Puść wodze – Jerzy Krukowski o kontakcie z koniem

Dzisiaj gościem na blogu będzie Jerzy Krukowski – utytułowany sportowiec dyscypliny WKKW (wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w WKKW), szkoleniowiec, trener. Jerzy specjalizuje się w jeździectwie holistycznym. Jest producentem opatentowanych wędzideł (skórzanych) JK System.

Jurka poznałam odwożąc córkę Julię na jego obóz jeździecki – szkoleniowy, który organizuje co roku u siebie w stajni. Wiedziałam, że to będzie idealne miejsce dla Julii na pogłębianie swoich umiejętności i wiedzy. Wcześniej znałam Jurka z jego licznych publikacji i skórzanych wędzideł, które produkuje, a które miałam przyjemność używać podczas jazd w terenie na Zaczarowanym Wzgórzu. Od tych wielu, wielu lat jest dla mnie jednym z autorytetów w jeździectwie, którego regularnie czytuję i od którego dalej się uczę.

Poniższy tekst „PUŚĆ WODZE” nie jest najłatwiejszy. Nie jest dla dzieci. Ale jest dla WSZYSTKICH dorosłych. I trenerów i instruktorów i początkujących dorosłych. Początkujący dorosły być może nie zrozumie całego tekstu, ALE ten tekst sprawi, że zaświeci mu się (a przynajmniej powinno!) czerwone światełko w wielu momentach końskiego życia. Tego życzę 😊

„Zainspirowany tekstem o kontakcie (*z koniem na wodzach), wejdę w kontakt i biorę kontakt na tapetę. Bo w przeciwieństwie do jeździeckiego kontaktu, można sobie taki kontakt „wziąć” lub inny w formie wizytówki lub linka, a ten jeździecki trzeba ZBUDOWAĆ i jest on PROCESEM. Często bardzo długim i nie zaczyna się od ręki, ani wędzidła, a tym bardziej od rzucanego na placu: weź kontakt. To skrót myślowy, który zabija myślenie o kontakcie jako o czymś długofalowym, a konie stawia w bardzo niewygodnej – w pełnym znaczeniu tego słowa – sytuacji. Nauka budowania kontaktu zaczyna się od ciała i nawet nie końskiego tylko – naszego.

Żeby w ogóle zacząć myśleć o kontakcie poprzez wodze, czy na wodzy, należy uzmysłowić sobie, że jest on efektem dwóch podstawowych czynników: rytmu i dążności do ruchu naprzód, a do nich dochodzi efekt, zwany w skali szkoleniowej, rozluźnieniem. Dość niezręcznie przetłumaczonym z niemieckiego losgelassen – a bardziej obrazowo tłumacząc ”wypuszczony, uwolniony, zdjęty z napięcia, wydłużony”. I tu już mamy cały fundament kontaktu. Bez tych rzeczy kontakt pozostaje tylko trzymaniem wodzy lub trzymaniem się wodzy w mniej lub bardziej opresyjny dla koni sposób.

Aby końskie ciało było zdolne przyjąć kontakt musimy mieć spełniony punkt 1:

1. Koń potrafi w sposób swobodny poruszać się na przód z utrzymaniem dążności. Czym jest dążność? Jest stałą, niezmienną w tempie, aktywnością w ruchu konia wyrażaną przez RYTMicznie powtarzaną czynność ciała, bez napięć wynikających z braku równowagi podstawowej, czyli tej związanej z obecnością jeźdźca na grzbiecie i zgraniem środków ciężkości obu gatunków. I tu zaczyna się kłopot pierwszy. Jeśli Twoje ciało nie jest zdolne do podążania za ruchem z najróżniejszych powodów (brak techniki, lęk, napięcia somatyczne, za mała ilość siodłodupogodzin, zbyt małe doświadczenie, złe zrozumienie prowadzenia, nawyki, błędny system nauczania itp.) nie będziesz w stanie nauczyć konia dążności, a co za tym idzie, nie zbudujesz prawidłowego i akceptowanego przez konia kontaktu.

Co się stanie, jeśli jednak w tej fazie, skusisz się i złapiesz „kontakt”, czyli spróbujesz wprowadzić konia w dużo bardziej zaawansowany etap szkoleniowy, czyli „ustawienie na wodzy”? Koń będzie wtedy wykazywał wahania równowagi pionowej zmieniając rytm i takt. Będzie rekompensował to różnym ustawieniem ciała, w tym próbą zmiany pozycji szyi, która jest „balans sztangą” dla całego końskiego ciała. Będzie to tworzyć losowe, mniejsze lub większe napięcia na wodzach, wprowadzając koński pysk (a potem grzbiet) w dyskomfort, podkręcany najczęściej metalowym kiełznem mającym styczność z miękkimi tkankami w pysku oblekającymi ostrą kość dolnej żuchwy. Będzie to doskonała okazja do przebodźcowania, bólu, siniaków, czyli stworzenia wzorca rozwiązania sobie tej sytuacji, a z czasem nawyku: machania głową, wyciągania wodzy, w celu uwolnienia (słusznego !) od dyskomfortu.

Zmuszanie konia do akceptacji takiego stanu rzeczy poprzez: zwiększenie „stabilności” ręki przez trzymanie jej w jednym miejscu, trzymanie jej szeroko, ściągnie jej na dół, wypinanie, zmiany kiełzna, mechaniczne ograniczenia itp. nie jest jazdą w dobrostanie i jest maskowaniem problemu z wyżej wymienionymi etapami, grzebaniem w skutku, a nie niwelowaniem przyczyny. Taki stan rzeczy może przerodzić się w przemoc, a koń zostaje uwięziony w swoim ciele/ramie w sposób, który spowoduje w przyszłości fatalne skutki dla jego aparatu ruchu,chęci współpracy człowiekiem i psychiki.

Jeśli jednak nie złapałeś się za wodzę, a wziąłeś się za swoje ciało i nauczyłeś je swobodnego podążania za ruchem i dysponować środkiem ciężkości, to w drugim etapie uczysz konia dążności do ruchu naprzód. Stęp wbrew pozorom nie jest najłatwiejszym do tego chodem, ale nie pomijaj go.

