Rozwój jeźdźca – mój program nauki

Mam wielki bunt w sobie. Nie zgadzam się z powszechnie przyjętym sposobem kształcenia młodego jeźdźca. Młody człowiek przychodzi do stajni. I co? I wrzuca się go na grzbiet konia. Najpierw jeździ na lonży. Ale krótko – bo to czasochłonne i drogie. Kilka, kilkanaście spotkań i jeździec ląduje na koniu w grupie innych adeptów.

Dobrze pamiętam swoje początki jazdy konnej. Owszem – endorfiny, ale zmieszane z dużą dawką stresu…Na koniu czułam się z jednej strony wspaniale, ale i…jak na tykającej bombie. W głowie ciągle krążyły myśli: „Co jak koń zerwie się do biegu, a ja go nie zatrzymam??”.

O braku edukacji z zakresu psychiki i natury koni już pisałam. Powtórzę jeszcze raz. Wg mnie, to powinien być obowiązek, aby jeździec zanim zacznie regularnie jeździć konno, musiał zaliczyć/zdać teorię o koniu. Jeździec mógłby przygotować się sam (z poleconej lektury) lub/i odbyć kilka obowiązkowych godzin szkoleniowych.

Jest jeszcze jedna luka/ jeden brak w początkowej edukacji jeźdźca – fizyczne i mentalne przygotowanie jeźdźca. O fizycznym przygotowaniu przeczytasz tu: Rozluźnienie jeźdźca a dobrobyt konia

Teraz skupię się na mentalnym.

Każdy jeździec powinien pracować PRZEDE WSZYSTKIM nad sobą. Nie nad koniem (o tak! Młody jeździec myśli, że to konia trzeba wychowywać!). To nie koń ma się do nas dostosować i nauczyć się z nami współżyć. To my musimy zrozumieć jego Świat, jego zachowania, język. (przeczytaj Nie rozmawiajmy z koniem jak z człowiekiem )

Nie jest prosto zrozumieć Świat koni. Ja poznaję Świat koni już trzynasty rok i dalej mam nowe obserwacje, spostrzeżenia…To nauka na całe życie.

Od jakiegoś czasu, na bazie mojej wiedzy, doświadczenia, pomagam jeźdźcom świadomie zacząć jeździectwo. Pomagam im MENTALNIE przygotować się do jeździectwa. Wiem dokładnie czego mi zabrakło w początkowej fazie nauki jazdy konnej i jakie były tego konsekwencję. Daję im lepszy start, szybszy start, bezpieczniejszy i bardziej świadomy.

Poniżej odsłaniam rąbka tajemnicy: moje elementy pracy z jeźdźcem nad rozwojem jego przygotowania do jeździectwa:

1. Praca ze stadem. Biorę uczniów do stada. Obserwujemy stado z daleka, tłumaczę jego zachowania, komentuję intencje. Wchodzimy w stado, w interakcję z końmi. Komentuję zachowania różnych koni w stosunku do nas. Uczę czytać emocje koni, wychwytywać sytuacje potencjalnie niebezpiecznie (stado jest dynamiczne!), obserwujemy wzajemne oddziaływanie. Uczę OSWAJANIA się z końmi, uczę zaufania, pewności siebie, tłumienia impulsywnych reakcji. Ale i stawiania granic.

2. Praca z grzbietu, na oklep. To najlepsza metoda na OSWAJANIE człowieka z koniem. Kładzenie się na konia, elementy woltyżerki, zeskakiwanie, zaprzyjaźnienie się z zadem konia itp. Jeźdźcy potrzebują poczuć JAK się koń zachowuje, uczą się JAK reagować. Poznają własne ciało i jego ograniczenia 😊

3. Praca z ziemi. Jeśli TY będziesz bać się konia, koń będzie podejmować decyzje bez Ciebie i za Ciebie. Uczeń zaczyna wydawać polecenia i UCZY się reagować na odpowiedzi konia. Uczy się wymagać, uczy się regulować jego i swoje emocje. Zaczynamy od prostych rzeczy. Uczę zauważać swoją reakcję. Czy cofnęłam się? Czy moje ciało pokazało niepewność, strach? Czy byłam/ byłem konsekwentny? Proste ćwiczenia z ziemi są nieodzowne w kształceniu jeźdźca. To co chcesz egzekwować od konia z siodła NAJPIERW musisz nauczyć się egzekwować z ziemi.

