Dosiad młodego konia, delikatność jeźdźca

Oreus ma 3 lata i 4 miesiące. Zaczęłam z nim pracę, gdy miał 6 miesięcy. Został odsadzony od matki i podarowany Stajni „Na Zielonej”. Był małym, zagubionym źrebakiem, płoszącym się i uciekającym jak wszystkie inne małe źrebaczki.

Pierwszy dosiad w siodle był na hali w marcu (filmik tu: wpis o nim tu Pierwszy dosiad – Oreus/😊) teraz powtórka na otwartej, dużej ujeżdżalni. Na większej, otwartej przestrzeni. To jeszcze nie czas na zajeżdżanie Oreusa. Na to przyjdzie czas gdy skończy 4 lata, ale to odpowiedni moment, by w różnych warunkach oswajać go dalej z siodłem, z jeźdźcem.

Prezentuję filmik z drugiego dosiadu

Jak pisałam na facebooku: wszystko jest tu ważne:

– jak koń zachowuje się przy samym siodłaniu?

– jak przy dopinaniu popręgu?

– jak da się prowadzić na ujeżdżalni?

–  jakie emocje towarzyszą mu na każdym tym etapie?

– czy stoi i czeka, gdy jestem na schodkach?

Czy luźno oddaje łeb w momencie wsiadania? Czy znów czeka na jeźdźca, nie kręci się? Nie ma żadnej reakcji ucieczkowej? Jak reaguje, gdy jeździec jest na nim?

To wszystko jest tak ważne (jego rozluźnienie i spokój!!!), by dalsze etapy zajeżdżania przebiegały BEZ STRESU dla konia i z sukcesem dla człowieka. Przy koniach NIE MA DROGI NA SKRÓTY. Wszystko ma znaczenie 😊Przy koniach pośpiech nie jest dobrym doradcą.

Więc jaka jest ta droga nie na skróty? To pisuję w serii wpisów z Oreusem (kliknij Oreus w wyszukiwarkę na tym blogu). Ale dzisiaj chciałabym potłumaczyć to co widzisz na filmiku. Dlaczego tak, a nie inaczej wsiadam na konia? Dlaczego robię to, a nie tamto? Dlaczego to ma znaczenie?

Po pierwsze – powtórzę. Na konia można wsiadać, gdy jest on na to przygotowany PSYCHICZNIE I FIZYCZNIE. Nie należy wsiadać na konia, który nie ukończył 3 lat. NIE KIERUJ SIĘ NIGDY TYM co widzisz w mediach i co robią inni ludzie. Człowiek dalej popełnia mnóstwo błędów w pracy z końmi, człowiek wyrządza dalej koniom ogromną krzywdę. SŁUCHAJ weterynarzy, fizjoterapeutów końskich i behawiorystów. Nie należy zajeżdżać konia, który nie ukończył 4 lat. Nie należy zajeżdżać konia, który skończył 4 czy 5 lat, jeśli nie jest na to przygotowany psychicznie, czy fizycznie (więcej w wywiadzie tu Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I).

Koń przygotowany psychicznie to koń spokojny, rozluźniony, będący w kontakcie z człowiekiem, słuchający. Obowiązkiem człowieka jest praca z koniem bez zbędnego stresu i obciążenia psychicznego. Każdego konia da się przygotować do pracy z człowiekiem w sposób dla niego łagodny, przyjazny.

Pamiętaj, że STRES wywołuje u koni wrzody. A tak! Słyszałeś w swoje stajni, że i ten i tamten, i ten i tamten koń ma wrzody. No właśnie… Wrzody to PLAGA dzisiejszych czasów.

Jeśli koń odczuwa niepokój, ma reakcje uciekające, lękowe przy siodłaniu, NIE MOŻESZ IŚĆ dalej. Nie możesz na niego wsiadać. Jeśli koń nie podąża za Tobą lekko na ujeżdżalni, jeśli w pracy z ziemi nie wykonuje tego, o co go prosisz, nie możesz wsiadać na niego. Jeśli koń nie cofa się na Twoje polecenie, jeśli nie zatrzymuje się na Twoje polecenie, jeśli nie oddaje łba na Twoje polecenie, nie możesz na niego wsiadać.

To znaczy…możesz. Kto człowiekowi zabroni?? Echhh. Długo by o tym pisać.

W moim światopoglądzie i w mojej miłości do koni, nie ma takiej opcji.

Na filmiku zatem pokazuję Ci te ważne, SKŁADOWE ELEMENTY. Poobserwuj zachowanie Oreusa przy mnie. Poobserwuj moje ciało. Moje zachowanie przy koniu. Człowiek REGULUJE układ nerwowy konia (bądź nie). Człowiek ma moc wyciszania jego wrodzonych instynktów. Pracując z koniem dbam, byśmy byli cały czas w kontakcie.