Rytmiczny stęp na długiej wodzy, z równomierną pracą każdej strony ciała w ruchu na WPROST, buduje kolejny krok kontaktu: równowagę boczną i wstępne (ale niezbędne!) prostowanie konia. Naturalna krzywizna konia utrudnia zbudowanie równomiernego kontaktu, bo znów – pracujemy nad skutkiem (ręka/wodza karząca za wpadanie i wypadanie), nie nad przyczyną (brak równowagi bocznej). Krzywy koń (każdy koń rodzi się krzywy), to koń z zaburzoną równowagą podstawową, nie tą naturalną potrzebną do skubania trawy, tylko tą potrzebną do bezpiecznego i wygodnego noszenia jeźdźca! .Po to to wszystko robimy (te treningi!)! Nie dla obrazka /zawodów/ zebrania konia, tylko dla rozwoju, bezpieczeństwa końskich struktur układu ruchu, które pomagają mu w dobrym zdrowiu przeżyć średnio 20-25 lat bez bólu i z zapewnieniem potrzeby biologicznej. Potrzeby, jaką jest rytmiczny i specyficznie wszechstronny (schylanie, unoszenie, zmiany środka ciężkości) ruch całego ciała wytwarzany w pobudzeniu organizmu – w naturalnych warunkach przy poruszaniu się na niegraniczonych przestrzeniach, eksplorując, poszukując, węsząc.

Paradoks końskiego aparatu ruchu polega na tym, że aby był sprawny, musi być używany dość długo i często w ciągu doby i w ciągu życia. I od razu dodam prawidłowo i wygodnie używany. I jeszcze dodam: tak, w prawidłowym wszechstronnie, holistycznie pojętym treningu odwzorowujemy możliwość spełniania tej biologicznej potrzeby, bo aktualne padoki i place nie dają tej możliwości! (też temat na inny artykuł).

Wracając do dążności.  Musisz mieć pewność, że Twój koń odpowiada na łydkę – nie wyciskaną, nie ściskaną, nie podkreślającą każdy krok, tylko jasną jako sygnał: naprzód całym ciałem. Już ten etap pomija wiele jeźdźców i tam tkwi błąd – czyli grzebanie w tym momencie w kontakcie nie ma sensu i logiki. Wypracowany ruch na przód (dążność) po liniach prostych, prowadzi nas do wstępnego zaangażowania zadu i wydłużenia górnych linii grzbietu, szyj, ustawiając kręgosłup, mięśnie i więzadła w sposób, który sprawia, że grzbiet zaczyna pracować lekko w górę (to jeszcze nie tzw. praca przez grzbiet!) odciążając struktury, na których położyliśmy siodło i dodaliśmy ciężar dosiadu (nie siedzenie w siodle!) .

Szyja i głowa znajdują balans osiągając najbardziej naturalne przy podążaniu naprzód ustawienie: z nosem naprzód. Aktywność zadu napycha całe ciało na…wodzę i booom – mamy pierwszy krok w budowaniu kontaktu! Łatwiej zrobić to w kłusie z odciążonym dosiadem tzw. remontowym lub two or three-point position, nie full seat!

Pułapki i błędy: zachłanność i chciwość  Koń, który jest młody i nie ma od początku wzmacnianych struktur zadu, grzbietu, szyi, nie wytrzyma zbyt długo w tej pozycji – dlatego rozbudowujemy ją stopniowo i na początku krótkotrwale nagradzając i motywując konia do jej utrzymania. Mechanizm nagrody i jej wybór, którą tu zastosować i kiedy, to temat na osobny artykuł.

Łatwość lub trudność tej pierwszej wstępnej, podstawowej fazy produkowania kontaktu zależy od budowy konia, stanu psychicznego, stanu fizycznego. Koń z niespełnionymi potrzebami, nie będzie chciał/mógł współpracować w ten sposób, więc zanim zabierzesz się za pracę, sprawdź stan wyjściowy. Konie z mankamentami budowy – przebudowany zad, źle skątowane stawy, słabo związane lędźwia, nisko/wysoko osadzona szyja, stroma łopatka, „miękki” grzbiet, hipermobilność i wiele innych, będzie potrzebować specyficznego rodzaju pracy i ćwiczeń, które ułatwią mu wstępną fazę wejścia na kontakt. I tu standardowe podejście może się nie sprawdzić, bo wymaga już wiedzy i fachowości z poziomu eksperta, czy zawodowca, a gdzie trafiają takie konie?! Sami wiecie…

Jeszcze innym przypadkiem jest zbudowanie kontaktu na koniach o utrwalonych złych wzorcach ruchowych, które są wynikiem zaniedbań podczas fazy zajeżdżania, molestowania złym „kontaktem”, zmuszaniem do ustawienia. Tu możemy natknąć się na szereg zachowań: chowanie się za wodze, pusta wodza, wypieranie, opór, „martwy/twardy pysk” (garda, napięcie obronne), wyrywanie, szarpanie, itp. To stan który wymaga innego działania: korekty, wygaszania starych i nauki nowych wzorców. To też zadanie dla szkoleniowca/profesjonalisty. Jeśli niechcący doprowadziłeś sam do tego stanu i wolisz po prostu puścić wodzę, bo koń protestuje, zgłoś się po pomoc, bo to oznacza, że wiele momentów zostało już dawno przegapionych w procesie szkolenia i zbudowanie kontaktu jest na ten moment niemożliwe, a udowodnienie czegoś koniowi poprzez mocniejsze kiełzna i patenty jest szkodliwe dla jego zdrowia fizycznego i psychicznego. Stąd znów tylko krok do przemocy.

Naturalne stany, które mogą pojawić się podczas budowania rytmu, dążności, wydłużania struktur, a nie muszą błędem w sztuce tylko fazą przejściową przebudowy struktur jak:

wykręcanie głowy i szyj na długiej wodzy podczas aktywnego ruchu naprzód – szczególnie u koni w korekcie ze złymi wzorcami, to naturalna próba niwelowania i rekompensowania napięć, które występują podczas rozciągania. Może pojawić się też otwieranie pyska. Nie korygować, nie zakładać pasków, nie blokować! To forma kompensacji i regulacji, nie przerywać w tym momencie, obserwować zmiany i prowadzić proces . Może pojawić się też nieregularność w ruchu, a nawet kulawizny tzw. napięciowe – kiedy ciało może w końcu puścić pojawiają się długo ukrywane bolesności (nie mylić z kulawiznami wynikającymi z kontuzji, czy pogłębiającymi się w trakcie pracy)

Tu musimy skończyć, a to tylko punkt 1!

