Czego uczę jeźdźców?

W jednym zdaniu ujęłabym to tak: uczę jeźdźców jak SIĘ ROZLUŹNIAĆ oraz jak ROZLUŹNIAĆ konia.

Dlaczego zależy mi (zależy nam) na rozluźnieniu konia? Pisałam we wpisie Rozluźnienie konia jako klucz do rozwiązywania problemów Zanim przejdziesz dalej do czytania tego wpisu przeczytaj najpierw właśnie ten wpis.

Koń spięty (i nie mówimy tu o spięciu spowodowanym bólem, kontuzją – to oddzielny temat) to koń „na czuwaniu”, gotowy na to, by w każdym momencie rzucić się do ucieczki, obrony. Gotowość, uważność, obrona, leży u podstaw przetrwania tych zwierząt, to ich instynkt. Przez rozluźnienie chcemy zmienić ten MINDSET konia, czyli jego stan umysłu. Chcemy wytrącić konia z myślenia „muszę być gotowy do ucieczki, muszę być przygotowany”, bo to oznacza napięcie, sztywność a w efekcie złe samopoczucie konia, zła praca, zły trening.

Rozluźnienie umożliwia koniowi pracę W DOBRYM USTAWIENIU, w zdrowej dla niego sylwetce (good posture!). A zdrowa sylwetka, dobre ustawienie konia gwarantuje bezbolesne, komfortowe niesienie jeźdźca na swoim grzbiecie. I koło się zamyka.

Jak uczę rozluźnienia konia? Zacznijmy od tego, że najpierw uczę ZAUWAŻAĆ kiedy koń jest spięty (nawet trochę), a kiedy jest naprawdę rozluźniony. Koń spięty to nie tylko ten, który prawie dostaje wytrzeszczu oczu! Tak często człowiek nie zdaje sobie sprawy ile sygnałów koń wysyła informując, że nie czuje się zbyt komfortowo. Uczę jak objawia się sztywność, napięcie konia. Uczę odczytywać te sygnały.

Potem przez odpowiednia ćwiczenia (poznane między innymi na kursach Feather Light Horsemanship) uczę jak konia rozluźniać.

ALE koń się przy nas nie rozluźni jeśli my sami będziemy SPIĘCI. I tu mamy temat na cały kolejny wykład. Tak wielu jeźdźców myśli, że nie są spięci… Niestety są. Zatem najpierw pomagam im ZAUWAŻAĆ kiedy się spinają i czym to się objawia. Tej sztuki trzeba się nauczyć. Spinanie się to INSTYNKT, nasza samoobrona. Nie mamy na to wpływu DOPÓKI nie popracujemy nad psychiką. Jeśli GŁOWA odpuści – nie muszę się tego, czy tamtego obawiać – wtedy ciało odpuści. Świadomość własnego ciała, obserwacja własnych myśli to podstawa.

Koń to wielkie zwierzę. Wiele koni ma narowy. W stajni ciągle słyszy się: „Uważaj! Bądź ostrożny!”, „Nie rób tak a tak”. To wszystko sprawia, że człowiek ma w sobie podskórny strach w wielu sytuacjach. A KOŃ TEN PODSKÓRNY STRACH czuje. My nie musimy mu tego pokazywać. On to wie.

Dużo wody musi upłynąć, by człowiek OSWOIŁ się z koniem. Tak naprawdę. Tak na 100%. Wiem. Bo to przeszłam. Na moich lekcjach OSWAJAM jeźdźców z koniem (KAŻDYM), z jego REAKCJAMI, jego ZACHOWANIAMI. Tłumaczę skąd się biorą takie reakcje. Opowiadam o psychice konia, bo tylko przez zrozumienie możemy zmienić nasze instynktowne zachowania.

Uczę zauważać swoje reakcje, swoją niepewność. Przypominam: „Oddychaj”, „Zauważ czy bije Ci serce”, „Rozluźnij teraz dłonie”, „Ugnij nogę, rozluźnij postawę”

Nasze ciało to JĘZYK, SYGNAŁY wysyłane do koni. Oddech, mięśnie, tętno, ustawienie, szybkość ruchów. Uczę ZWOLNIĆ. Uczę zauważyć, że jeździec robi wszystko za szybko.

Polecam Ci poobserwowanie światowej klasy trenerów koni. Mi to niesamowicie dużo dało. Obserwowałam najpierw NIE KONIE, ale człowieka. Zauważ jaki przeogromny spokój bije od tych trenerów, spójrz na „krągłość” ich ruchów, na wolne tempo – gdy chcemy uspokoić konia. Spójrz na pewność w ruchach. Zaobserwuj, że wielcy trenerzy dają koniom czas na refleksję, na reakcję!

Uwielbiam uczyć jeźdźców. Uwielbiam jak zaczynają zauważać. Jak zaczynają rozumieć więcej. Jak zaczynają cieszyć się. Uczę ich też być dumnym z każdego małego postępu.

I BARDZO BARDZO DOCENIAĆ KONIE i NAGRADZAĆ KONIE

Z serca

Ela Gródek

PS Jeśli chcesz się rozwijać – zapraszam! Miejsce spotkań – w zaprzyjaźnionej stajni 20 minut od Krakowa, w Konarach „Stajnia na Zielonej” przy ulicy Bonifraterskiej.

Razem możemy stworzyć lepszy Świat dla koni 😊

Pracę zaczynamy już w boksie

Lub na pastwisku

Pracujemy z ziemi – ćwiczymy rozluźnienie własne i konia. Zanim przejdziemy w siodło.