I tu nadmienię o DELIKATNOŚCI. Uczę tego jeźdźców nie od dziś. 90% jeźdźców powiedziałoby, że jest DELIKATNYCH w stosunku do konia. Taka jest nasza, ludzka percepcja. Z punktu widzenia człowieka – tak, jesteś delikatny. Ale zapewniam Cię, że z punktu widzenia konia, daleko Ci jeszcze do delikatności. Jak mantrę powtarzam przy uczniach „poruszaj się jak mucha w smole” (cytując jednego z moich autorytetów), „zwolnij”, „nie tak energicznie!”, „Zrób to miękko, wolniej”. W boksie, przy siodłaniu, przy prowadzeniu konia, przy czyszczeniu ZWOLNIJ i bądź delikatny. Ale tak naprawdę delikatny.

Mnie delikatności nauczyły nie tylko konie ale i moje koty. I dalej mnie uczą, i inspirują. Kocie odruchy uczą totalnej delikatności. Koń Ci tak tego nie pokaże, ale ON DOKŁADNIE takiej delikatności potrzebuje, tak czuje. Naszą delikatnością wyciszamy konia.

Wiele koni przy czyszczeniu, siodłaniu „ma problem” (przyczyny tych problemów to temat na inny wpis). To ostatecznie od Ciebie zależy jak gwałtownie koń będzie się buntował, reagował.

Nie wiesz o czym mówię? Zapraszam na indywidualną lekcję ze mną – pokażę 😊

Dochodzimy do schodków. Nie wsiadam na konia, gdy on nie umie stać przy człowieku, stać przy schodkach. Gdy kręci się, ucieka. Jeśli stoi grzecznie, proszę o oddanie łba. Koń z ugiętym łbem nie może biec. Koń z ugiętym łbem ma pełne zaufanie do Ciebie. Koń z ugiętym łbem jest rozluźniony. Czy chcesz wsiadać na właśnie takiego konia? Ja tak. Podkreślę w tym momencie, że to nie moja wiedza. To wiedza dawno odkryta przez wspaniałych, wielkich koniarzy. To wiedza, która sprawdza się. Możesz z niej skorzystać. Albo nie 😊(jak wiecie z poprzednich wpisów idę programem Feather Light Horsemanship Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”)

Wsiadam „w połowie” na konia. Zawisam i czekam na reakcję. Jeśli moje ciało nie wywołuje żadnego napięcia w koniu, wtedy przekładam nogę. CAŁY CZAS JESTEM W ROZLUŹNIENIU. To między innymi od mojego rozluźnienia zależy rozluźnienie konia.

Z siodła sprawdzam, czy koń współpracuje. Czy dalej słucha moich poleceń. STÓJ to STÓJ. Oddaj łeb w drugą stronę, to oddaj łęb.

Zauważ, że nagradzam Oreusa. Mówię mu całą sobą, że jestem z niego dumna, że robi kawał dobrej roboty 😊

Masz pytania? Potrzebujesz konsultacji? Masz wątpliwości? Znajdziesz mnie pod Krakowem w Stajni Na Zielonej 🙂

Z serca

Ela Gródek

PS 1 filmik z pierwszego dosiadu na okrep i w siodle tu: Videoblog

PS Oreus uwielbia spacery z ręki 🙂

Do widzenia! Do zobaczenia!

Pierwszy dosiad – Oreus

Wzruszająca chwila dla mnie. Po raz pierwszy dosiadam Oreusa.

Oreus pozwala mi na to. Stoi spokojnie. Nie ma w nim krzty strachu, niepokoju, zdziwienia.

Po 3 latach pracy z Oreusem otrzymuję nagrodę – największą. Przyjęcie mnie na swój grzbiet w łagodny, pełny zaufania sposób..

Oreus trafił do stajni jako 6 miesięczny źrebak. Od tamtej pory, bardziej lub mniej regularnie, spotykam się z nim. Przez wspólną zabawę, przez wspólny czas, pokonywanie kolejnych wyzwań zdobywam zaufanie Oreusa. W nauce idę „programem” Ivet Blosch z Feather Light Horsemenship ( o jej kursach przeczytasz tu: Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”) ,programem przygotowania konia – od źrebaka – do pracy z człowiekiem pod siodłem. Po kolei stosuję jej metody pracy z młodym koniem. To działa 😊 Oreus jest fajnym, spokojnym koniem, który lubi spędzać czas z człowiekiem. Oreus posiada podstawy, które powinien umieć każdy koń zanim pójdzie pod siodło, czyli:

– umieć: cofać, uginać łeb, odangażować zad, podążać za człowiekiem,

– umieć wejść na koło (przygotowanie do lonżowania) i spokojnie pracować na linie na kole,

– reagować na polecenia człowieka (na zmianę energii, ciało człowieka). Praca na wolności: zmiany tempa chodu, przechodzenie między stępem, kłusem, galopem, zmiana kierunków),