Podsumowując budowanie kontaktu, punk 1, w podpunktach

1. Sprawdź stan fizyczny i psychiczny swojego konia – budowę, mankamenty, stan umięśnienia, gotowość do zadań, chęć życia, stan układu nerwowego.

2. Zapewnij potrzeby biologiczne – bez spełniania ich nie bierz się za naukę.

3. Sprawdź sprzęt na którym pracujesz: siodło i kiełzno nie mogą „karać” konia podczas ruchu.

4. Uczciwie określ swoje umiejętności i stan Twojego ciała, sprawność fizyczną, emocjonalną, psychiczną, technikę lub dobierz trenera, szkoleniowca dla siebie i konia, który spełnia te wymagania.

5. Sprawdź czy Twój koń akceptuje kiełzno – i ewentualnie co jest powodem braku akceptacji. (materiał, nawyk ,dyskomfort, złe doznania z przeszłości, zły dobór, karanie kiełznem świadome lub nie)

6. Sprawdź jak Twój koń reaguje na podstawowe pomoce tj. łydkę – napraw błędy, dokonaj korekty, uwarunkuj prawidłowe reakcje na pomoc popędzającą oraz świadomie wyklucz siebie jako czynnik powodujący te błędy.

7. Sprawdź czy rozróżniasz rytm i jego brak. Zbuduj rytm w stępie i kłusie na długiej wodzy, dostosowany do budowy i sposobu poruszania się Tego danego, konkretnego konia.

8. Sprawdź czy rozróżniasz dążność do ruchu naprzód od ucieczki i załączania tzw. flight system związanego ze zbyt wysokim poziomem adrenaliny i kortyzolu.

9. Wprowadź długie proste i poruszaj się po nich w rytmie i dążności na długiej wodzy (wodza nie ma wisieć ). Czekaj na moment wydłużania górnych linii, powolne WYPEŁNIANIE kontaktu (napięcia na wodzy) spowodowanego ruchem konia naprzód – nie Twojej ręki w tył. Podczas wypełniania wodzy nie podążaj ręką naprzód za pyskiem ustawionym niżej niż do nadgarstków (wysokość standardowa, ale u każdego konia będzie inaczej !). Nigdy nie zbudujesz kontaktu uciekając przed nim, a koń nie złapie wygodnej pozycji. Im więcej w dół tym więcej na przód. I pamiętaj: nic kosztem dążności do ruchu naprzód, czyli jeśli ją tracisz na rzecz czegokolwiek innego to trzeba ją odbudować.

10. Wprowadzaj nagrody za te momenty wydłużenia szyi, dojścia do wodzy uwzględniając biologiczne sposoby uczenia się koni (timing, warunkowanie klasyczne, sprawcze, nagrody sensoryczne, zachowania społeczne, więzi, emocjonalność, działanie energii)

11. Przedłużaj momenty wprowadzając odroczoną gratyfikację.

12. Buduj i wzmacniaj struktury zadu grzbietu, szyi, które umożliwią Ci później na przejście do fazy 2: Wstępne ustawienie na wodzy, ale to w następnym odcinku i tak już jest co robić

13. Czujesz się zagubiony, nie masz pewności co do techniki, doświadczenia, słuszności korekt – przyjedź na trening, szkolenie, wybierz trenera szkoleniowca, wróć do podstaw. Większość rzeczy można odbudować i doprowadzić do wygaszenia złych nawyków przez zastąpienie ich prawidłowymi, ale to nie zrobi się samo. Koń będzie zawsze dążył do sytuacji, które przynoszą mu ulgę jeśli znalazł skuteczne wyjście, będzie je powtarzał w nieskończoność do momentu, aż pokażesz mu nowe rozwiązanie i będziesz je konsekwentnie wdrażał. Kluczem do prawidłowej diagnozy co robić, a czego nie, jest doświadczenie i fachowość w ocenie stanu psychicznego i fizycznego konia, jego aktualnych możliwości, wad, zalet, cech osobowościowych, momentu, zaawansowania, dojrzałości, podatności i potencjału i stu innych rzeczy, których nabywa się przez lata praktyki. Nie obwiniaj się jeśli ich nie masz, poszukaj kogoś kto je autentycznie posiada i działaj. Na szali jest zdrowie psychiczne i fizyczne koni oraz ich dobrostan. Nie lekceważmy tego jeśli jesteśmy koniarzami – miłośnikami.

Dlatego istnieje wielka różnica miedzy szkoleniem koni i nauką ich kontaktu, a szkoleniem ludzi i nauczaniem ich kontaktu – łączenie dwóch niedoświadczonych żywych istot w procesie nauki jest karkołomnym zadaniem, stąd też tyle błędów i problemów z kontaktem.

Fot : Klasyczna faza budowania kontaktu : wypełnianie wodzy ruchem ciała, dążność, aktywność, rozciąganie – wydłużanie ciała, odciążenie dosiadu.

Jerzy Krukowski

Jurka – i jego teksty – możecie śledzić na facebooku https://www.facebook.com/jerzykrukowskisportiszkolenia/

Polecam!
Ela Gródek

Habituacja, odczulanie konia – krok po kroku

O habituacji pisałam tu Gdy nie ma w domu dzieci to… habituacja Często też w moich różnych wpisach nawiązuję do habituacji. Habituacja pojawia się np. we wpisach z Oreusem, którego trenuję od momentu, gdy skończył 6 miesięcy. Jest to nieodzowny, ważny element treningu konia (wpisz w lupkę OREUS i poczytaj).