(więcej o pracy z ziemi przeczytasz tu :Trening konia cd – praca z ziemi)

4. Spacery. Spacer z koniem w ręku wbrew pozorom nie jest prosty 😊Koń na ujeżdżalni to kompletne inne zwierzę niż te w terenie! Spacery w terenie to ogromne pole do nauki dla jeźdźca!

6. OSTATNIM ( a nie pierwszym!) elementem nauki jest praca z siodła, jazda w siodle. U mnie oczywiście bez wędzidła. (Uwielbiam patrzeć na to zdziwienie jeźdźca, że koń może chodzić bez wędzidła 😊). W siodle uczę -ZAUWAŻAĆ co jeździec robi z własnym ciałem na koniu? CZY I KIEDY je spina i rozluźnia? Co robią jego ręce? Co robią jego nogi? Gdzie patrzą oczy. UCZĘ ZAUWAŻAĆ, uczę świadomości własnego ciała i oddziaływania nim na konia. Aby w przyszłości móc pracować nad przepuszczalnym dosiadem, najpierw musisz zauważać szczegóły w sobie. Drugim etapem jest nauka zauważania/odczytywania JAK CZUJE SIĘ KOŃ pod Tobą? Czy się napina, czy rozluźnia? Kiedy się rozluźnia? Kiedy się napina?

Etyczne jeździectwo to takie kiedy zależy nam, by koniom było z nami dobrze, by nie odczuwały nie tylko bólu fizycznego, ale i obciążenia psychicznego: zdenerwowania, strachu, stresu. To jeździectwo oparte na komunikacji i relacji z koniem (więcej o tym tu: Relacje z koniem – jak je tworzyć?)

Tak sobie myślę, że gdyby kształcenie jeźdźców odbywało się z mieszanką powyższych elementów szkolenia, większy odsetek jeźdźców, to początkowe zainteresowanie jeździectwem, przekształcałoby w prawdziwą, świadomą pasję, nie rzucało by jeździectwa tak szybko. Bo ile młodych “koniar” pozostaje przy pasji na długie lata???A ile odchodzi?? I co ważniejsze: o ile mniej byłoby „poszarpywań za wodze”, „obijania grzbietów końskich”, strachu, spięć, upadków, niebezpiecznych sytuacji? O ile więcej byłoby zrozumienia, empatii dla konia i prawdziwej z nim współpracy…

Ela Gródek

PS 2 Jeśli zainteresowany jesteś takim samorozwojem – zapraszam do kontaktu.

Praca z koniem zaczyna się już w boksie, przy czyszczeniu…

Trenowanie koni = regulowanie ich układu nerwowego

Wiele postów poświęciłam tematowi trenowania koni:

– Trenowania koni już ujeżdżonych, dorosłych (seria wpisów z Murphym: Praca z Murphym – część I, praca z Santosem Nieresponsywność koni, praca z Santosem)

– Trenowania konia młodego – od 6 miesiąca życia (seria z Oreusem: Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać?, Trening młodego konia – czego uczyć, czego wymagać?; Po co oswajać konia? (jak działa mózg?))

Wskazywałam jak i po co robię konkretne ćwiczenia. Po co pracuję z ziemi, po co wychodzę w tereny, co robię na ujeżdżalni. Rozkładałam na czynniki pierwsze każde ćwiczenie, tłumaczyłam jego wpływ na konia w sensie fizycznym i psychicznym.

Pisałam też w postach o tym czego uczę jeźdźców, czego ja musiałam się przez długie lata nauczyć, by w ogóle podjąć się tematu treningu koni. We wpisie Czego uczę jeźdźców? podkreślałam, że uczę jeźdźców najpierw umiejętności ROZLUŹNIENIA się przy koniu, uczę NIE BAĆ się koni, ich reakcji, oswojenia się z nimi w każdej sytuacji.

Koń i człowiek komunikują się bez słów. Człowiek, który całe życie porozumiewa się za pomocą słów ma wielkie wyzwanie w komunikacji z koniem. Musi zrozumieć, że tu wchodzą w grę mindset, intencja, EMOCJE, porozumiewanie się za pomocą energii, delikatnych sygnałów, .