– wychodzić z człowiekiem w teren (odklejenie od stada),

– wchodzić do przyczepki,

– STAĆ, gdy jest o to proszony😊,

– nie bać się płacht (na grzbiecie, głowie, pod nogami), parasoli, piłek i innych „strasznych rzeczy”,

– pięknie stać na uwiązie i czekać,

– stać spokojnie podczas czyszczenie, dać się czyścić, wszędzie dotykać,

– podawać kopyta, nie wyrywać,

– brać prysznic (woda mi nie straszna!),

– przyjąć siodło, kłusować, galopować lekko z siodłem,

– nie stracić chęci do dalszej zabawy z człowiekiem😊

Co po kolei uczyłam Oreusa. Na co zwracałam uwagę? Możecie przeczytać we wpisach: Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać?, Po co oswajać konia? (jak działa mózg?) Trenowanie koni = regulowanie ich układu nerwowego, Trening konia cd – praca z ziemi

Mam nadzieję, że te wpisy raz filmiki pomogą Wam w pracy z młodym koniem. I otrzymacie taką samą nagrodę. JEGO ZAUFANIE

BRAWO OREUS. Jesteś wspaniałym koniem!

UWAGA PS Grzbiet 3-letniego konia NIE JEST gotowy na noszenie ciężaru jeźdźca. Nie ma mowy o ruchu z obciążeniem (więcej tu: Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I , Część II -Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł Dlatego jak widzicie na filmiku ograniczam się do wejścia na grzbiet Oreusa i zejścia. Na ruch z ciężarem jeźdźca przyjdzie czas – po ukończeniu 4 roku życia.

PS 2. Pamiętaj – zaufanie do człowieka nie jest wieczne. Musisz udowadniać za każdym razem, że dalej warto Ci ufać 😊

Filmik- w siodle i bez siodła tu (w sekcji – Oreus) :Videoblog

Lub na youtube: https://youtube.com/shorts/ABrB5Cl6Vzc?si=R1wWtLWnVBoymp0i

Ela Gródek

PS nigdy nie wsiadaj na konia bez kasku! Ja z przejęcia zapomniałam, że go nie mam

zdjęcia: Julia Wenc

Czego uczę jeźdźców?

W jednym zdaniu ujęłabym to tak: uczę jeźdźców jak SIĘ ROZLUŹNIAĆ oraz jak ROZLUŹNIAĆ konia.

Dlaczego zależy mi (zależy nam) na rozluźnieniu konia? Pisałam we wpisie Rozluźnienie konia jako klucz do rozwiązywania problemów Zanim przejdziesz dalej do czytania tego wpisu przeczytaj najpierw właśnie ten wpis.

Koń spięty (i nie mówimy tu o spięciu spowodowanym bólem, kontuzją – to oddzielny temat) to koń „na czuwaniu”, gotowy na to, by w każdym momencie rzucić się do ucieczki, obrony. Gotowość, uważność, obrona, leży u podstaw przetrwania tych zwierząt, to ich instynkt. Przez rozluźnienie chcemy zmienić ten MINDSET konia, czyli jego stan umysłu. Chcemy wytrącić konia z myślenia „muszę być gotowy do ucieczki, muszę być przygotowany”, bo to oznacza napięcie, sztywność a w efekcie złe samopoczucie konia, zła praca, zły trening.

Rozluźnienie umożliwia koniowi pracę W DOBRYM USTAWIENIU, w zdrowej dla niego sylwetce (good posture!). A zdrowa sylwetka, dobre ustawienie konia gwarantuje bezbolesne, komfortowe niesienie jeźdźca na swoim grzbiecie. I koło się zamyka.

Jak uczę rozluźnienia konia? Zacznijmy od tego, że najpierw uczę ZAUWAŻAĆ kiedy koń jest spięty (nawet trochę), a kiedy jest naprawdę rozluźniony. Koń spięty to nie tylko ten, który prawie dostaje wytrzeszczu oczu! Tak często człowiek nie zdaje sobie sprawy ile sygnałów koń wysyła informując, że nie czuje się zbyt komfortowo. Uczę jak objawia się sztywność, napięcie konia. Uczę odczytywać te sygnały.

Potem przez odpowiednia ćwiczenia (poznane między innymi na kursach Feather Light Horsemanship) uczę jak konia rozluźniać.

ALE koń się przy nas nie rozluźni jeśli my sami będziemy SPIĘCI. I tu mamy temat na cały kolejny wykład. Tak wielu jeźdźców myśli, że nie są spięci… Niestety są. Zatem najpierw pomagam im ZAUWAŻAĆ kiedy się spinają i czym to się objawia. Tej sztuki trzeba się nauczyć. Spinanie się to INSTYNKT, nasza samoobrona. Nie mamy na to wpływu DOPÓKI nie popracujemy nad psychiką. Jeśli GŁOWA odpuści – nie muszę się tego, czy tamtego obawiać – wtedy ciało odpuści. Świadomość własnego ciała, obserwacja własnych myśli to podstawa.