Myślę, że warto dokładniej opisać ten proces. Niby każdy wie co to jest, niby to coś prostego, a ciągle napotykam w stajni konie, które niestety w wyniku źle przeprowadzonego/lub nie przepracowanego procesu habituacji mają traumy, blokady, złe reakcje, zachowania. Widzę też czasem jak nieporadnie i niestety nieprawidłowo jeździec „odczula” konia.

Wiele razy podczas moich szkoleń, wykładów słyszę: „W naszej stajni jest koń, który bardzo boi się się myjki”, „A w naszej jest koń, co ucieka przed …”, „a u nas jest jeden koń, który nie podejdzie do traktora” itp., itd.

Habituacja jest niesamowicie ważna. Ważne jest to, by koń bez stresu dał się pryskać wodą, wprowadzać do koniowozu, chodził po ulicy, wchodził na płachty. Ważne, by nie bał się parasola, reklamówek, płaszczy przeciwdeszczowych, chorągiewek. Dlaczego? Po pierwsze: bo człowiek jest odpowiedzialny za to, by wytrenować konia tak, by jak najmniej STRESOWAŁ się otoczeniem (stres wywołuje choroby) i by nie wpadał w panikę, by nie wywoływać traum. Po drugie: bo to gwarancja BEZPIECZEŃSTWA dla jeźdźca. Koń, który uskakuje ze strachu, czy wpada w panikę, może wpaść na człowieka. Widziałam to nie raz…

Na czym polega prawidłowo przeprowadzony proces? Na tym, by strach konia przetransformować w ciekawość, a potem w akceptację. Kiedy powstaje błąd? Gdy strach wywoła jeszcze większy strach i proces zostanie przerwany, lub gdy strach – nie daj Boże – przerodzi się w panikę. Za źle przeprowadzoną habituację zawsze odpowiada człowiek. Człowiek podejmujący się trenowania konia musi znać psychikę konia, przewidywać reakcje, odpowiednio reagować na strach konia, musi znać sygnały uspakajające konia (czytaj tu: Książka „Co niepokoi mojego konia? Język ciała i sygnały uspokajające u koni” – dlaczego warto przeczytać?), sygnały, które mówią nam o narastającym strachu i nie może dopuścić do tego, by strach  NARASTAŁ. Zadaniem człowieka, w procesie odczulania, jest OBNIŻANIE strachu i transformacja w emocję CIEKAWOŚĆ.

Jak powinien zatem wyglądać prawidłowy proces?

Zacznijmy od tego, że człowiek nie może się bać. Nie może się bać reakcji konia, jego strachu. Człowiek w całym procesie ma zostać niezmiennie spokojny. To człowiek reguluje, wycisza, pobudzony układ nerwowy konia (więcej czytaj tu Trenowanie koni = regulowanie ich układu nerwowego). Naturalną reakcją konia na coś nowego jest reakcja lękowa/ucieczkowa (tak działą mózg konia!!!) . Ale koń mając zaufanie i wsparcie w człowieku pokonuje strach na rzecz zaciekawienia i chęci poznania. Gdy podchodzimy z koniem – powiedzmy do płachty – analizujemy stopień oporu, czytamy jaki jest poziom strachu. Nie „ciśniemy”! Nie naciskamy! NIE ZALEWAMY! Szukamy granicy, kiedy to koń jest w stanie przełamać strach, a kiedy to koń ma już „za dużo”. Jeśli widzimy, że koń na tym etapie nie pokona strachu, dajemy mu odejść. Niech z dystansu popatrzy, niech poobserwuje nas (i nasz spokój). Podchodzimy z drugiej strony. Podchodzimy i cofamy się. U jednych koni proces przebiegnie szybko, u drugich wolno! U jednych skończy się na jednej sesji, u drugich na kilku! Tu nie ma pośpiechu. WOLNO ZNACZY LEPIEJ. Daj koniowi czas. Większość nieudanych habituacji (które skutkują właśnie blokadą i długotrwałym strachem) to skutek tego, że człowiek w tym procesie szedł za szybko, nie obserwując emocji konia. Człowiek chciał „przymusić”. Nie da się „przymusić” do ciekawości, czy akceptacji…I emocje konia zamiast iść w dół, poszły w górę. Proces habituacji ma doprowadzić do wyciszenia emocji STRACH, koń ma stwierdzić: a ok! To nic strasznego. Już się tego nie boję.

Na krótkim filmiku pokazuję reakcje ucieczkowe konika na spryskiwacz. Spójrzcie na mój spokój. Na popuszczanie linki tam gdzie czułam, że powinnam (by koń nie wpadł w większy strach), i na napinanie tam, gdzie wiedziałam, że może ten swój strach opanować. Podchodzę z różnej strony, pokazuję z daleka, potem z bliska. Zobacz jak zmieniają się reakcje konia. Jak powoli zaczyna akceptować coraz więcej. To była druga sesja z kucykiem. Nie ostatnia. Do takiego luzu jak ma Oreus (końcówka drugiego filmu) jeszcze mu brakuje.

Zauważ jak Oreus reaguje (kompletny brak reakcji!) na spryskiwacz. Oreus nigdy nie miał powodu (CZŁOWIEK NIE DAŁ MU TEGO POWODU), by bać się spryskiwacza. Kucyk niestety nie miał takiego szczęścia. Najprawdopodobniej kiedyś podszedł ktoś do niego i bez przygotowania zaczął go pryskać. Kucyk wystraszył się, uciekł i strach pozostał.

Niestety konie PAMIĘTAJĄ wiecznie. Niestety bardzo ciężko odrobić traumy, wymazać z końskiej pamięci to co niemiłe, to co przestraszyło. Tak prosto, jak ja to mówię, „zepsuć konia”. TAK TRUDNO NAPRAWIĆ. Nieświadomy człowiek niestety może zrobić mnóstwo błędów. Nie z braku miłości do koni. Z niewiedzy….

Na swoich szkoleniach, wykładach ciągle powtarzam – każdy z nas – czy tego chce, czy nie, jest trenerem koni. Dlatego świadomość jeźdźców jest tak ważna. Nauka o psychice, naturze koni jest tak ważna.

