIĘ CO DENERWOWAĆ. Kilka razy zdarzyło mi się, że zamiast iść na spacer, cofnęłam się na bezpieczną ujeżdżalnie. Oreus był tak poddenerwowany, nie chciał iść, nagle bał się, płoszył się na widok samego wyjścia ze stajni. Obawiałam się po pierwsze: że dojdzie do wybuchu jego emocji i po drugie: że ja nie opanuję moich emocji i zacznę się sama niepokoić (dlaczego tak się dzieje, że konie są czasem tak niespokojne, to już temat na oddzielny post). Ważne jest wtedy, by zmienić plany. Jeśli koń jest w takich emocjach i na spacerze wyrwie się nam, spłoszy, będzie kojarzył spacer z czymś niemiłym. Nie chcemy nigdy dopuścić do odpalenia EMOCJI PANIKA. EMOCJA STRACH musi być przez nas zgaszona i przejść w oswojenie. Obserwuj swoje emocje. Ty zawsze musisz być spokojny. Sobie też stawiaj poprzeczki na tyle wysoko czy nisko, by przedsięwzięcie skończyło się sukcesem, byś uniósł „wybryki” konia i nie bał się jego reakcji.

Zawsze powtarzam i będę powtarzać. To najpierw człowiek musi wytrenować siebie, by móc się zabrać za trenowanie koni. Konie bardzo szybko przejmują liderowanie, jeśli widzą, że człowiek ma „słabe” momenty.

Polecam przeczytać artykułów w National Geographic. Spokój, brak strachu, jest podstawą w treningu

https://www.national-geographic.pl/przyroda/kon-wie-ze-sie-boisz-naukowcy-ustalili-jak-to-jest-mozliwe-czy-to-szosty-zmysl/?fbclid=IwY2xjawPh2HBleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBEVENmQlpQZm5vaXpVZGUxc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHg6Fs_Yfjk0Z6iktZd1qOTOgMXeAeBI_3eYr69b8RlQjubBJMk0Mr0AJStDk_aem_P3_MeGbqg5aD_IIxGs3U-A

A filmiki z zabaw z Oreusem możecie oglądać tu: Videoblog

PS Więcej o tym jak działa mózg konia, jak jest zbudowany, jak się rozwija przeczytacie w książce „Mózg konia, mózg człowieka/Neurobiologia w jeździectwie” Janet L. Jones.

Trening konia cd – praca z ziemi

Lipcowy wpis skończyłam opisując trenowanie konia w akceptacji ciężaru jeźdźca (koniecznie przeczytaj: Trening młodego konia – czego uczyć, czego wymagać? ). Poniżej filmik jaki nakręciłam pierwszy raz „przewieszając” się na Oreusie (nagrany przez dorwanego, nowego kamerzystę – Michałka lat 7 :))).

Krótko jeszcze skomentuje filmik i to co na nim robię. Zauważ, że zanim wskakuję, przewieszam się na koniu, uginam mu łeb. Czemu ma to służyć? Są 2 powody. Po pierwsze: koń ze zgiętą głową nie pobiegnie do przodu. Jeśli przestraszyłby się, ugięta głowa spowoduje, że co najwyżej zrobi z jeźdźcem na grzbiecie, kółeczko wokół własnej osi. Koń z ugiętą głową nie może biec, rzucić się do ucieczki. Po drugie: przez ugięcie łba rozluźniamy konia. Koń puszcza napięcie (jeśli jakieś się pokazało). Szerzej o ugięciu łba  pisałam w poście Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać? oraz przy okazji treningu z Murphym Praca z Murphym – część II Nauka ugięcia łba to podstawa w treningu konia. Oreus bardzo chętnie ugina łeb i rozluźnia się. ALE nie każdy koń to potrafi. Ugięcia łba – miękkiego – uczymy konia JAKO PIERWSZEJ RZECZY (znów odsyłam do wpisu z Murphym). Większość koni stawia opór, napina się, nie chce oddać głowę, bo koń instynktownie , CHCE mieć możliwość ucieczki! Spróbuj w swojej stajni z jakimkolwiek koniem…

Kontynuując wpis z lipca:

Punkt 6. Wprowadzamy do treningu konia bardziej zaawansowane polecenia. Na poniższym filmiku ćwiczę z Oreusem jego pierwsze skoki (kamerzysta ten sam – Michałek :))) Ponownie, nie dałam radę wyciąć jego komentarzy. UWIELBIAM DZIECI!!!.