Koń to wielkie zwierzę. Wiele koni ma narowy. W stajni ciągle słyszy się: „Uważaj! Bądź ostrożny!”, „Nie rób tak a tak”. To wszystko sprawia, że człowiek ma w sobie podskórny strach w wielu sytuacjach. A KOŃ TEN PODSKÓRNY STRACH czuje. My nie musimy mu tego pokazywać. On to wie.

Dużo wody musi upłynąć, by człowiek OSWOIŁ się z koniem. Tak naprawdę. Tak na 100%. Wiem. Bo to przeszłam. Na moich lekcjach OSWAJAM jeźdźców z koniem (KAŻDYM), z jego REAKCJAMI, jego ZACHOWANIAMI. Tłumaczę skąd się biorą takie reakcje. Opowiadam o psychice konia, bo tylko przez zrozumienie możemy zmienić nasze instynktowne zachowania.

Uczę zauważać swoje reakcje, swoją niepewność. Przypominam: „Oddychaj”, „Zauważ czy bije Ci serce”, „Rozluźnij teraz dłonie”, „Ugnij nogę, rozluźnij postawę”

Nasze ciało to JĘZYK, SYGNAŁY wysyłane do koni. Oddech, mięśnie, tętno, ustawienie, szybkość ruchów. Uczę ZWOLNIĆ. Uczę zauważyć, że jeździec robi wszystko za szybko.

Polecam Ci poobserwowanie światowej klasy trenerów koni. Mi to niesamowicie dużo dało. Obserwowałam najpierw NIE KONIE, ale człowieka. Zauważ jaki przeogromny spokój bije od tych trenerów, spójrz na „krągłość” ich ruchów, na wolne tempo – gdy chcemy uspokoić konia. Spójrz na pewność w ruchach. Zaobserwuj, że wielcy trenerzy dają koniom czas na refleksję, na reakcję!

Uwielbiam uczyć jeźdźców. Uwielbiam jak zaczynają zauważać. Jak zaczynają rozumieć więcej. Jak zaczynają cieszyć się. Uczę ich też być dumnym z każdego małego postępu.

I BARDZO BARDZO DOCENIAĆ KONIE i NAGRADZAĆ KONIE

Z serca

Ela Gródek

PS Jeśli chcesz się rozwijać – zapraszam! Miejsce spotkań – w zaprzyjaźnionej stajni 20 minut od Krakowa, w Konarach „Stajnia na Zielonej” przy ulicy Bonifraterskiej.

Razem możemy stworzyć lepszy Świat dla koni 😊

Pracę zaczynamy już w boksie

Lub na pastwisku

Pracujemy z ziemi – ćwiczymy rozluźnienie własne i konia. Zanim przejdziemy w siodło.

Nieresponsywność koni, praca z Santosem

Ostatnio obiecałam napisać coś więcej o „NIERESPONSYWNOŚĆ” koni (non-responding horse) oraz o pracy z Santosem (jedno z drugim się łączy😊). Na facebooka i Instagrama wstawiłam filmik, gdzie pokazuję jak Santos grzecznie stoi przy wsiadaniu. Nie kręci się, nie odchodzi, nie gryzie. Filmik poniżej:

W tym wpisie opiszę jak pracuję z Santosem, by pomału, konsekwentnie uczyć go dobrego końskiego savoir-vivru oraz rozwinę wątek niereaktywności koni😊

Zanim – drogi jeźdźcu, przeczytasz ten wpis, odsyłam Cię do dwóch innych wpisów: Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”,Praca z Murphym – część I Ten wpis jest bowiem kontynuacją tamtych rozważań. Przeczytane? To możemy zaczynać😊

W powyższych wpisach pisałam (powtarzając za Ivet), że konie nieresponsywne są tak samo problematyczne, jak konie nadresponsywne (reagujące gwałtownie, nieadekwatnie do sytuacji, impulsu). Dlaczego? Bo koń, który dobrowolnie nie chce z nami rozmawiać, nie chce prowadzić dialogu, nie reaguje lekko i szybko na prośby jeźdźca, koń który nas nie słyszy i nie słucha, to koń z którym bardzo ciężko pracować i to koń nie do końca bezpieczny.

Koniem niereaktywnym był na początku naszej współpracy Murphy. Murphy stał przy mnie, ale nie reagował na moje prośby, na lekkie sygnały. Dopiero „ostre” komendy zbierały go do ruchu. Przestawianie konia siłą, wymuszanie ruchu konia ciągnięciem za uwiąz, poganianiem bacikiem, to NIE JEST KOMUNIKACJA, to NIE JEST DIALOG. Jeśli koń podąża za mną, ponieważ ja go ciągnę za uwiąż, to to nie jest podążanie. Jeśli koń cofa się, bo ja go pcham do tyłu, to to nie jest cofanie. Nie ma w tym woli konia, współpracy, świadomego kontaktu konia z jeźdźcem. Jeśli koń nie słucha jeźdźca z ziemi, nie będzie też go słuchał z siodła. Czy wsiadanie na takiego konia jest bezpieczne? Zastanów się nad tym dobrze.