PS. Zanim zaczęłam pryskać sprayem, najpierw nawiązałam kontakt z kucykiem. Zrobiłam serię ćwiczeń, by nawiązać komunikacje, relacje z kucykiem. Jeśli nie widziałabym komunikacji, responsywności, jeśli widziałabym, że kucyk mnie nie słucha, nie rozumie, proces odczulania na spray odłożyłabym na później. Pamiętaj NAJPIERW relacja z Tobą i komunikacja z Tobą. Najpierw Twoje emocje w całym procesie. Potem habituacja.

Ela Gródek

Masz problem? Potrzebujesz wsparcia? Chcesz nauczyć się w praktyce tego o czym piszę? Zapraszam a treningi pod moim okiem.

Dosiad młodego konia, delikatność jeźdźca

Oreus ma 3 lata i 4 miesiące. Zaczęłam z nim pracę, gdy miał 6 miesięcy. Został odsadzony od matki i podarowany Stajni „Na Zielonej”. Był małym, zagubionym źrebakiem, płoszącym się i uciekającym jak wszystkie inne małe źrebaczki.

Pierwszy dosiad w siodle był na hali w marcu (filmik tu: wpis o nim tu Pierwszy dosiad – Oreus/😊) teraz powtórka na otwartej, dużej ujeżdżalni. Na większej, otwartej przestrzeni. To jeszcze nie czas na zajeżdżanie Oreusa. Na to przyjdzie czas gdy skończy 4 lata, ale to odpowiedni moment, by w różnych warunkach oswajać go dalej z siodłem, z jeźdźcem.

Prezentuję filmik z drugiego dosiadu

Jak pisałam na facebooku: wszystko jest tu ważne:

– jak koń zachowuje się przy samym siodłaniu?

– jak przy dopinaniu popręgu?

– jak da się prowadzić na ujeżdżalni?

–  jakie emocje towarzyszą mu na każdym tym etapie?

– czy stoi i czeka, gdy jestem na schodkach?

Czy luźno oddaje łeb w momencie wsiadania? Czy znów czeka na jeźdźca, nie kręci się? Nie ma żadnej reakcji ucieczkowej? Jak reaguje, gdy jeździec jest na nim?

To wszystko jest tak ważne (jego rozluźnienie i spokój!!!), by dalsze etapy zajeżdżania przebiegały BEZ STRESU dla konia i z sukcesem dla człowieka. Przy koniach NIE MA DROGI NA SKRÓTY. Wszystko ma znaczenie 😊Przy koniach pośpiech nie jest dobrym doradcą.

Więc jaka jest ta droga nie na skróty? To pisuję w serii wpisów z Oreusem (kliknij Oreus w wyszukiwarkę na tym blogu). Ale dzisiaj chciałabym potłumaczyć to co widzisz na filmiku. Dlaczego tak, a nie inaczej wsiadam na konia? Dlaczego robię to, a nie tamto? Dlaczego to ma znaczenie?

Po pierwsze – powtórzę. Na konia można wsiadać, gdy jest on na to przygotowany PSYCHICZNIE I FIZYCZNIE. Nie należy wsiadać na konia, który nie ukończył 3 lat. NIE KIERUJ SIĘ NIGDY TYM co widzisz w mediach i co robią inni ludzie. Człowiek dalej popełnia mnóstwo błędów w pracy z końmi, człowiek wyrządza dalej koniom ogromną krzywdę. SŁUCHAJ weterynarzy, fizjoterapeutów końskich i behawiorystów. Nie należy zajeżdżać konia, który nie ukończył 4 lat. Nie należy zajeżdżać konia, który skończył 4 czy 5 lat, jeśli nie jest na to przygotowany psychicznie, czy fizycznie (więcej w wywiadzie tu Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I).

Koń przygotowany psychicznie to koń spokojny, rozluźniony, będący w kontakcie z człowiekiem, słuchający. Obowiązkiem człowieka jest praca z koniem bez zbędnego stresu i obciążenia psychicznego. Każdego konia da się przygotować do pracy z człowiekiem w sposób dla niego łagodny, przyjazny.

Pamiętaj, że STRES wywołuje u koni wrzody. A tak! Słyszałeś w swoje stajni, że i ten i tamten, i ten i tamten koń ma wrzody. No właśnie… Wrzody to PLAGA dzisiejszych czasów.

Jeśli koń odczuwa niepokój, ma reakcje uciekające, lękowe przy siodłaniu, NIE MOŻESZ IŚĆ dalej. Nie możesz na niego wsiadać. Jeśli koń nie podąża za Tobą lekko na ujeżdżalni, jeśli w pracy z ziemi nie wykonuje tego, o co go prosisz, nie możesz wsiadać na niego. Jeśli koń nie cofa się na Twoje polecenie, jeśli nie zatrzymuje się na Twoje polecenie, jeśli nie oddaje łba na Twoje polecenie, nie możesz na niego wsiadać.

To znaczy…możesz. Kto człowiekowi zabroni?? Echhh. Długo by o tym pisać.

W moim światopoglądzie i w mojej miłości do koni, nie ma takiej opcji.

Na filmiku zatem pokazuję Ci te ważne, SKŁADOWE ELEMENTY. Poobserwuj zachowanie Oreusa przy mnie. Poobserwuj moje ciało. Moje zachowanie przy koniu. Człowiek REGULUJE układ nerwowy konia (bądź nie). Człowiek ma moc wyciszania jego wrodzonych instynktów. Pracując z koniem dbam, byśmy byli cały czas w kontakcie.

I tu nadmienię o DELIKATNOŚCI. Uczę tego jeźdźców nie od dziś. 90% jeźdźców powiedziałoby, że jest DELIKATNYCH w stosunku do konia. Taka jest nasza, ludzka percepcja. Z punktu widzenia człowieka – tak, jesteś delikatny. Ale zapewniam Cię, że z punktu widzenia konia, daleko Ci jeszcze do delikatności. Jak mantrę powtarzam przy uczniach „poruszaj się jak mucha w smole” (cytując jednego z moich autorytetów), „zwolnij”, „nie tak energicznie!”, „Zrób to miękko, wolniej”. W boksie, przy siodłaniu, przy prowadzeniu konia, przy czyszczeniu ZWOLNIJ i bądź delikatny. Ale tak naprawdę delikatny.

