Puść wodze – Jerzy Krukowski o kontakcie z koniem

Dzisiaj gościem na blogu będzie Jerzy Krukowski – utytułowany sportowiec dyscypliny WKKW (wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w WKKW), szkoleniowiec, trener. Jerzy specjalizuje się w jeździectwie holistycznym. Jest producentem opatentowanych wędzideł (skórzanych) JK System.

Jurka poznałam odwożąc córkę Julię na jego obóz jeździecki – szkoleniowy, który organizuje co roku u siebie w stajni. Wiedziałam, że to będzie idealne miejsce dla Julii na pogłębianie swoich umiejętności i wiedzy. Wcześniej znałam Jurka z jego licznych publikacji i skórzanych wędzideł, które produkuje, a które miałam przyjemność używać podczas jazd w terenie na Zaczarowanym Wzgórzu. Od tych wielu, wielu lat jest dla mnie jednym z autorytetów w jeździectwie, którego regularnie czytuję i od którego dalej się uczę.

Poniższy tekst „PUŚĆ WODZE” nie jest najłatwiejszy. Nie jest dla dzieci. Ale jest dla WSZYSTKICH dorosłych. I trenerów i instruktorów i początkujących dorosłych. Początkujący dorosły być może nie zrozumie całego tekstu, ALE ten tekst sprawi, że zaświeci mu się (a przynajmniej powinno!) czerwone światełko w wielu momentach końskiego życia. Tego życzę 😊

„Zainspirowany tekstem o kontakcie (*z koniem na wodzach), wejdę w kontakt i biorę kontakt na tapetę. Bo w przeciwieństwie do jeździeckiego kontaktu, można sobie taki kontakt „wziąć” lub inny w formie wizytówki lub linka, a ten jeździecki trzeba ZBUDOWAĆ i jest on PROCESEM. Często bardzo długim i nie zaczyna się od ręki, ani wędzidła, a tym bardziej od rzucanego na placu: weź kontakt. To skrót myślowy, który zabija myślenie o kontakcie jako o czymś długofalowym, a konie stawia w bardzo niewygodnej – w pełnym znaczeniu tego słowa – sytuacji. Nauka budowania kontaktu zaczyna się od ciała i nawet nie końskiego tylko – naszego.

Żeby w ogóle zacząć myśleć o kontakcie poprzez wodze, czy na wodzy, należy uzmysłowić sobie, że jest on efektem dwóch podstawowych czynników: rytmu i dążności do ruchu naprzód, a do nich dochodzi efekt, zwany w skali szkoleniowej, rozluźnieniem. Dość niezręcznie przetłumaczonym z niemieckiego losgelassen – a bardziej obrazowo tłumacząc ”wypuszczony, uwolniony, zdjęty z napięcia, wydłużony”. I tu już mamy cały fundament kontaktu. Bez tych rzeczy kontakt pozostaje tylko trzymaniem wodzy lub trzymaniem się wodzy w mniej lub bardziej opresyjny dla koni sposób.

Aby końskie ciało było zdolne przyjąć kontakt musimy mieć spełniony punkt 1:

1. Koń potrafi w sposób swobodny poruszać się na przód z utrzymaniem dążności. Czym jest dążność? Jest stałą, niezmienną w tempie, aktywnością w ruchu konia wyrażaną przez RYTMicznie powtarzaną czynność ciała, bez napięć wynikających z braku równowagi podstawowej, czyli tej związanej z obecnością jeźdźca na grzbiecie i zgraniem środków ciężkości obu gatunków. I tu zaczyna się kłopot pierwszy. Jeśli Twoje ciało nie jest zdolne do podążania za ruchem z najróżniejszych powodów (brak techniki, lęk, napięcia somatyczne, za mała ilość siodłodupogodzin, zbyt małe doświadczenie, złe zrozumienie prowadzenia, nawyki, błędny system nauczania itp.) nie będziesz w stanie nauczyć konia dążności, a co za tym idzie, nie zbudujesz prawidłowego i akceptowanego przez konia kontaktu.