Doprowadzanie do przeszkody, pokonywanie przeszkody – zarówno na ujeżdżalni, jak i w terenie – to bardzo fajny trening i zabawa. Jeśli koń ufa nam to idzie za naszą energią, nie ucieka, nie wyłamuje. Jestem tak dumna z Oreusa. To jego pierwsze skoki i naprawdę idealnie przeskakiwał przeszkodę. Pamiętaj, że takie skoki to nie jest NIC naturalnego dla konia! Koń nie rodzi się z chęcią do skoków. Możesz się domyśleć, że w naturze koń bardzo rzadko skacze. Człowiek musi nauczyć konia skakać, polubić skakanie – NAJPIERW z ziemi. Oreus w przyszłości będzie pracował w rekreacji. Z pewnością będzie skakał małe przeszkody. Już teraz może nauczyć się o co chodzi w tym skakaniu, by potem było to coś naturalnego. Coś, co nie wzbudza negatywnych emocji, stresu.

Na filmiku widać jak najpierw pokazuję Oreusowi przeszkodę. Zauważ, że obniżam mu łeb, by dobrze przyjrzał się przeszkodzie (jak widzą konie? Zapraszam do książki O książce oraz Jak widzi koń? ) Najpierw przechodzimy przeszkodę. Potem widać, jak Oreus wyłamuje skok. Z zasady KONIE WOLĄ OMINĄĆ przeszkodę, niż ją przeskoczyć (Oreus stwierdził, że przecież da się ominąć). Ile to razy miałam tego przykład w terenach! Konie zamiast przeskoczyć mały pieniek, kłodę, czy kałużę, omijały przeszkodę bokiem (jak tylko miały taką możliwość – czyli 20 cm wolnego miejsca 😊)).

Przy następnych skokach Oreus już podążył za mną, odczytał o co proszę i bez żadnego oporu przeskakiwał. Jak możesz się domyśleć – w miarę kolejnych treningów – zwiększamy wysokość, dokładamy przejścia przez kładki, czyli wszystkie TREC’owe przeszkody. Jest tysiąc rzeczy, które możesz ćwiczyć z młodym koniem na ujeżdżalny, czy w terenie, zwiększając jego odwagę, zaufanie do Ciebie, współpracę.

Kolejny filmik to – kontynuacja habituacji. Oreus świetnie radził sobie z płachtą na ziemi. Przyszedł czas na płachtę na nim, oraz kolejne ćwiczenia z chorągiewką (parasolka była już wcześniej). Uwielbiam kamerować JEGO PIERWSZE ĆWICZENIA NOWYCH rzeczy. Widać na filmikach jeszcze niekiedy małe zawahanie, lekkie napięcie. Ale widać też PRZEŁAMYWANIE, widać jak ciekawość bierze górę i zaufanie do mnie – „skoro to robimy, to damy radę! Przecież nie pierwsza to przeszkoda, którą Ela wymyśliła i która mnie nie zjadła!” (myśli Oreus 🙂 ). Zauważ, że linka nie jest napięta. Koń ma prawo odejść, zawahać się. Taka praca nie polega na zmuszaniu konia, “łamaniu” konia. Namawiamy go łagodnie, zachęcamy. Cały proces musi być na jak najniższych emocjach. Bardzo chwalimy. Zobacz jak na koniec Oreus po prostu chodzi za mną i za bardzo już nie zwraca uwagę na “strachy”.

https://www.facebook.com/reel/1740064773322734

Co w treningu młodego konia ma największe znaczenie???

– oczywiście relacje z koniem (zapraszam do Relacje z koniem – jak je tworzyć?)

– STOPNIOWE zwiększanie poprzeczki. Możesz dodać tylko tyle, ile koń da radę emocjonalnie unieść! To wielki błąd ludzki – mamy swój plan i go wykonujemy (dzisiaj to, jutro tamto). BZDURA. Masz obserwować konia i dopasowywać trudność do jego stanu emocjonalnego, do JEGO GOTOWOŚCI!

– pokora – lepiej cofnąć się 3 kroki, niż pójść za daleko. TRENINGI MUSZĄ być krótkie. Koń musi mieć czas na „przemyślenie”, a Ty – człowieku – schowaj ambicje do kieszeni.

– TWÓJ SPOKÓJ, pewność tego, że wiesz co robisz. To temat rzeka – tyle ludzi chce trenować konie, ale naprawdę nie są do tego przygotowani. SPÓJNOŚĆ to słowo klucz. Jeśli TY jesteś niespójny, zapomnij o tym, by koń się połapał w tym co powinien zrobić. Nie łudź się, że zasłonisz czymś swój strach, niepewność, bicie serce.