Mnie delikatności nauczyły nie tylko konie ale i moje koty. I dalej mnie uczą, i inspirują. Kocie odruchy uczą totalnej delikatności. Koń Ci tak tego nie pokaże, ale ON DOKŁADNIE takiej delikatności potrzebuje, tak czuje. Naszą delikatnością wyciszamy konia.

Wiele koni przy czyszczeniu, siodłaniu „ma problem” (przyczyny tych problemów to temat na inny wpis). To ostatecznie od Ciebie zależy jak gwałtownie koń będzie się buntował, reagował.

Nie wiesz o czym mówię? Zapraszam na indywidualną lekcję ze mną – pokażę 😊

Dochodzimy do schodków. Nie wsiadam na konia, gdy on nie umie stać przy człowieku, stać przy schodkach. Gdy kręci się, ucieka. Jeśli stoi grzecznie, proszę o oddanie łba. Koń z ugiętym łbem nie może biec. Koń z ugiętym łbem ma pełne zaufanie do Ciebie. Koń z ugiętym łbem jest rozluźniony. Czy chcesz wsiadać na właśnie takiego konia? Ja tak. Podkreślę w tym momencie, że to nie moja wiedza. To wiedza dawno odkryta przez wspaniałych, wielkich koniarzy. To wiedza, która sprawdza się. Możesz z niej skorzystać. Albo nie 😊(jak wiecie z poprzednich wpisów idę programem Feather Light Horsemanship Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”)

Wsiadam „w połowie” na konia. Zawisam i czekam na reakcję. Jeśli moje ciało nie wywołuje żadnego napięcia w koniu, wtedy przekładam nogę. CAŁY CZAS JESTEM W ROZLUŹNIENIU. To między innymi od mojego rozluźnienia zależy rozluźnienie konia.

Z siodła sprawdzam, czy koń współpracuje. Czy dalej słucha moich poleceń. STÓJ to STÓJ. Oddaj łeb w drugą stronę, to oddaj łęb.

Zauważ, że nagradzam Oreusa. Mówię mu całą sobą, że jestem z niego dumna, że robi kawał dobrej roboty 😊

Masz pytania? Potrzebujesz konsultacji? Masz wątpliwości? Znajdziesz mnie pod Krakowem w Stajni Na Zielonej 🙂

Z serca

Ela Gródek

PS 1 filmik z pierwszego dosiadu na okrep i w siodle tu: Videoblog

PS Oreus uwielbia spacery z ręki 🙂

Do widzenia! Do zobaczenia!

Wpływ wagi jeźdźca na konia

Dzisiaj na blogu tekst autorstwa Joanny Smulskiej, która pod marką “Złoty Koń” https://zlotykon.pl/ zajmuje się dietetyką, a w szczególności ziołami dla koni, szkoleniami jeździeckimi i szeroko pojętym zwiększaniem świadomości na temat dobrostanu koni.

Ten blog ma za zadanie szerzyć wiedzę i FAKTY na temat koni, jeździectwa. Ma zwiększać świadomość jeźdźców, by przyczyniać się do dobrostanu koni i etycznego jeździectwa. Chętnie zapraszam tu specjalistów w danej dziedzinie (jak na przykład Marzenę Niewęgłowską (Koń płoszący się w terenie. Jak przygotować konia do pracy w terenie? (część I) czy Michała Dobrowolskiego (Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I)

Dzisiaj kolejny gość – Joanna Smulska

Zapraszam!

“Wpływ wagi jeźdźca na dobrostan konia to nie mityczny „Fat Shaming” tylko FAKT. Nie chodzi o czyjś wygląd, wartość czy charakter. Chodzi o fizykę, biomechanikę (która jest mierzalna) i dobrostan – dbałość o zdrowie koni i ochronę przed bólem i urazami.

Wyniki badań są jasne – i liczne.

Liczne badania wykazały, że konie noszące więcej niż 18 – 20 % masy ciała (a nieraz już więcej niż 15 %) wykazują objawy bólu i/lub kulawizny, asymetrii.

Co odkryto:

✅ Stefánsdóttir et al. (2017) wykazała, że zwiększenie proporcji z 20% do 35% spowodowało znaczące zwiększenie rytmu serca, poziomu mleczanów w osoczu i częstotliwości oddechów u konia podczas toltu na torze.

✅ Dyson (2020) wykazała, że obciążenie powyżej 15 % prowadzi do objawów dyskomfortu i przejściowej kulawizny.

✅ Powell et al. (2008) wykazali, że u koni niosących 25–30% ich wagi, znacznie wzrasta bolesność mięśni, rytm serca, liczba oddechów i zmęczenie, w porównaniu do noszących 15–20%.

✅ Badania z użyciem termowizji wykazały, że zwiększenie wagi jeźdźca między 10 a 20% może prowadzić do przeciążenia rejonu piersiowo lędźwiowego, naciągnięcia mięśni i potencjalnie kulawizny.

✅ Obserwacje behawioralne wskazują, że konie pod ciężkim ładunkiem wykazują zachowania typowe dla dyskomfortu i stresu, jak niechęć do ruchu i zaburzenia rytmu chodu

🟩 WNIOSEK, który wyciągają coraz liczniejsze stajnie i organizacje, to uznanie, że dobór wagi jeźdźca do konia jest częścią dbania o dobrostan koni oraz zdrowie i bezpieczeństwo jeźdźców. W dobrych stajniach pojawiają się wagi – i LIMITY: zwykle między 75 a 95 kg. Noszenie ponad 20 % wagi (włączając sprzęt) ma negatywny wpływ na chód, zachowanie, zdrowie i dobrostan. Może się zdarzyć, że w danej stajni dla danego jeźdźca po prostu nie będzie konia odpowiedniego do jego wzrostu i wagi.