Wielcy trenerzy umieją REGULOWAĆ układ nerwowy (i hormonalny) konia. Koń nie myśli, koń działa. Układ nerwowy konia jest non stop w gotowości: biec? Nie biec? Jest powód? Czy nie ma powodu? Regulacja układu nerwowego koni przez człowieka polega na wyciszeniu tej „gotowości”, zapewnienia uczucia bezpieczeństwa i potem zmotywowania konia do wykonywania tego o co człowiek prosi. Nasze emocje, nasz układ nerwowy działa na konia, zatem zanim trener będzie w stanie regulować układ nerwowy konia, najpierw JEGO układ nerwowy musi być w równowadze. I to jest – wg mnie – najtrudniejsze dla człowieka.

Tak wiele razy, ucząc się o treningu koni, behawiorze koni, napotykałam się na pojęcie SPÓJNOŚCI w człowieku. Jeśli człowiek nie jest spójny : w myślach, w ciele, w ruchach, to koń NIE ZAUFA. Konie wyczuwają z daleka wszelkie „nieścisłości” w nas. Niby się nie boisz ale…co to za bicie serca? Niby jesteś spokojna ale…co to za nierówny oddech? Koń widzi, że coś się tu rozjeżdża i nie obdarzy Cię pełnym zaufaniem. Nie pójdzie za Tobą.

Twój układ nerwowy i hormonalny musi być czysty jak łza. Wtedy swoją pewnością siebie, spokojem, całym swoim ciałem, swoimi emocjami będziesz w stanie „POWODOWAĆ koniem”. Jego układ nerwowy będzie wyciszany przez Twój (lub pobudzany). Konie są różne: są konie nadpobudliwe  i je należy wyciszać i konie „leniuchy” (nie ma koni leniuchów ale dla uproszczenia tak je nazwijmy) i im należy „dodawać” energii. Uwielbiam pokazywać to swoim uczniom – jak ja i moja energia oddziałuje na konie. Jak ja i moje emocje oddziałują na konia.

Dobry trener podczas treningu reguluje stan emocjonalny konia. Koń jest wtedy w neurohormonalnej RÓWNOWADZE, w psychicznej równowadze. Wprowadza go w odpowiedni do nauki mindset (wolny od wyrzutu hormonu stresu! Wolny od niepewności) A POTEM UCZY, motywuje.

Oczywiście, do idealnego trening brakuje jeszcze jednego elementu: pewności, że koń jest w RÓWNOWADZE fizycznej. Czyli, że NIC go nie boli, nie uwiera, jego ciało przygotowane jest w pełni do pracy z ziemi lub siodła.  O Tym fizycznym przygotowaniu pisałam przy okazji wpisów z Oreusem, polecam też przeczytać post o dopasowaniu siodeł Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I.

Koń, który jest w balansie psychofizycznym to koń przygotowany do wyzwań, do treningów 😊

Trener, który jest w formie psychofizycznej, to trener przygotowany do pracy z koniem 😊 Należy bowiem wspomnieć też o FORMIE fizycznej samego trenera, jeźdźca, o jego rozciągnięciu, o braku blokad w ciele, o przepuszczalnym dosiadzie (który jest wypadkową STANU FIZYCZNEGO I PYCHICZNEGO), który ma ograniczać przeciążenia aparatu ruchu konia i doprowadzić do harmonii ruchu konia i człowieka. Ale to już temat na oddzielny wpis 😊

UWAGA!!! Każdy człowiek, który powoduje koniem, który “ćwiczy” z koniem staje się trenerem – czy tego chce, czy nie. Każdy jeździec jest poniekąd trenerem. DLATEGO tak ważne jest by każdy jeździec był bardzo świadomym jeźdźcem. Twoje zachowanie będzie oddziaływać pozytywnie lub negatywnie na konia. To na Tobie spoczywa odpowiedzialność. To Ty jesteś odpowiedzialny za konia.

Tak wiem – jazda konna jest bardzo wymagająca. Ale jak bardzo też satysfakcjonująca …

Ela Gródek

Po co oswajać konia? (jak działa mózg?)