Dlaczego tyle koni ma problemy behawioralne? Dlaczego tak wiele koni choruje? Dlaczego tak wiele koni ma narowy?

Uwierz mi – problem jest w człowieku. Braku jego świadomości. Braku jego umiejętności w poprowadzeniu konia, w treningu konia. Trening konia zaczyna się długo przed tym jak wsiądziemy w siodło! Im więcej przepracujesz z ziemi, tym mniej pracy w siodle!

Pamiętaj – problem nie jest nigdy w koniu…

Ela Gródek

Trening młodego konia – czego uczyć, czego wymagać?

Zanim zagłębisz się w lekturę tego tekstu przeczytaj „Praca ze źrebakiem – czego nauczyć, czego wymagać?” Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać?. Ten wpis to kontynuacja. Oraz obejrzyj filmiki podsumuwujące:

https://www.facebook.com/reel/948617576796026

Co dalej gdy nauczymy źrebaka, rocznego, półtora-rocznego konia wszystkich 15 punktów zapisanych w poprzednim wpisie? (koń daje się dotykać wszędzie, stoi spokojnie przywiązany, nie wyrywa się, daje sobie spokojnie czyścić nogi, pryskać wodą, sprayem, myć, bez strachu reaguje na wszystkie rzeczy wokół stajni, wchodzi do przyczepy, chodzi przy nas, biega przy nas, cofa, wykonuje wszystkie drobne polecenia itp., itd.).

Lista wygląda następująco. Dalej uczymy konia:

  1. Chodzić TYLKO z nami na spacery (już bez towarzystwa. Odłączamy go od stada. To my stajemy się jego stadem).
  2. Wychodzić na spacery nie tylko do lasu ale i na ulicę.
  3. Akceptować siodło w 3 chodach.
  4. Akceptować „latające” strzemiona/nogi atrapy w 3 chodach (to nasze nogi w przyszłości).
  5. Akceptować ciężar jeźdźca.
  6. Wykonywać bardziej skomplikowane polecenia (wprowadzamy pracę na wolności).
  7. Akceptować kolejne „strachy” – chorągiewka, wielka płachta, parasolka itp. Czyli dalszy proces habituacji.

Poniżej rozwinę 5 powyższych punktów (2 pozostałe w następnym poście) i objaśnię ich znaczenie w treningu konia (zapraszam tu Trening konia cd – praca z ziemi

Punkt 1. Konie są stadne (o tym dużo pisałam w książce „Jazda konna? Naturalnie!” O książce). Naszym zadaniem jest wytrenować konia, który NIE ciągnie do stada, do swoich przyjaciół (z którymi spędza czas na pastwisku), ale podąża za człowiekiem. Kiedy koń pójdzie za Tobą? Po pierwsze: gdy nabierze zaufania do Ciebie, gdy będzie się przy Tobie czuł bezpiecznie, gdy BĘDZIE MU Z TOBĄ DOBRZE, gdy nawiąże relacje! Jak to zrobić ? Zapraszam do wpisu: https://jazdakonnanaturalnie.pl/2023/03/30/relacje-z-koniem-jak-je-tworzyc/ .

Po drugie: gdy będzie miał z Tobą chociaż trochę funu! Myśl zawsze o tym, by koń miał jeszcze to „coś” dla siebie z treningu z Tobą. (Yvet Blokesch z Feather Light Horsemenship nazwa to „added value”). Myśl o koniu jak o dziecku. Musi być zabawa, musi być nagroda (np. jedzenie pysznej trawy, gałęzi po drodze), musi być ciekawie. Konie SĄ CIEKAWSKIE. Żaden koń nie zasługuje na nudę obracając się całe życie wokół jednego pastwiska i stajni. Gdy koń będzie wiedział, że z Tobą czeka go coś fajnego – będzie za Tobą szedł (a potem za innymi ludźmi).

Po trzecie: gdy TY będziesz dodawał(a) mu pewności siebie i przekażesz swój spokój niezależnie od sytuacji. Pierwsze samotne wyprawy z Oreusem były podszyte napięciem. Oreus nie wiedział do końca, czy chce iść. Pamiętam jak wystraszył się wylatującego z traw bażanta. Jak uskoczył, jak się zestresował. To Twoja rola, by w takich sytuacjach zareagować PEŁNYM SPOKOJEM. Pogłaskać i przekonać „że to nic takiego. ZAUFAJ mi. Idziemy dalej”. To od Ciebie zależy, czy koń za Tobą będzie podążał. Czujesz jego niepewność? Pogłaszcz, odwróć uwagę od „stracha”, opuść mu łeb, by się rozluźnił, i spokojnie idź dalej. ZAUWAŻ jego niepewność i zareaguj! NAGRADZAJ co jakiś czas trawą. Niech celem tych pierwszych samotnych wypraw będzie kępka trawy to tu to tam. Przelej swój spokój na niego.