Gdy zaczęłam pracę z Santosem było dokładnie tak samo. Santos robił swoje i nie zwracał uwagi na to co ja mówię. Ja proszę o ruch do przodu, Santos zawiesza się i stoi. Ja proszę o cofnięcie, Santos stoi i patrzy w druga stronę. Ja proszę: „ Ugnij łeb”, Santos wykorzystuje ugięcie do jednoczesnego podgryzania mojego polara. Zanim zatem zaczęłam cokolwiek innego ćwiczyć z Santosem, najpierw skupiłam się na jego REAKTYWNOŚCI, nauce reagowania na moje prośby (dawane LEKKIMI SYGNAŁAMI), NAWIĄZANIU ze mną dialogu. Przekonywałam go, że mówię do niego z sensem, że warto się ze mną komunikować.

Wrócę jeszcze do skłonności Santosa do „podgryzania” jeźdźca. Generalnie odruch „podgryzania”, chwytania wszystkiego zębami, jest normalny u młodych koni. Tak zachowują się ogiery, tak bawią się i zaczepiają od małego, tak „sprawdzają” się nawzajem, przygotowują do przyszłej roli w dorosłości. Wzajemne gryzienie się, podszczypywanie jest normalne u źrebaków, młodych koni. Tak uczą się wzajemnych relacji. Ale konie chętnie przenoszą takie zachowanie na człowieka. Jeśli człowiek przegapi moment wyciszenia tego zachowania, postawienia jasnych granic: „Tak możesz zachowywać się w stadzie, ale NIE w stosunku do człowieka”, to pojawia się problem. Im koń starszy i zachowanie utrwalone dłużej, tym trudniej się go pozbyć.

Jak oduczam Santosa tego zachowania? Ignorując wiele jego ruchów, bo ignorując nie daję mu UWAGI (a często o uwagę tu chodzi!), albo odpychając, czy nastawiając łokieć, by sam się „nadział” na niego i było mu nieprzyjemnie. I oczywiście chwaląc wszelkie chwile SPOKOJU, nie gryzienia! Ważny jest w tym tzw „timing”, czyli odpowiednio szybka reakcja, tak by koń skojarzył dokładnie przyczynę i skutek. Ważna jest też konsekwencja. Odpycham i 10 razy i 20 razy, nie odpuszczam. Cierpliwie czekam, aż koń wreszcie „załapie” co mu się bardziej opłaca, co jest milsze dla niego.

Zaczynając pracę z Santosem, zaczynałam dokładnie tak samo jak z Murphym, idę zgodnie z krokami, które uczy Ivet. Wszystkie te kroki dokładnie już opisałam (powyższy link) – punkt po punkcie. Opisałam co dają kolejne kroki i dlaczego są tak ważne. Zapraszam do analizy wpisu.

Wracając do niereaktywności Santosa. Niereaktywność konia to nic innego jak: „nie chce mi się z tobą gadać”, „tyle razy gadałem z jakimś człowiekiem, ale Wy ludzie gadacie niezrozumiale, więc postanowiłem Was już nie słuchać i nie zwracać uwagi”. Na początku zatem musiałam pokazać (i dalej pokazuję) Santosowi, że zwracam uwagę na to co on do mnie mówi i, że to co ja do niego mówię, ma sens. Widzę ogromne postępy. Jest o wiele większa lekkość w podążaniu za moim ruchem i poleceniami. Jeszcze wiele pracy, by de facto, Santos reagował wręcz na moje myśli, intencję (bo o to w tym wszystkim chodzi), ale…nie od razu Rzym zbudowano 😊

No dobrze – a co z tym wsiadaniem? Santos w ogóle nie jest nauczony stania przy wsiadaniu. Nie znam jego historii (to 6 letni koń). Wiem tylko, że zanim trafił do stajni, był świeżo zajeżdżony i generalnie wcześniej prowadził sielsko-anielskie życie. Być może skojarzył już wsiadanie z czymś niemiłym. Konie są bardzo wrażliwe. I mają bardzo dobrą pamięć. Jeśli człowiek niechcący zrobi jakiś błąd w treningu, koń może bardzo łatwo się zrazić. Człowiek wielokrotnie stawia nieumyślnie zbyt wysoką poprzeczkę lub zbyt wysoką presję. W treningu koni ważna jest zasada – małymi krokami, na niskich emocjach, z krótkimi sesjami treningowymi (o tym mówi dużo Manolo Mandez Szkolenie z Manolo Mandez – część I). Jeśli pewne rzeczy zrobimy za szybko (siodłanie, podpinanie popręgu, ujeżdżanie, wsiadanie etc), na zbyt wysokich dla konia emocjach, pod zbyt dużą presją, koń będzie czuł za każdym razem niepokój i będzie instynktownie „uciekał”. Na każdym etapie treningu musisz wiedzieć, ze koń dane mu zadanie uniesie.