Ostatnio wrzucam dużo filmików z zabawami z Oreusem (ma niecałe 3 lata). Pogoda jest jaka jest. Ujeżdżalnia przymrożona. Takie zabawy nie wymagają dobrych warunków. Bawiliśmy się piłką. Bawiliśmy się wielką płachtą. Płachta pod nogami konia, to nie to samo co płachta na koniu. To nie to samo co płachta na głowie konia. To nie to samo co płachta powiewająca obok konia itp. itd. Dużo jest roboty z płachtą 😊Przez takie zabawy, ćwiczenia, Oreus uczył się ją akceptować w różnych formach. Dużo też chodziliśmy na spacery. Nowością był spacer w nocy. Przy zapalonych latarniach. To kompletnie inne warunki ćwiczeniowe, niż spacer w tej samej okolicy w ciągu dnia.

To dzięki innej, wrodzonej cesze konia: ciekawości, oraz dzięki relacjom z człowiekiem, koń, mimo niepokoju, wchodzi w nowe sytuacje, da się prowadzić w nieznane, przełamuje strach.

Dlaczego tak dużo czasu poświęcam na takie aktywności z koniem? BY ROZWINĄĆ maksymalnie dużo nowych połączeń nerwowych, by przygotować stopniowo jego układ nerwowy do dźwigania emocji, coraz to trudniejszych zadań.

To tak jak z dzieckiem. Jeśli całą podstawówkę będzie chodził tylko do szkoły i z powrotem i bawił się wokół domu, to w przyszłości o wiele trudniej przyjdzie mu mierzyć się z różnymi ludźmi, różnymi okolicznościami, innym środowiskiem.

Aby mózg się rozwijał, TRZEBA GO ĆWICZYĆ. Jak mięśnie na siłowni. By koń dawał sobie radę z emocjami w przyszłości, już teraz musimy go „narażać” na różne sytuacje, emocje. Ale tylko na takie, które jest w stanie teraz unieść.

Jak rozwinął się mózg konia w procesie ewolucji? Co najmniej 35 milionów lat ewolucji mówi końskiemu mózgowi, że jeśli coś wydaje Ci się podejrzanego, jeśli coś wydaje Ci się zagrożeniem, to to może oznaczać dla Ciebie Ś_M_I__E_R_Ć i w związku z tym MASZ NIE MYŚLEĆ, tylko uciekać. Pomyślisz potem, czy było warto się spłoszyć.

Mózg konia działa tak, że połączył bezpośrednio percepcję (wzrok) z działaniem. Jeśli więc z oka przesyłana jest informacja do mózgu o czymś podejrzanym, to natychmiast  do obszarów kontrolujących motorykę konia jest wysyłany sygnał z komendą BIEGNIJ. U człowieka jest jeszcze kora przedczołowa, gdzie sygnał jest analizowany i dopiero PO ANALIZIE jest wydawana komenda do narządów ruchu.  

Konie bardzo są wyczulone na niespodziewane bodźce wzrokowe, dźwiękowe i na zapachy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że konie płoszą się na najmniej oczywiste rzeczy: krótki gwałtowny ruch i ciche dźwięki (drapieżniki nie ogłaszają swojego ataku, nie są głośne).

Zatem, by trochę „zgasić” naturalne zachowania koni, trzeba z nimi sporo pracować, by przekonać je, że jednak jeśli zobaczysz to czy tamto, jeśli wydarzy się to i owo, to NIE musisz uciekać. Człowiek trochę przeprogramowuje naturalne zachowanie konia. I im wcześniej to zrobi (gdy koń jest młody) tym lepiej.

Oczywiście konie uczą się też jedne od drugich. Konie żyjące w stadzie naśladują starszyznę, “absorbują” emocje innych koni, inne konie je wyciszają. Dlatego tak ważne jest, by konie żyły w grupie…i ćwiczyły w grupie. We wpisie z rajdu w Kapadocji pisałam jak młode konie uczą się od starszych rajdować. Podziwiałam z niedowierzaniem ile umie tam koń 3-letni! Zapraszam do wpisu Rajd konny w Kapadocji, Turcja 6-13 czerwca 2025.