Punkt 2. Po wędrówkach po lesie, po łąkach blisko stajni, czas na wyjście na ulice. Ulica to już większe wyzwanie. Ulica to RUCH. Dużo ruchu, ruch pojazdów, ruch rowerów, pieszych. To odgłos silników, klaksonu. Zasada jest taka sama jak w lesie. WSZYSTKO ZALEŻY od Twoich reakcji na stresujące sytuacje. Tylko Twój spokój powoduje, że koń mimo stresu wywołanego czymś nowym, nie wpada w panikę, tylko da radę dalej iść i pomału uczyć się, że ulica to nie zagrożenie. Obcowanie z ulicą jest szczególnie ważne, gdy planujemy wychować konia, który będzie chodzić w tereny, jeździć na zawody.

UWAGA! NIE chodź z KONIEM na krótkim uwiązie. Nie trzymaj go kurczowo pod pyskiem. Weź długi. Jeśli koń uskoczy na widok bażanta, rowera, lepiej by uskoczył 3 metry ale nie wyrwał się. On ma prawo uskoczyć! Ma prawo „odejść od potencjalnego zagrożenia. Konie są KLAUSTROFOBICZNE (znów cytuję książkę). Trzymanie ich pod pyskiem, na „zacisku” wbrew pozorom NIE jest dobre! Źle działa na ich psychikę. Koń czuje, że zamykasz mu drogę ucieczki, a on chce mieć możliwość ratowania się, gdy uzna to za stosowne (będzie czuł się bezpieczniej)!. Z punktu widzenia psychiki konia zalecam zatem spacery na dłuższym uwiązie (ja mam 2,5 metrowy). Wchodząc na ulicę zaczynami od kontaktu z samochodami na dużym dystansie (by oczywiście nie ryzykować szkodą). Dopiero potem omijamy samochody coraz bliżej – gdy wiemy już, że koń nie widzi w samochodach zagrożenia.

Punkt 3. Już od małego przyzwyczajamy konia do czapraka, do popręgu. Pierwszy etap siodłania to akceptacja czegokolwiek na grzbiecie. Zamiast siodła najpierw używałam pada. Pad jest lekki, koń go nie czuje. Ale czuje popręg, czuje, że coś ma pod brzuchem. Gdy zaakceptuje „zacisk”, dociąganie pada, gdy nie broni się już popręgu, pada zmieniamy na siodło. Najpierw LEKKIE. Potem coraz cięższe.

Najpierw zacznij TYLKO od spacerów, na uwiązie. Potem dodajesz kłus, a na końcu galop!. Przechodzisz do kolejnej fazy TYLKO wtedy, gdy koń z kompletnym luzem akceptuje poprzednie wymaganie. Jeśli koń napina się lekko przy kłusie, nie przechodzisz do galopu! Czekasz jak będzie kompletnie zrelaksowany ZA KAŻDYM razem z siodłem w kłusie i stępie. Trening konia to OBSERWACJA, WYTRWAŁOŚĆ, CIERPLIWOŚĆ, przelewanie Twojej pewności i spokoju. Pośpiech cofnie Cię o kilka kroków do tyłu!

Poniżej filmik z pierwszych galopów Oreusa w ciężkim siodle

Punkt 4. Gdy koń akceptuje siodło, dodajesz siodło ze strzemionami. To zupełnie coś innego! Strzemiona wydają odgłosy, uderzają. Dodajesz nogi-atrapy. Bardzo zalecam, bardzo pomagają. Koń przyzwyczaja się do czegoś “majdającego się”, uderzającego lekko po bokach.

Wszystko to możesz przerobić z koniem zanim skończy 3 lata! Powtarzaj treningi co jakiś czas dla odświeżenia pamięci. Nie czekaj z siodłaniem konia gdy ten będzie odpowiednio duży (4 -5 lat), by móc już jeździć z jeźdźcem na grzbiecie.