🟩 WAŻNE: badania powyższe prowadzono na koniach po 1) jeżdżonych krótko, pół godziny lub mniej; 2) dosiadanych przez doświadczonych jeźdźców; 3) na hali, na równym podłożu, nie w upale. Właśnie dlatego w zwykłej pracy lepiej nie przekraczać limitu 15 % – bo inne czynniki obciążające są WIĘKSZE niż w warunkach eksperymentalnych; 4) koni wierzchowych lub kuców: nośność koni zimnokrwistych, może być proporcjonalnie mniejsza, niż ras lekkich. Rasy ciężkie wyhodowano do pracy pociągowej w stępie, ich grzbiet ani długością nie zawsze pasuje pod większe siodło, ani w toku selekcji nie został wzmocniony pod kątem unoszenia na nim ciężaru.

🟩 Zasada 15% oznacza, że koń 500 kg może nosić do 75 kg (waga jeźdźca ORAZ sprzętu!). Proporcja 20%, oznacza noszenie 100 kg, co na dłuższą metę może być niezdrowe; wyższa proporcja sprzyja przeciążeniu grzbietu i kulawiznom.

DAWNIEJ, w początkach XX wieku, podobno (bo często się to powtarza ale nie znane mi są źródła) podręczniki kawaleryjskie w USA wskazywały, że konie powinny bez problemu nosić 20 % swojej wagi. Inna stara zasada to, że koń powinien unieść ¼ swej wagi a kuc… połowę. Pozostaje do rozwagi, ile ‘dawniej’ żyły konie i w jakim stanie pracowały.

“ALE WAŻNE JEST TEŻ…”

ZAWSZE przy temacie wagi jeźdźca ktoś wyskoczy ze słynnym “ale kiepski jeździec jest mniej wygodny dla pleców niż dobry…’. No to się nie wyklucza, ale zawsze znów, ciężki kiepski będzie bardziej obciążał niż lekki kiepski 🙂 Pracujmy i nad techniką, i nad wagą i doborem koni do niej.

Tak, są inne czynniki wpływające na nacisk jeźdźca na konia ale NIE, żaden czynnik nie zdejmuje ani kilograma z grzbietu!

🟩 Poza proporcjami wagi, na nośność konia wpływa: rasa (duże konie typu hanowera mogą nosić proporcjonalnie MNIEJ, niż konie arabskie), budowa (długość grzbietu; większa kościstość, obwód nadpęcia zwiększa nośność), wiek, kondycja, zdrowie, umięśnienie konia (zwłaszcza grzbietu); kondycja, zdrowie, doświadczenie, umiejętności, koordynacja i równowaga jeźdźca; czas, szybkość i intensywność, typ pracy (wolny spacer w terenie, skoki, woltyżerka) dopasowanie i waga sprzętu, podłoże. Jednak waga pozostaje wagą i nawet najlepszy jeździec nie eliminuje ryzyka wynikającego z nadmiernej wagi.

SZERZEJ – KONKRETY CZYLI CO I JAK ZBADANO:

🟩 Obciążenie konia wpływa na jego PRACĘ I RUCH – NAWET, JEŚLI JEŹDZIEC SIĘ NIE RUSZA. W teście na bieżni, 9 koni biegło bez obciążenia, z doświadczonym jeźdźcem 90 kg i z obciążeniem ołowiem 90 kg [6]. Rytm serca podczas wysiłku, poziom mleczanów po wysiłku, był znacznie niższy u nieobciążonych koni. Obciążenie zwiększało też rozciągnięcie pęciny i maksymalny zasięg jej ruchu. Różnice między wpływem jeźdźca a martwej wagi były minimalne.

🟩 Ciężar jeźdźca wpływa RUCH KOŃCZYN, w tym na siłę, z jaką końska noga uderza o podłoże i na ruch stawu pęcinowego w kłusie [9]. Pod jeźdźcem rosną siły nacisku nóg na podłoże, a pik nacisku występuje później w nogach przednich i wcześniej w tylnych w porównaniu z pracą w ręku. Pod jeźdźcem staw pęcinowy był też bardziej rozciągany w fazie podparcia.

🟩 ZBYT CIĘŻKI JEŹDZIEC POWODUJE BÓL I KULAWIZNY. Dyson et al. [1] udokumentowała wywołanie przejściowej kulawizny, tym silniejszej, im cięższy jeździec, i zachowań o bólowych pod jeźdźcami ważącymi ponad 20% masy konia, a w dużo mniejszym stopniu pod lżejszymi. Wykazała negatywny wpływ nadmiernej wagi jeźdźca na asymetrie chodu oraz różnice między jeźdźcami ważącymi >20% a między 15 a 18% wagi konia. W badaniu uczestniczyło 4 doświadczonych jeźdźców o podobnych umiejętnościach, ale różnej wadze: L, 61 kg, M, 78 kg, H, 91 kg i VH, 142 kg; oraz 6 koni w regularnej pracy, ważących 500 – 600 kg. Siodła i czapraki ważyły 7.5–11 kg. Proporcje wagi jeźdźca do konia wynosiły od 10–12 (L), przez 12 – 15 (M), 15 – 18 (H) do >20 (VH). Zmiany związane były z wagą jeźdźca i pozycja w siodle, która też jest związana z wagą; a nie były związane z BMI: jeźdźcy M i H mieli podobne BMI.

Test ujeżdżeniowy obejmował 30 minut jazdy stępem, kłusem i galopem. Wszystkie testy pod jeźdźcem VH (7) i 5 testów jeźdźca H, przerwano z powodu kulawizny (mijającej w ciągu 45 – 60 minut). Obciążenie konia rośnie przy asymetrii jeźdźca. Ciężsi jeźdźcy mieli większy zakres asymetrii w ruchu (np. miednicy i biodra), oraz nie utrzymywali linii bark – biodro – pięta, a takie wyrównanie występowało u jeźdźca L na wszystkich koniach i M na 5 z 7. Zaburzenie równowagi z większą siłą jest przekazywane na konia, gdy jeździec waży więcej.

🟩 Z CIĘŻAREM JEŹDŹCA ROŚNIE WPŁYW NIEDOPASOWANIA SIODŁA. W badaniu Dyson [1], konie miały swoje stałe siodła, co odzwierciedla sytuację w szkółkach. Długość siodła wszystkich koni była odpowiednia dla jeźdźców L i M. Ale już jeździec H, poza jednym siodłem, w innych siedział na tylnym łęku. Siedzenie jeźdźca VH w ogóle wystawało poza łęk, siedzisko było dla niego za krótkie. Dla ciężkiego jeźdźca na koniu małym lub o krótkim grzbiecie, trudno znaleźć siodło, które z kolei nie leży za bardzo z tyłu, obciążając kręgosłup konia poza 18 kręgiem piersiowym. Natomiast siodło na miarę może mieć siedzisko sięgające poza terlicę, dzięki czemu większy jeździec siedzi nadal w centrum siodła a nie na łęku.