Santos przy wsiadaniu kręcił się, odchodził, podgryzał jeźdźca. Zaczęłam więc najpierw od stania przy nim na schodkach. I tylko tyle. AŻ TYLE. Ja stoję na schodkach, Santos stoi grzecznie – głaszczę i chwalę. Schodzę ze schodków. Daję „wolne”. I znów to samo. Potem: „Oddaj głowę – ALE NIE GRYŹ”! I pochwała.

Gryzieniem to też rozładowanie swojego napięcia (czuję niepokój, tak rozładuję swoje napięcie). W książce “Co niepokoi mojego konia?…”, której recenzje napisałam tu: Książka „Co niepokoi mojego konia? Język ciała i sygnały uspokajające u koni” – dlaczego warto przeczytać? przeczytasz jak rozpoznać napięcie konia, jakie są sygnały uspakajające, jak rozpoznawać emocje koni.

Najlepszą metodą walki z narowami, niechcianymi zachowaniami u koni, jest pokazanie im ALTERNATYWY. Jak często powtarza Ivet, możemy pokazać koniowi, że już nie musi się tak zachowywać, możemy nauczyć go rozluźniania, puszczania emocji, przekierowania gdzie indziej uwagi. W konsekwencji damy mu w treningu coś więcej. Damy mu spokój, rozluźnienie, damy mu PRZYJEMNOŚĆ pracy z człowiekiem.

A poniżej filmik – praca z Oreusem w terenie. Ćwiczenie reaktywności (reagowania na moje lekkie sygnały) w lesie: teraz biegniemy, teraz stoimy, teraz skaczemy, teraz odpoczywamy, teraz oddaj mi łeb, teraz idziemy razem. To świetna zabawa! Polecam 😊

Oraz linki do filmików z pracy z Santosem

Nawiązywanie relacji – pierwszy roundpen, spacery w lesie

A tu filmik z Oreusem – praca nad reaktywnością właśnie! Czyli: biegniemy, skaczemy, stoimy, odpoczywamy itp. Lekkość reagowania na prośby.

Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”

Jak pisałam już na facebooku wykupiłam dostęp do szkoleń/kursów Ivet  – czyli Feather Light Horsemanship (https://featherlightacademy.com/). Wykupiam 3 miesięczny dostęp za 90 euro i są to najlepiej wydane pieniądze na warsztaty/szkolenia końskie w moim życiu. Szczerze? Nie spodziewałam się, że aż tak dużo z nich wyniosę. DLACZEGO? Odpowiedź znajdziesz w tym poście.

Oczywiście ten post jest skierowany do osób mówiących w języku angielskim (Ivet prowadzi wszystko po angielsku).

Czego dokładnie uczy Ivet i jak? Kursy podzielone są na następujące części:

  1. Podstawowe informacje – tu Ivet przedstawia w skrócie co jest najważniejsze w jej pracy z końmi: intencja, energia jaką przekazuje koniom. Ivet patrzy na każdego konia bez oceniania go. Daje mu do zrozumienia, że rozumie jego zachowanie i stara się mu tylko pomóc – bez względu na to jak bardzo „źle” zachowuje się koń. Mówi o świadomości naszego ciała, naszych ruchów, naszych odczuć.
  2. Praca z ziemi – ćwiczenia pozwalające na nawiązanie kontaktu z koniem, złapanie wspólnego języka z koniem, rozluźnienie go, pokazanie „added value” (wartości dodanej) pracy z człowiekiem. Przypomina, że to co wypracujesz z ziemi zadzieje się i w siodle.
  3. Praca z młodym koniem.
  4. Załadunek do przyczepy.
  5. Praca na wolności.
  6. Inspiracje.
  7. Rozwiązywanie problemów.

W każdej części są filmiki oraz dodatkowo opis w j. angielskim. Ivet mówi i zarazem ćwiczy z  koniem. Pokazuje pracę z RÓŻNYMI końmi. Nie z tym samym.

W tym poście skupię się na „Problem Solving”. Okazuje się, że w moim przypadku 3 miesięczny dostęp to zdecydowanie za mało, by obejrzeć wszystkie materiały. Jest ich TAK dużo (200 filmików, 35 godzin materiału), że musiałam skupić się na tym materiale, na którym najbardziej mi zależy. Na tym kursie Ivet w serii filmików pokazuje pracę z 14 końmi z bardzo różnymi problemami. Są to problemy takie jak:

– koń, który dębuje/bryka pod jeźdźcem,

– koń, który nie da do siebie podejść chociaż właścicielka kilka miesięcy stara się go oswoić,

– koń, który ciągle się płoszy – mimo braku powodu (i „eksploduje” w niespodziewanej sytuacji),

– koń, który jest bardzo niebezpieczny/nieprzewidywalny w jeździe (np. gna na oślep wpadając w przeszkody),

– koń, który „nie idzie do przodu”,

– koń, który idzie cały napięty, poblokowany,

– koń, który nie reaguje na sygnały, pomoce,

– koń, który „ucieka” od jeźdźca i spod jeźdźca.