Punkt 5. Koń od małego, powinien mieć możliwość nie tylko obcowania na pastwisku ze starszymi końmi, ale i obserwacji swoich kolegów podczas treningów. Konie uczą się od innych koni. Gdy tylko mam możliwość wchodzę na chwilę na ujeżdżalnie, gdy trwa tam trening. Oreus widzi człowieka na grzbiecie innych koni. Oreus widzi pracę człowieka z siodła i widzi pracę samych koni. Kiedyś, gdy to my będziemy wsiadać na niego i wymagać coś z siodła, zdziwienie będzie mniejsze 🙂

Gdy koń już przybiera na wadze i wzroście, gdy widzimy, że robi się silny i mocny, możemy wprowadzić elementy przewieszania się przez konia. Chcemy przyzwyczajać go do ciężaru na grzbiecie i do tego, że człowiek coś tam na tym grzbiecie robi. Na początku „kładziesz” swój tułów na koniu (nogi są dalej na ziemi), potem wchodzisz na krzesełko/schodki i ze schodków zwieszasz się lekko na konia. Na chwilę. Jak to robić? Postaram się nagrać filmik😊 A potem siadasz i zsiadasz, kładziesz się i zsuwasz się. Wszystko dzieje się przy ugiętym łbie. Gdy koń ma ugięty łeb najwyżej zacznie kręcić się w kółko, a nie pobiegnie do przodu.

Ela Gródek

Brykanie koni

Dzisiaj o brykaniu. A tak naprawdę o jednej z przyczyn brykania 😊 Jak możesz się domyśleć, konie mogą brykać z różnych powodów. Jednym z częstszych powodów jest niedopasowane siodło, które „nie pasuje” koniowi, które sprawia dyskomfort, napięcie, ból. Koń przez brykanie próbuje zrzucić siodło, ułożyć je inaczej, pozbyć się tego czegoś na grzbiecie, co wyraźnie przeszkadza.

Ale dzisiaj chciałabym przybliżyć inną przyczynę brykania. Brykanie jako konsekwencja „powstrzymanej energii”.

Bardzo dużo o tym mówi Ivet podczas swoich kursów w części „Problem Solving” (więcej o tym kursie dowiedzie się na Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”). Ba! Mało tego, nie tylko mówi, ale przede wszystkim pokazuje na video. Mamy możliwość obserwacji jak koń bryka, jak właściciel zgłasza się z tym problemem do Ivet i jak koń „magicznie” zmienia swoje postępowanie po kilku sesjach z Ivet (nie jeden koń…konie).

O co zatem tu chodzi? Zasada jest prosta. Jeśli powstrzymujemy energię, to ta energia musi gdzieś ujść. Jeśli przez ogłowie, wędzidło, powstrzymujemy konia od ruchu na przód, to zmagazynowana energia, która nie mogła być oddana przez ruch do przodu, zostanie oddana poprzez brykanie (ruch do tyłu) Lub dęmbowanie. My jeźdźcy, tak często i tak bardzo, boimy się energicznej jazdy, oddania wodzy, szybkiej jazdy, że ciągle „stopujemy” konia, ciągle go „pouczamy”: wolniej, wolniej! Nie tak szybko, nie tak szybko! I OCZYWIŚCIE JEST TO NORMALNE. Jest to często niekontrolowany odruch. Koń chce przyspieszyć, jeździec od razu zaciąga wodze.

Ile mi samej zajęło „przeprogramowanie” tej automatyczne reakcji!. Pisałam już w moich wpisach nie raz, że w wielu sytuacjach zaciąganie wodzy tylko pogarsza sprawę, a nawet wprowadza konia w większą panikę. Pisałam, jak oddanie wodzy uspokaja konia i wycisza (więcej przeczytasz na przykład tu: Cd. “Koń pędzi? Popuść wodze!”, Trzymaj się grzywy! NIE WODZY! )

Młody koń, zanim nauczy się współpracować z nami, zanim przestanie panikować, zanim stanie się odporny na różne bodźce, zanim odnajdzie RÓWNOWAGĘ pod jeźdźcem, to trochę musi poeksperymentować, trochę czasu upłynie. Taki koń będzie przyspieszał na nierównym, czy śliskim terenie, łapiąc równowagę. Młody koń będzie reagował szybszym tempem, gdy czegoś się przestraszy. Będzie przyspieszał, gdy będzie miał więcej energii i będzie chciał złapać balans z jeźdźcem na grzbiecie. Będzie szukał wygody, szukając odpowiedniego ustawienia, tempa. Będzie też chciał dać upust nagromadzonym emocjom (jazda z jeźdźcem na grzbiecie jest emocjonalnie trudna!!) ! I co robi człowiek? Zaciąga wodze, i zwalnia go i zwalnia. A nagromadzona energia nie ma wyjścia – musi „pójść z zada” (lub w dębowanie).