Człowiek wykorzystuje swoje relacje z koniem, swoje liderowanie, do oswajania go z „nowym”. Ważne jest tylko jedno: by człowiek nie bał się reakcji konia. Jeśli boisz się, że koń Ci uskoczy na ulicy, że Ci się wyrwie, jeśli denerwujesz się, gdy widzisz, że koń jest niespokojny – nie brnij dalej! To właśnie od CIEBIE koń musi się dowiedzieć, że NIE MA SIĘ CO DENERWOWAĆ. Kilka razy zdarzyło mi się, że zamiast iść na spacer, cofnęłam się na bezpieczną ujeżdżalnie. Oreus był tak poddenerwowany, nie chciał iść, nagle bał się, płoszył się na widok samego wyjścia ze stajni. Obawiałam się po pierwsze: że dojdzie do wybuchu jego emocji i po drugie: że ja nie opanuję moich emocji i zacznę się sama niepokoić (dlaczego tak się dzieje, że konie są czasem tak niespokojne, to już temat na oddzielny post). Ważne jest wtedy, by zmienić plany. Jeśli koń jest w takich emocjach i na spacerze wyrwie się nam, spłoszy, będzie kojarzył spacer z czymś niemiłym. Nie chcemy nigdy dopuścić do odpalenia EMOCJI PANIKA. EMOCJA STRACH musi być przez nas zgaszona i przejść w oswojenie. Obserwuj swoje emocje. Ty zawsze musisz być spokojny. Sobie też stawiaj poprzeczki na tyle wysoko czy nisko, by przedsięwzięcie skończyło się sukcesem, byś uniósł „wybryki” konia i nie bał się jego reakcji.

Zawsze powtarzam i będę powtarzać. To najpierw człowiek musi wytrenować siebie, by móc się zabrać za trenowanie koni. Konie bardzo szybko przejmują liderowanie, jeśli widzą, że człowiek ma „słabe” momenty.

Polecam przeczytać artykułów w National Geographic. Spokój, brak strachu, jest podstawą w treningu

https://www.national-geographic.pl/przyroda/kon-wie-ze-sie-boisz-naukowcy-ustalili-jak-to-jest-mozliwe-czy-to-szosty-zmysl/?fbclid=IwY2xjawPh2HBleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBEVENmQlpQZm5vaXpVZGUxc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHg6Fs_Yfjk0Z6iktZd1qOTOgMXeAeBI_3eYr69b8RlQjubBJMk0Mr0AJStDk_aem_P3_MeGbqg5aD_IIxGs3U-A

A filmiki z zabaw z Oreusem możecie oglądać tu: Videoblog

PS Więcej o tym jak działa mózg konia, jak jest zbudowany, jak się rozwija przeczytacie w książce „Mózg konia, mózg człowieka/Neurobiologia w jeździectwie” Janet L. Jones.

Trening 3- letniego konia

Co dalej robić, gdy koń kończy 3 lata? Gdy umie już wszystko to o czym pisałam we wpisach:

Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę jaki jest stan fizyczny i psychiczny 3 letniego konia.

Zacytuję Panią weterynarz Vikki Fowler:

„3 letni koń to 9-latek. Dziecko. Nie gotowe jeszcze do dłuższej pracy. 9 letnie dziecko raczej nie wysyłamy do kopalni?

4 letni koń to 12-latek. Może wykonywać lekkie, dorywcze prace, by zarobić na „kieszonkowe” –  dołożyć się do utrzymania.

5 letni koń to 15-latek, nastolatek. Uważa, że już wszystko wie, że może wziąć na swoje barki pracę i odpowiedzialność. ALE ciągle jest jeszcze słaby i nie w pełni rozwinięty. Nie powinien w żadnym razie być przeciążany, pracować na granicy swoich możliwości. Jest gotowy natomiast by ZACZĄĆ budować swoją siłę”.

3 letni koń nie ma wykształconego układu kostnego, szkieletowego. Kręgi krzyżowe konia zrastają się około 4-tego roku życia, kłąb wykształca się ostatecznie w wieku 5 do 7 lat. Kostnienie kości nie kończy się na 3 roku życia. Parametr silnie związany z wytrzymałością tkanki kostnej to gęstość mineralna kości. Jest on bardzo ważnym wskaźnikiem dojrzałości szkieletu. Proces wysycania kości związkami mineralnymi postępuje znacznie wolniej niż rozrost tkanki kostnej. Całkowitą mineralną gęstość kości właściwą dla konia dorosłego organizm osiąga często dopiero po ukończeniu szóstego roku życia.