Co się stanie, jeśli jednak w tej fazie, skusisz się i złapiesz „kontakt”, czyli spróbujesz wprowadzić konia w dużo bardziej zaawansowany etap szkoleniowy, czyli „ustawienie na wodzy”? Koń będzie wtedy wykazywał wahania równowagi pionowej zmieniając rytm i takt. Będzie rekompensował to różnym ustawieniem ciała, w tym próbą zmiany pozycji szyi, która jest „balans sztangą” dla całego końskiego ciała. Będzie to tworzyć losowe, mniejsze lub większe napięcia na wodzach, wprowadzając koński pysk (a potem grzbiet) w dyskomfort, podkręcany najczęściej metalowym kiełznem mającym styczność z miękkimi tkankami w pysku oblekającymi ostrą kość dolnej żuchwy. Będzie to doskonała okazja do przebodźcowania, bólu, siniaków, czyli stworzenia wzorca rozwiązania sobie tej sytuacji, a z czasem nawyku: machania głową, wyciągania wodzy, w celu uwolnienia (słusznego !) od dyskomfortu.

Zmuszanie konia do akceptacji takiego stanu rzeczy poprzez: zwiększenie „stabilności” ręki przez trzymanie jej w jednym miejscu, trzymanie jej szeroko, ściągnie jej na dół, wypinanie, zmiany kiełzna, mechaniczne ograniczenia itp. nie jest jazdą w dobrostanie i jest maskowaniem problemu z wyżej wymienionymi etapami, grzebaniem w skutku, a nie niwelowaniem przyczyny. Taki stan rzeczy może przerodzić się w przemoc, a koń zostaje uwięziony w swoim ciele/ramie w sposób, który spowoduje w przyszłości fatalne skutki dla jego aparatu ruchu,chęci współpracy człowiekiem i psychiki.

Jeśli jednak nie złapałeś się za wodzę, a wziąłeś się za swoje ciało i nauczyłeś je swobodnego podążania za ruchem i dysponować środkiem ciężkości, to w drugim etapie uczysz konia dążności do ruchu naprzód. Stęp wbrew pozorom nie jest najłatwiejszym do tego chodem, ale nie pomijaj go.

Rytmiczny stęp na długiej wodzy, z równomierną pracą każdej strony ciała w ruchu na WPROST, buduje kolejny krok kontaktu: równowagę boczną i wstępne (ale niezbędne!) prostowanie konia. Naturalna krzywizna konia utrudnia zbudowanie równomiernego kontaktu, bo znów – pracujemy nad skutkiem (ręka/wodza karząca za wpadanie i wypadanie), nie nad przyczyną (brak równowagi bocznej). Krzywy koń (każdy koń rodzi się krzywy), to koń z zaburzoną równowagą podstawową, nie tą naturalną potrzebną do skubania trawy, tylko tą potrzebną do bezpiecznego i wygodnego noszenia jeźdźca! .Po to to wszystko robimy (te treningi!)! Nie dla obrazka /zawodów/ zebrania konia, tylko dla rozwoju, bezpieczeństwa końskich struktur układu ruchu, które pomagają mu w dobrym zdrowiu przeżyć średnio 20-25 lat bez bólu i z zapewnieniem potrzeby biologicznej. Potrzeby, jaką jest rytmiczny i specyficznie wszechstronny (schylanie, unoszenie, zmiany środka ciężkości) ruch całego ciała wytwarzany w pobudzeniu organizmu – w naturalnych warunkach przy poruszaniu się na niegraniczonych przestrzeniach, eksplorując, poszukując, węsząc.

Paradoks końskiego aparatu ruchu polega na tym, że aby był sprawny, musi być używany dość długo i często w ciągu doby i w ciągu życia. I od razu dodam prawidłowo i wygodnie używany. I jeszcze dodam: tak, w prawidłowym wszechstronnie, holistycznie pojętym treningu odwzorowujemy możliwość spełniania tej biologicznej potrzeby, bo aktualne padoki i place nie dają tej możliwości! (też temat na inny artykuł).

Wracając do dążności.  Musisz mieć pewność, że Twój koń odpowiada na łydkę – nie wyciskaną, nie ściskaną, nie podkreślającą każdy krok, tylko jasną jako sygnał: naprzód całym ciałem. Już ten etap pomija wiele jeźdźców i tam tkwi błąd – czyli grzebanie w tym momencie w kontakcie nie ma sensu i logiki. Wypracowany ruch na przód (dążność) po liniach prostych, prowadzi nas do wstępnego zaangażowania zadu i wydłużenia górnych linii grzbietu, szyj, ustawiając kręgosłup, mięśnie i więzadła w sposób, który sprawia, że grzbiet zaczyna pracować lekko w górę (to jeszcze nie tzw. praca przez grzbiet!) odciążając struktury, na których położyliśmy siodło i dodaliśmy ciężar dosiadu (nie siedzenie w siodle!) .