Nie łudźmy się. Początki jazdy pod siodłem to dla konia stres i wyzwanie. Jak pisał Wojciech Mickunas – koń nie został stworzony do wożenia jeźdźca na sobie!

Jeden, drugi bryk. Jeździec coraz bardziej spięty, wodze coraz bardziej zaciśnięte. Zaczyna się walka…

I… często człowiek poddaje się, sam przestraszony schodzi z konia. Jeden, drugi raz. Zachowanie zostaje utrwalone. Koń zaczyna „czytać” nagrodę: jak zaczynam brykać, to dostaję wolne!

Co robi Ivet z “Feathre Light Horsemanship” w takich sytuacjach? Jak Ivet oducza konie brykania? ODDAJE WODZE I PROSI O RUCH DO PRZODU. „Bryknąłeś? Ok, dobrze, rozumiem Cię! Masz prawo. Ale dalej Cię proszę, byś jechał do przodu”. I tak do skutku. I TO DZIAŁA! Ivet prosi konia: „ Galopuj, jedź do przodu, nie bój się, nie bój się jechać do przodu, nie będzie za to kary” (ściągnięcie wodzy, wędzidłem po zębach), „ODBLOKUJ ŁOPATKI, czuj LUZ w ruchu. Nie musisz być już napięty czekając na ten ciągły impuls hamujący Twój ruch. Jazda do przodu może być fajna. Odpręż się, opuść łeb”. “OPEN UP”, otwórz się!.Ivet pomaga koniowi znaleźć luz i odprężenie z jeźdźcem na grzbiecie. Pamiętaj! Brykanie czy dębowanie to też upust stresu, emocji. Tak często za dużo wymagamy od koni…

O dziwo, konie nie biegną jak szalone, na łeb, na szyję. Ivet nie ląduje na ogrodzeniu ujeżdżalni. Konie po prostu szybko kłusując wyciągając się, galopują w wydłużonym, pięknym galopie, a Ivet cieszy się na ich grzbiecie, chwali je, zachęca do poczucia tego przepływu energii, do tego luzu. ZACHĘCA, BY PRZYSPIESZYŁY!!

Ale…ZANIM Ivet wsiądzie na takiego konia, zaczyna od podstaw. Od pracy z ziemi, od pracy na wolności w roundpenie. Zaczyna od rozmowy z koniem, nawiązania relacji. Najpierw z ziemi pokazuje koniowi, że praca z człowiekiem może przynieść przyjemność. Ale o tym wszystkim już pisałam. Odsyłam Was do wpisów:

Rozluźnienie konia jako klucz do rozwiązywania problemów

Praca z Murphym – część II

Relacje z koniem – jak je tworzyć?

I jeszcze na koniec.

Wiem, jest to trudne. To wszystko co robi Ivet: oddanie wodzy, gdy koń bryka i zachęcanie go do ruchu do przodu na wolnej wodzy. Wiem, że jest to trudne (pracując z energicznym, młodym koniem), pozwolić mu – przez szybszy ruch – na znalezienie komfortu, na rozładowanie. Jeśli nie jesteś na to gotowy, po prostu oddaj to w ręce dobrego trenera. Jeśli nie jesteś w stanie przyspieszyć razem z koniem, nie rób tego. Zostań o krok dalej – ćwicz w stępie, w kłusie. Ćwicz z ziemi. Ucz konia rozluźnienia na kołach, w zgięciach w stępie, w kłusie. A naukę galopu, ruchu pod jeźdźcem na wyższej energii, oddaj trenerom.

A tu kilka filmików – przyjrzyjcie się dokładnie jak Ivet oddaje wodze i prosi – ze spokojem i konsekwencją – o ruch do przodu

https://www.facebook.com/watch/?v=867431894385728

https://www.facebook.com/featherlighthorsemanship/videos/1589497258643326

https://www.facebook.com/reel/1427024734632610

PS Zdjęcie. Cóż, nie miałam zdjęcia brykającego konia więc wstawiłam rozluźnionego :)) Na zdjęciu Murphy ze Stajni na Zielonej.