Co zatem wprowadzać do treningu? O co w tym momencie musimy zadbać? O dalszy spokojny rozwój konia bez obciążeń.

W tym momencie trzeba zadbać o zbudowanie mięśni, które będą CHRONIĆ kręgosłup, które będą nosić jeźdźca. Ale uwaga! To mają być mięśnie, a nie tłuszcz! Koń nie może być otyły, mieć nadwagę – bo to tylko obciąży jego układ szkieletowy. Sprawę problemu otyłości u koni nagłaśnia od lat np. Dr Sue Dyson, Kierownik Centrum Ortopedii Klinicznej w AHT w Newmarket, która była w Polsce nie raz na konferencjach oraz prowadzi kursy online. (Tak przy okazji polecam jeden z jej kursów w wersji polsko-języcznej https://sassebi.pl/poznaj-24-zachowania-koni/ )

Jak budować masę mięśniową u młodych koni? Odpowiedź znajdziecie w wywiadzie z fizjoterapeutą i osteopatą Michałem Dobrowolskim https://jazdakonnanaturalnie.pl/2025/03/28/wywiad-z-michalem-dobrowolskim-wszystko-o-konsekwencjach-zle-dobranego-siodla-czesc-i/

Podkreślę, że młody koń przebywając na pastwisku SAM buduje swoje mięśnie. Goniąc się z innymi końmi, poszukując pożywienia, przemieszcza się, ćwiczy. Im dłużej konie spędzają czasu na pastwisku tym lepiej – same robią część roboty za nas 😊 A człowiek? Człowiek dodaje do treningu kawaletki, drągi, górki (schodzenie, wchodzenie). Wszelkie podnoszenie nóg do góry wymusza budowanie mięśni grzbietu. Cofanie pięknie wykształca zad. Dużo dają spacery i najlepiej joggingi z koniem  (w ręku) po NIERÓWNYM terenie. Dlatego pójście w las jest tak pomocne 😊

3 letni koń to nastolatek. Jest już silny, ale w głowie dalej ma przysłowiowe siano. Pamiętam rozmowę z Joanną – właścicielką Stadniny Izery (prowadzą hodowlę konika polskiego. Co roku rodzi się u nich około 10 źrebaków). Asia mówiła: wsadzamy jeźdźca na 3 letniego konia. Oswajamy go z tym faktem a potem puszczamy na kolejny rok na pastwiska i dajemy mu spokój. Gdy ma 4 lata sprowadzamy go z powrotem. To nie jest już ten sam koń. Jest o wiele dojrzalszy, gotowy na pracę pod siodłem”.

Psychika koni jest bardzo delikatna (zresztą młodego nastolatka też…). Lepiej poczekać chwilę, lepiej dać mu czas na tym etapie rozwoju, po to, by w przyszłości cieszyć się dłużej jego zdrowiem oraz stabilną psychiką – tak ważną przy treningach, jazdach.

Ela Gródek

Czego uczę jeźdźców?

W jednym zdaniu ujęłabym to tak: uczę jeźdźców jak SIĘ ROZLUŹNIAĆ oraz jak ROZLUŹNIAĆ konia.

Dlaczego zależy mi (zależy nam) na rozluźnieniu konia? Pisałam we wpisie Rozluźnienie konia jako klucz do rozwiązywania problemów Zanim przejdziesz dalej do czytania tego wpisu przeczytaj najpierw właśnie ten wpis.

Koń spięty (i nie mówimy tu o spięciu spowodowanym bólem, kontuzją – to oddzielny temat) to koń „na czuwaniu”, gotowy na to, by w każdym momencie rzucić się do ucieczki, obrony. Gotowość, uważność, obrona, leży u podstaw przetrwania tych zwierząt, to ich instynkt. Przez rozluźnienie chcemy zmienić ten MINDSET konia, czyli jego stan umysłu. Chcemy wytrącić konia z myślenia „muszę być gotowy do ucieczki, muszę być przygotowany”, bo to oznacza napięcie, sztywność a w efekcie złe samopoczucie konia, zła praca, zły trening.

Rozluźnienie umożliwia koniowi pracę W DOBRYM USTAWIENIU, w zdrowej dla niego sylwetce (good posture!). A zdrowa sylwetka, dobre ustawienie konia gwarantuje bezbolesne, komfortowe niesienie jeźdźca na swoim grzbiecie. I koło się zamyka.