Szyja i głowa znajdują balans osiągając najbardziej naturalne przy podążaniu naprzód ustawienie: z nosem naprzód. Aktywność zadu napycha całe ciało na…wodzę i booom – mamy pierwszy krok w budowaniu kontaktu! Łatwiej zrobić to w kłusie z odciążonym dosiadem tzw. remontowym lub two or three-point position, nie full seat!

Pułapki i błędy: zachłanność i chciwość  Koń, który jest młody i nie ma od początku wzmacnianych struktur zadu, grzbietu, szyi, nie wytrzyma zbyt długo w tej pozycji – dlatego rozbudowujemy ją stopniowo i na początku krótkotrwale nagradzając i motywując konia do jej utrzymania. Mechanizm nagrody i jej wybór, którą tu zastosować i kiedy, to temat na osobny artykuł.

Łatwość lub trudność tej pierwszej wstępnej, podstawowej fazy produkowania kontaktu zależy od budowy konia, stanu psychicznego, stanu fizycznego. Koń z niespełnionymi potrzebami, nie będzie chciał/mógł współpracować w ten sposób, więc zanim zabierzesz się za pracę, sprawdź stan wyjściowy. Konie z mankamentami budowy – przebudowany zad, źle skątowane stawy, słabo związane lędźwia, nisko/wysoko osadzona szyja, stroma łopatka, „miękki” grzbiet, hipermobilność i wiele innych, będzie potrzebować specyficznego rodzaju pracy i ćwiczeń, które ułatwią mu wstępną fazę wejścia na kontakt. I tu standardowe podejście może się nie sprawdzić, bo wymaga już wiedzy i fachowości z poziomu eksperta, czy zawodowca, a gdzie trafiają takie konie?! Sami wiecie…

Jeszcze innym przypadkiem jest zbudowanie kontaktu na koniach o utrwalonych złych wzorcach ruchowych, które są wynikiem zaniedbań podczas fazy zajeżdżania, molestowania złym „kontaktem”, zmuszaniem do ustawienia. Tu możemy natknąć się na szereg zachowań: chowanie się za wodze, pusta wodza, wypieranie, opór, „martwy/twardy pysk” (garda, napięcie obronne), wyrywanie, szarpanie, itp. To stan który wymaga innego działania: korekty, wygaszania starych i nauki nowych wzorców. To też zadanie dla szkoleniowca/profesjonalisty. Jeśli niechcący doprowadziłeś sam do tego stanu i wolisz po prostu puścić wodzę, bo koń protestuje, zgłoś się po pomoc, bo to oznacza, że wiele momentów zostało już dawno przegapionych w procesie szkolenia i zbudowanie kontaktu jest na ten moment niemożliwe, a udowodnienie czegoś koniowi poprzez mocniejsze kiełzna i patenty jest szkodliwe dla jego zdrowia fizycznego i psychicznego. Stąd znów tylko krok do przemocy.

Naturalne stany, które mogą pojawić się podczas budowania rytmu, dążności, wydłużania struktur, a nie muszą błędem w sztuce tylko fazą przejściową przebudowy struktur jak:

wykręcanie głowy i szyj na długiej wodzy podczas aktywnego ruchu naprzód – szczególnie u koni w korekcie ze złymi wzorcami, to naturalna próba niwelowania i rekompensowania napięć, które występują podczas rozciągania. Może pojawić się też otwieranie pyska. Nie korygować, nie zakładać pasków, nie blokować! To forma kompensacji i regulacji, nie przerywać w tym momencie, obserwować zmiany i prowadzić proces . Może pojawić się też nieregularność w ruchu, a nawet kulawizny tzw. napięciowe – kiedy ciało może w końcu puścić pojawiają się długo ukrywane bolesności (nie mylić z kulawiznami wynikającymi z kontuzji, czy pogłębiającymi się w trakcie pracy)

Tu musimy skończyć, a to tylko punkt 1!

Podsumowując budowanie kontaktu, punk 1, w podpunktach

1. Sprawdź stan fizyczny i psychiczny swojego konia – budowę, mankamenty, stan umięśnienia, gotowość do zadań, chęć życia, stan układu nerwowego.

2. Zapewnij potrzeby biologiczne – bez spełniania ich nie bierz się za naukę.

3. Sprawdź sprzęt na którym pracujesz: siodło i kiełzno nie mogą „karać” konia podczas ruchu.

4. Uczciwie określ swoje umiejętności i stan Twojego ciała, sprawność fizyczną, emocjonalną, psychiczną, technikę lub dobierz trenera, szkoleniowca dla siebie i konia, który spełnia te wymagania.