Nieresponsywność koni, praca z Santosem

Ostatnio obiecałam napisać coś więcej o „NIERESPONSYWNOŚĆ” koni (non-responding horse) oraz o pracy z Santosem (jedno z drugim się łączy😊). Na facebooka i Instagrama wstawiłam filmik, gdzie pokazuję jak Santos grzecznie stoi przy wsiadaniu. Nie kręci się, nie odchodzi, nie gryzie. Filmik poniżej:

W tym wpisie opiszę jak pracuję z Santosem, by pomału, konsekwentnie uczyć go dobrego końskiego savoir-vivru oraz rozwinę wątek niereaktywności koni😊

Zanim – drogi jeźdźcu, przeczytasz ten wpis, odsyłam Cię do dwóch innych wpisów: Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”,Praca z Murphym – część I Ten wpis jest bowiem kontynuacją tamtych rozważań. Przeczytane? To możemy zaczynać😊

W powyższych wpisach pisałam (powtarzając za Ivet), że konie nieresponsywne są tak samo problematyczne, jak konie nadresponsywne (reagujące gwałtownie, nieadekwatnie do sytuacji, impulsu). Dlaczego? Bo koń, który dobrowolnie nie chce z nami rozmawiać, nie chce prowadzić dialogu, nie reaguje lekko i szybko na prośby jeźdźca, koń który nas nie słyszy i nie słucha, to koń z którym bardzo ciężko pracować i to koń nie do końca bezpieczny.

Koniem niereaktywnym był na początku naszej współpracy Murphy. Murphy stał przy mnie, ale nie reagował na moje prośby, na lekkie sygnały. Dopiero „ostre” komendy zbierały go do ruchu. Przestawianie konia siłą, wymuszanie ruchu konia ciągnięciem za uwiąz, poganianiem bacikiem, to NIE JEST KOMUNIKACJA, to NIE JEST DIALOG. Jeśli koń podąża za mną, ponieważ ja go ciągnę za uwiąż, to to nie jest podążanie. Jeśli koń cofa się, bo ja go pcham do tyłu, to to nie jest cofanie. Nie ma w tym woli konia, współpracy, świadomego kontaktu konia z jeźdźcem. Jeśli koń nie słucha jeźdźca z ziemi, nie będzie też go słuchał z siodła. Czy wsiadanie na takiego konia jest bezpieczne? Zastanów się nad tym dobrze.

Gdy zaczęłam pracę z Santosem było dokładnie tak samo. Santos robił swoje i nie zwracał uwagi na to co ja mówię. Ja proszę o ruch do przodu, Santos zawiesza się i stoi. Ja proszę o cofnięcie, Santos stoi i patrzy w druga stronę. Ja proszę: „ Ugnij łeb”, Santos wykorzystuje ugięcie do jednoczesnego podgryzania mojego polara. Zanim zatem zaczęłam cokolwiek innego ćwiczyć z Santosem, najpierw skupiłam się na jego REAKTYWNOŚCI, nauce reagowania na moje prośby (dawane LEKKIMI SYGNAŁAMI), NAWIĄZANIU ze mną dialogu. Przekonywałam go, że mówię do niego z sensem, że warto się ze mną komunikować.

Wrócę jeszcze do skłonności Santosa do „podgryzania” jeźdźca. Generalnie odruch „podgryzania”, chwytania wszystkiego zębami, jest normalny u młodych koni. Tak zachowują się ogiery, tak bawią się i zaczepiają od małego, tak „sprawdzają” się nawzajem, przygotowują do przyszłej roli w dorosłości. Wzajemne gryzienie się, podszczypywanie jest normalne u źrebaków, młodych koni. Tak uczą się wzajemnych relacji. Ale konie chętnie przenoszą takie zachowanie na człowieka. Jeśli człowiek przegapi moment wyciszenia tego zachowania, postawienia jasnych granic: „Tak możesz zachowywać się w stadzie, ale NIE w stosunku do człowieka”, to pojawia się problem. Im koń starszy i zachowanie utrwalone dłużej, tym trudniej się go pozbyć.

Jak oduczam Santosa tego zachowania? Ignorując wiele jego ruchów, bo ignorując nie daję mu UWAGI (a często o uwagę tu chodzi!), albo odpychając, czy nastawiając łokieć, by sam się „nadział” na niego i było mu nieprzyjemnie. I oczywiście chwaląc wszelkie chwile SPOKOJU, nie gryzienia! Ważny jest w tym tzw „timing”, czyli odpowiednio szybka reakcja, tak by koń skojarzył dokładnie przyczynę i skutek. Ważna jest też konsekwencja. Odpycham i 10 razy i 20 razy, nie odpuszczam. Cierpliwie czekam, aż koń wreszcie „załapie” co mu się bardziej opłaca, co jest milsze dla niego.