– koń, na którego ciężko było wsiąść, bo nie mógł ustać w miejscu, od razu ruszał w popłochu (często galopem)

Ten kurs to studiu przypadków (case study) – wg mnie najlepsza forma nauki.

Na tej samem zasadzie „zbudowane” są pozostałe kursy. Człowiek uczy się słuchając (Ivet tłumaczy DLACZEGO tak i tak robi, czemu to ma służyć) oraz oglądając (Ivet świetnie komentuje reakcje, zachowania koni, swoje ruchy, swój body language).

Do czego – po obejrzeniu 14 przypadków – wg mnie sprowadza się rozwiązywanie problemów z końmi? Co robi Ivet, by „wyprowadzić” konia do takiego stanu, że chodzi on jak aniołek i żadne wędzidło, czy „twarda ręka” oczywiście nie jest tu potrzebna?

  1. Ivet zawsze zaczyna od KOMUNIKACJI z koniem. Oglądając te filmiki naprawdę człowiek pojmuje do samego końca O CO CHODZI w tej komunikacji. My ludzie NAPRAWDĘ kompletnie nie zdajemy sobie sprawy jak ważne jest, by używać odpowiedniej formy komunikacji z koniem. Jesteśmy nieświadomi. Wiele problemów wynika – jak udowadnia Ivet – z braku odpowiedniej komunikacji z koniem. Konie mają nas w pewnym momencie dość i ZAMYKAJĄ się. Przestają już słuchać, przestają na nas zwracać uwagę. Starały się przez dłuższy czas, ale sygnały wysyłane przez człowieka były tak chaotyczne, zmienne, niewyraźne, że koń poddał się. Zrezygnował. Doszedł do wniosku, że nie warto już porozumiewać się z nami. Stracił zaufanie. W tej części Ivet najczęściej zabiera konia na round pen i puszcza go wolno. Zaczyna z nim rozmowę, zaczyna „join up”. Pamiętaj, że mamy do czynienia z końmi z wielkimi problemami. Ivet – jak podkreśla – musi zacząć od kontaktu z nimi. Od rozmowy. Od pokazania, że od teraz ja-człowiek, zaczynam do Ciebie mówić INACZEJ: JASNO, twoim językiem (i uczy nas tego języka). Jak pisałam w mojej książce języka koni MOŻNA się nauczyć. O tym języku piszę dużo, ale tu na filmikach możesz zobaczyć go, poobserwować „na żywo”(więcej o języku koni też tu: Nie rozmawiajmy z koniem jak z człowiekiem ). Puszczając konia w round penie i prosząc go o ruch do przodu, o „connection in speed” (połączenie w szybkości) Ivet sprawdza też JAKI JEST KOŃ. Na co go stać? Jak skłonny jest rozmawiać z człowiekiem. Robi to z bezpiecznej odległości. Patrzy, czy reaguje na „zaproszenie” do środka. Cudne jest to, że każdy koń na końcu staje się spokojny, pojawia się w nim na nowo kredyt zaufania do człowieka. POJAWIA SIĘ DIALOG.
  2. Potem Ivet zaczyna pracę z ziemi. Jest dosłownie kilka ćwiczeń, które Ivet uczy, a które są kluczowe w dalszej pracy. Koń powinien z lekkością podążać za jeźdźcem (na uwiązie), bez oporu, bez ciągnięcia. Cofać z równą lekkością. Uginać łeb, chodzić na kołach w odpowiednim ustawieniu, by uzyskać ROZLUŹNIENIE w ciele. Ivet świetnie to opisuje. Koń prosty to koń gotowy do ucieczki, napięty (to jest w naturze końskiej). Jeśli nauczymy konia miękkości (softness), rozluźniania, jeśli pomożemy mu odkryć ten sposób poruszania się, jazdy, JESTEŚMY W DOMU. Od tej pory jazda będzie dla konia przyjemnością! Koń poczuje w ciele to “coś” dobrego, co może spotkać go przy człowieku. To jest ta WARTOŚĆ dodana (value) w pracy z człowiekiem. Gdy koń to odkryje będzie chciał z nami pracować. Jak mówi Ivet, ona nie lonżuje koni. Ona uczy ich pracy na kołach (z odpowiednim ustawieniem łba, łopatki, całego ciała) tak by koń nauczył się chodzić w rozluźnieniu. Świetnie to widać po koniach! Po każdym!
  3. Następny etap to habituacja, ale nie tylko z intencją poznawania nowych, nieznanych rzeczy (co to jest habituacja? Czytaj tu Gdy nie ma w domu dzieci to… habituacja). Ivet wyciąga różne przedmioty. To może być mała flaga, duża flaga, przywiązywane do siodła plastikowe worki w miejsce nogi jeźdźca, płachty, parasolka. I pracuje dalej z ziemi. Chce pokazać koniowi, że mimo, że „warunki” zmieniają się, Ty-koniu zawsze możesz na mnie liczyć i nic się w naszej komunikacji i we mnie nie zmienia.
  4. I dopiero tu zaczyna się praca w siodle. I tu doznajemy szoku. Koń, który brykał, zrzucał jeźdźca, (na początku są filmiki JAK koń zachowywał się przed treningami u Ivet) nagle przyjmuje Ivet na swój grzbiet ze spokojem. Ivet z siodła powtarza to co robiła z ziemi. Ważne są ugięcia łba. Ivet uczy konia pójścia do przodu, lekkiego, swobodnego poruszania się do przodu. Koń, który nie ma ruchu do przodu to koń, który będzie za chwilę dębował, brykał, bo energia tu właśnie znajdzie ujście. Ivet UCZY jak koń ma iść do przodu. Jak ma się wyciągać w tym ruchu. Mówi o „odblokowywaniu łopatek”. Widać jak na dłoni, jak konie są poblokowane psychicznie i fizycznie. Wyobrażam sobie dlaczego. Jeźdźcy z reguły sami, nieświadomie „blokują” konie. Boją się szybszej jazdy, nie jeżdżą w teren gdzie koń naprawdę może się wyciągnąć) itp. Niesamowite jest to jak Ivet „rozgania”, namawia „szalonego” konia do energicznego ruchu na przód, do, w efekcie bardzo szybkiego galopu, do tego, by poczuł pełną swobodę w swoim ruchu! I wbrew pozorom koń nie leci jak szalony i nie zrzuca Ivet tylko USPOKAJA się i za chwilę jego ruch – i w stępie, i w kłusie, i w galopie – jest lekki, swobodny i STEROWALNY. Koń reaguje na najmniejsze prośby zmiany tempa! Ivet podkreśla – wiele problemów koni bierze się stąd, że nie czują się „free to move”. Człowiek tyle razy powstrzymywał ich (świadomie czy też nieświadomie) przed swobodnym ruchem, że nie wiedzą czy im wolno, czy to jest dobre czy złe. Nie czują się w tym BEZPIECZNE. Tak sobie myślę. Kto z nas sobie to uświadamia?
  5. Piąty etap to praca konia z właścicielem. Ivet przerabia jeszcze raz wszystko z właścicielem i koniem. I widzimy wyraźnie błędy w komunikacji (nie taka postawa, nie takie tempo, zbyt „kwadratowe” niejasne polecenia), widzimy spięcie człowieka, które oddziałuje momentalnie na konia. Uczymy się jeszcze bardziej, bo widzimy wyraźne błędy – błędy, które popełniamy MY na co dzień, a które nie dostrzegamy, BO NIKT NAS tego NIE UCZY.