Jak uczę rozluźnienia konia? Zacznijmy od tego, że najpierw uczę ZAUWAŻAĆ kiedy koń jest spięty (nawet trochę), a kiedy jest naprawdę rozluźniony. Koń spięty to nie tylko ten, który prawie dostaje wytrzeszczu oczu! Tak często człowiek nie zdaje sobie sprawy ile sygnałów koń wysyła informując, że nie czuje się zbyt komfortowo. Uczę jak objawia się sztywność, napięcie konia. Uczę odczytywać te sygnały.

Potem przez odpowiednia ćwiczenia (poznane między innymi na kursach Feather Light Horsemanship) uczę jak konia rozluźniać.

ALE koń się przy nas nie rozluźni jeśli my sami będziemy SPIĘCI. I tu mamy temat na cały kolejny wykład. Tak wielu jeźdźców myśli, że nie są spięci… Niestety są. Zatem najpierw pomagam im ZAUWAŻAĆ kiedy się spinają i czym to się objawia. Tej sztuki trzeba się nauczyć. Spinanie się to INSTYNKT, nasza samoobrona. Nie mamy na to wpływu DOPÓKI nie popracujemy nad psychiką. Jeśli GŁOWA odpuści – nie muszę się tego, czy tamtego obawiać – wtedy ciało odpuści. Świadomość własnego ciała, obserwacja własnych myśli to podstawa.

Koń to wielkie zwierzę. Wiele koni ma narowy. W stajni ciągle słyszy się: „Uważaj! Bądź ostrożny!”, „Nie rób tak a tak”. To wszystko sprawia, że człowiek ma w sobie podskórny strach w wielu sytuacjach. A KOŃ TEN PODSKÓRNY STRACH czuje. My nie musimy mu tego pokazywać. On to wie.

Dużo wody musi upłynąć, by człowiek OSWOIŁ się z koniem. Tak naprawdę. Tak na 100%. Wiem. Bo to przeszłam. Na moich lekcjach OSWAJAM jeźdźców z koniem (KAŻDYM), z jego REAKCJAMI, jego ZACHOWANIAMI. Tłumaczę skąd się biorą takie reakcje. Opowiadam o psychice konia, bo tylko przez zrozumienie możemy zmienić nasze instynktowne zachowania.

Uczę zauważać swoje reakcje, swoją niepewność. Przypominam: „Oddychaj”, „Zauważ czy bije Ci serce”, „Rozluźnij teraz dłonie”, „Ugnij nogę, rozluźnij postawę”

Nasze ciało to JĘZYK, SYGNAŁY wysyłane do koni. Oddech, mięśnie, tętno, ustawienie, szybkość ruchów. Uczę ZWOLNIĆ. Uczę zauważyć, że jeździec robi wszystko za szybko.

Polecam Ci poobserwowanie światowej klasy trenerów koni. Mi to niesamowicie dużo dało. Obserwowałam najpierw NIE KONIE, ale człowieka. Zauważ jaki przeogromny spokój bije od tych trenerów, spójrz na „krągłość” ich ruchów, na wolne tempo – gdy chcemy uspokoić konia. Spójrz na pewność w ruchach. Zaobserwuj, że wielcy trenerzy dają koniom czas na refleksję, na reakcję!

Uwielbiam uczyć jeźdźców. Uwielbiam jak zaczynają zauważać. Jak zaczynają rozumieć więcej. Jak zaczynają cieszyć się. Uczę ich też być dumnym z każdego małego postępu.

I BARDZO BARDZO DOCENIAĆ KONIE i NAGRADZAĆ KONIE

Z serca

Ela Gródek

PS Jeśli chcesz się rozwijać – zapraszam! Miejsce spotkań – w zaprzyjaźnionej stajni 20 minut od Krakowa, w Konarach „Stajnia na Zielonej” przy ulicy Bonifraterskiej.

Razem możemy stworzyć lepszy Świat dla koni 😊

Pracę zaczynamy już w boksie

Lub na pastwisku

Pracujemy z ziemi – ćwiczymy rozluźnienie własne i konia. Zanim przejdziemy w siodło.