Zaczynając pracę z Santosem, zaczynałam dokładnie tak samo jak z Murphym, idę zgodnie z krokami, które uczy Ivet. Wszystkie te kroki dokładnie już opisałam (powyższy link) – punkt po punkcie. Opisałam co dają kolejne kroki i dlaczego są tak ważne. Zapraszam do analizy wpisu.

Wracając do niereaktywności Santosa. Niereaktywność konia to nic innego jak: „nie chce mi się z tobą gadać”, „tyle razy gadałem z jakimś człowiekiem, ale Wy ludzie gadacie niezrozumiale, więc postanowiłem Was już nie słuchać i nie zwracać uwagi”. Na początku zatem musiałam pokazać (i dalej pokazuję) Santosowi, że zwracam uwagę na to co on do mnie mówi i, że to co ja do niego mówię, ma sens. Widzę ogromne postępy. Jest o wiele większa lekkość w podążaniu za moim ruchem i poleceniami. Jeszcze wiele pracy, by de facto, Santos reagował wręcz na moje myśli, intencję (bo o to w tym wszystkim chodzi), ale…nie od razu Rzym zbudowano 😊

No dobrze – a co z tym wsiadaniem? Santos w ogóle nie jest nauczony stania przy wsiadaniu. Nie znam jego historii (to 6 letni koń). Wiem tylko, że zanim trafił do stajni, był świeżo zajeżdżony i generalnie wcześniej prowadził sielsko-anielskie życie. Być może skojarzył już wsiadanie z czymś niemiłym. Konie są bardzo wrażliwe. I mają bardzo dobrą pamięć. Jeśli człowiek niechcący zrobi jakiś błąd w treningu, koń może bardzo łatwo się zrazić. Człowiek wielokrotnie stawia nieumyślnie zbyt wysoką poprzeczkę lub zbyt wysoką presję. W treningu koni ważna jest zasada – małymi krokami, na niskich emocjach, z krótkimi sesjami treningowymi (o tym mówi dużo Manolo Mandez Szkolenie z Manolo Mandez – część I). Jeśli pewne rzeczy zrobimy za szybko (siodłanie, podpinanie popręgu, ujeżdżanie, wsiadanie etc), na zbyt wysokich dla konia emocjach, pod zbyt dużą presją, koń będzie czuł za każdym razem niepokój i będzie instynktownie „uciekał”. Na każdym etapie treningu musisz wiedzieć, ze koń dane mu zadanie uniesie.

Santos przy wsiadaniu kręcił się, odchodził, podgryzał jeźdźca. Zaczęłam więc najpierw od stania przy nim na schodkach. I tylko tyle. AŻ TYLE. Ja stoję na schodkach, Santos stoi grzecznie – głaszczę i chwalę. Schodzę ze schodków. Daję „wolne”. I znów to samo. Potem: „Oddaj głowę – ALE NIE GRYŹ”! I pochwała.

Gryzieniem to też rozładowanie swojego napięcia (czuję niepokój, tak rozładuję swoje napięcie). W książce “Co niepokoi mojego konia?…”, której recenzje napisałam tu: Książka „Co niepokoi mojego konia? Język ciała i sygnały uspokajające u koni” – dlaczego warto przeczytać? przeczytasz jak rozpoznać napięcie konia, jakie są sygnały uspakajające, jak rozpoznawać emocje koni.

Najlepszą metodą walki z narowami, niechcianymi zachowaniami u koni, jest pokazanie im ALTERNATYWY. Jak często powtarza Ivet, możemy pokazać koniowi, że już nie musi się tak zachowywać, możemy nauczyć go rozluźniania, puszczania emocji, przekierowania gdzie indziej uwagi. W konsekwencji damy mu w treningu coś więcej. Damy mu spokój, rozluźnienie, damy mu PRZYJEMNOŚĆ pracy z człowiekiem.

A poniżej filmik – praca z Oreusem w terenie. Ćwiczenie reaktywności (reagowania na moje lekkie sygnały) w lesie: teraz biegniemy, teraz stoimy, teraz skaczemy, teraz odpoczywamy, teraz oddaj mi łeb, teraz idziemy razem. To świetna zabawa! Polecam 😊

Oraz linki do filmików z pracy z Santosem

Nawiązywanie relacji – pierwszy roundpen, spacery w lesie

A tu filmik z Oreusem – praca nad reaktywnością właśnie! Czyli: biegniemy, skaczemy, stoimy, odpoczywamy itp. Lekkość reagowania na prośby.