Jesteśmy świadkiem cudów. Koń, który nie nadawał się w ogóle do jazdy, bo był zbyt niebezpieczny, lub koń, którego nie można było do niczego namówić, po KILKU SESJACH, dniach z Ivet, nagle jest naprawdę innym, spokojnym, komunikującym się koniem. I to wszystko krok po kroku dzieje się na kursie na Twoich oczach.

Warto dać 90 euro? Warto dać dużo więcej 😊

I na koniec teraz to co może Cię zdziwić. To co pokazuje, robi Ivet, NIE JEST NICZYM nowym. Ivet nie odkryła Ameryki. Ivet sama podglądała innych wielkich (też a może przede wszystkim naturalowych) Koniarzy. Uwierzcie mi widzę wiele podobieństw, wiele identycznych elementów, których ja osobiście uczyłam się na innych kursach, z książek. Ale są też różnice. A te różnice myślę zmieniają wiele. I jest całe mnóstwo “drobnych” rzeczy, która Ivet dodaje od siebie. To wszystko sprawia, że z nią chcę się dalej uczyć. W pracy Ivet z końmi jest żelazna konsekwencja, jest też presja (ale tylko tam gdzie trzeba, tylko dla dobra konia- myślę, że jeszcze o tym napiszę)…ale nie ma agresji, jest spokój. Ponadto sam sposób przekazywania wiedzy, przygotowania tych kursów jest tak czytelny, tak usystematyzowany, i jest tam tyle materiału, tyle różnych koni-przypadków, że to co pokazuje Ivet „wchodzi w krew”, naprawdę uczysz się 🙂

Ela Gródek

Zdjęcia Ivet – z facebooka z Feather Light Horsemanship