5. Sprawdź czy Twój koń akceptuje kiełzno – i ewentualnie co jest powodem braku akceptacji. (materiał, nawyk ,dyskomfort, złe doznania z przeszłości, zły dobór, karanie kiełznem świadome lub nie)

6. Sprawdź jak Twój koń reaguje na podstawowe pomoce tj. łydkę – napraw błędy, dokonaj korekty, uwarunkuj prawidłowe reakcje na pomoc popędzającą oraz świadomie wyklucz siebie jako czynnik powodujący te błędy.

7. Sprawdź czy rozróżniasz rytm i jego brak. Zbuduj rytm w stępie i kłusie na długiej wodzy, dostosowany do budowy i sposobu poruszania się Tego danego, konkretnego konia.

8. Sprawdź czy rozróżniasz dążność do ruchu naprzód od ucieczki i załączania tzw. flight system związanego ze zbyt wysokim poziomem adrenaliny i kortyzolu.

9. Wprowadź długie proste i poruszaj się po nich w rytmie i dążności na długiej wodzy (wodza nie ma wisieć ). Czekaj na moment wydłużania górnych linii, powolne WYPEŁNIANIE kontaktu (napięcia na wodzy) spowodowanego ruchem konia naprzód – nie Twojej ręki w tył. Podczas wypełniania wodzy nie podążaj ręką naprzód za pyskiem ustawionym niżej niż do nadgarstków (wysokość standardowa, ale u każdego konia będzie inaczej !). Nigdy nie zbudujesz kontaktu uciekając przed nim, a koń nie złapie wygodnej pozycji. Im więcej w dół tym więcej na przód. I pamiętaj: nic kosztem dążności do ruchu naprzód, czyli jeśli ją tracisz na rzecz czegokolwiek innego to trzeba ją odbudować.

10. Wprowadzaj nagrody za te momenty wydłużenia szyi, dojścia do wodzy uwzględniając biologiczne sposoby uczenia się koni (timing, warunkowanie klasyczne, sprawcze, nagrody sensoryczne, zachowania społeczne, więzi, emocjonalność, działanie energii)

11. Przedłużaj momenty wprowadzając odroczoną gratyfikację.

12. Buduj i wzmacniaj struktury zadu grzbietu, szyi, które umożliwią Ci później na przejście do fazy 2: Wstępne ustawienie na wodzy, ale to w następnym odcinku i tak już jest co robić

13. Czujesz się zagubiony, nie masz pewności co do techniki, doświadczenia, słuszności korekt – przyjedź na trening, szkolenie, wybierz trenera szkoleniowca, wróć do podstaw. Większość rzeczy można odbudować i doprowadzić do wygaszenia złych nawyków przez zastąpienie ich prawidłowymi, ale to nie zrobi się samo. Koń będzie zawsze dążył do sytuacji, które przynoszą mu ulgę jeśli znalazł skuteczne wyjście, będzie je powtarzał w nieskończoność do momentu, aż pokażesz mu nowe rozwiązanie i będziesz je konsekwentnie wdrażał. Kluczem do prawidłowej diagnozy co robić, a czego nie, jest doświadczenie i fachowość w ocenie stanu psychicznego i fizycznego konia, jego aktualnych możliwości, wad, zalet, cech osobowościowych, momentu, zaawansowania, dojrzałości, podatności i potencjału i stu innych rzeczy, których nabywa się przez lata praktyki. Nie obwiniaj się jeśli ich nie masz, poszukaj kogoś kto je autentycznie posiada i działaj. Na szali jest zdrowie psychiczne i fizyczne koni oraz ich dobrostan. Nie lekceważmy tego jeśli jesteśmy koniarzami – miłośnikami.

Dlatego istnieje wielka różnica miedzy szkoleniem koni i nauką ich kontaktu, a szkoleniem ludzi i nauczaniem ich kontaktu – łączenie dwóch niedoświadczonych żywych istot w procesie nauki jest karkołomnym zadaniem, stąd też tyle błędów i problemów z kontaktem.

Fot : Klasyczna faza budowania kontaktu : wypełnianie wodzy ruchem ciała, dążność, aktywność, rozciąganie – wydłużanie ciała, odciążenie dosiadu.

Jerzy Krukowski

Jurka – i jego teksty – możecie śledzić na facebooku https://www.facebook.com/jerzykrukowskisportiszkolenia/

Polecam!
Ela Gródek