🟩 CIĘŻAR WPŁYWA NA TERMOREGULACJE I UKŁAD NERWOWY. Wilk et al. [2] zaobserwowała, że średnia powierzchniowa temperatura ciała niektórych części ciała rosła bardziej gdy koń pracował pod obciążaniem >20% niż pod obciążeniem 10% masy ciała. Badanie przeprowadzono na 12 wałachach ciepłokrwistych, jeżdżonych przez 2 jeźdźców o równych umiejętnościach, odpowiadających około 10 i 20% średniej masy koni (około 470 kg). Jazda obejmowała 13 minut stępa i 20 kłusa. Pod jeźdźcem ważącym 20 % wagi konia, znacząco wzrosła temperatura szyi i tułowia w porównaniu do 10 %; nie zmieniła się ciepłota głowy i nóg. Czyli już przy małej aktywności, obciążenie ponad 20 % wpływa na temperaturę powierzchniową i aktywność autonomicznego układu nerwowego.

🟩 CIĘŻAR WPŁYWA NA SERCE, MIĘŚNIE, MLECZANY I BÓL. Powell et al. [3] badał, jak wzrost proporcji wagi jeźdźca do konia od 15% przez 20%, 25% do 30%, wpływał na podwyższenie parametrów fizjologicznych oraz ból mięśni po wysiłku. Okazało się, że zmiana proporcji wagi jeźdźca do konia z 25% do 30% powodowała znaczne zwiększenie aktywności kinazy kreatynowej w osoczu. Waga 25 % i wyższa znacznie podnosiła rytm serca. Poziom mleczanów w osoczu po ćwiczeniach był znacznie wyższy u koni niosących 30 % wagi. Waga 25 % powodowała większy ból i napięcie mięśni, a szczególnie znaczący był przy 30 %. Konie o większej szerokości lędźwi i obwodzie nadpęcia miały mniejsze zmiany w bólu mięśni i ich napięciu, mniej obolałe pod większym ciężarem.

🟩 TO SAMO U ISLANDERÓW. Badano wpływ wagi jeźdźca na rytm serca, stężenie mleczanów w osoczu, oddechy, temperaturę i hematokryt u 8 koni islandzkich [8]. Jeździec był jeden, test obejmował 5 faz (każda po 642 m) töltu na torze, z wagą 20%, 25%, 30% lub 35%. Pomiędzy fazami dodawano ołowiane ciężarki do sakw i kamizelki jeźdźca. Rytm serca i ilość oddechów rosły liniowo. Zwiększenie proporcji z 20% do 35% spowodowało znaczące zwiększenie rytmu serca, poziomu mleczanów w osoczu i częstotliwości oddechów u koni.

🟩 POD CIĘŻKIM JEŹDŹCEM TRUDNIEJ SKAKAĆ. Wykazano konkretnie [10] wpływ wagi jeźdźca na skok przez 1,1 m przeszkodę WKKW. Skakały pod wagą 61 kg (jeździec i siodło) lub z dodatkowym 18 kg czaprakiem. Dodatkowa waga powodowała, że przednia noga prowadząca lądowała bliżej przeszkody oraz rosło maksymalne rozciągnięcie stawów pęciny i nadgarstka przedniej nogi przy lądowaniu. Przy odjeżdżaniu od przeszkody, przedłużona była faza podparcia na tylnych kończynach a zmniejszona odległość między nimi; głowa była znacząco bardziej przed pionem.

🟩 PROPORCJA WAGI SZCZEGÓLNIE WPŁYWA NA REJON PIERSIOWO LĘDŹWIOWY. Polskie badaczki i badacze [7] przeprowadziły badanie z użyciem termografii w podczerwieni by określić wpływ proporcji wagi jeźdźca do konia na rejon piersiowo – lędźwiowy, często przeciążony u koni wierzchowych. W poprzednim badaniu tej grupy, parametry termowizyjne różniły się między grupami 10 % i 15 %. W tej pracy porównano jeźdźców lekkich: (L, ważący 10-12 % wagi konia), średniej wagi (M, 12 – 15 %), i ciężkich (H, powyżej 18 %). Wykazano różnice we wpływie na mięśnie grzbietu zależnie od wagi jeźdźca. W badaniu uczestniczyło 8 polskich koni ciepłokrwistych, podobnej wagi i wzrostu, w regularnej lekkiej pracy. Siodła ważyły od 4,1 do 4,5 kg. Jeźdźcami było 6 dorosłych instruktorek rekreacji na podobnym poziomie średniego zaawansowania. Każdy koń miał jeden przejazd pod jeźdźcem L, M i H, na ujeżdżalni, przez 30 minut, obejmujący stęp, kłus i galop. W obrazie termograficznym widoczne były stałe, mierzalne różnice parametrów między grupami wagowymi w obrazie termalnym rejonu piersiowo lędźwiowego koni pracujących pod jeźdźcami o różnej wadze. Taka ocena mięśni grzbietu może być przeprowadzona w codziennej praktyce za pomocą termalnej kamery w smartfonie.

🟩 WPŁYW WAGI NIE ZAWSZE JEST SZYBKO I MOCNO UCHWYTNY, PRZEZ CO BYWA BAGATELIZOWANY. Wpływ wagi jest oczywiście łatwiej uchwytny a wręcz widoczny gołymi oczami, przy dużej dysproporcji, a mniej przy niższym obciążeniu. Np. w badaniu Christensen et. al. [5] wzrost proporcji wagi jeźdźca do konia od 15 do 23 % nie wywołał obserwowalnych zmian zachowania, rytmu serca i symetrii chodu. Natomiast nieznacznie rósł poziom kortyzolu w ślinie, markera stresu. 20 par jeździec – koń wykonywało standardowy test ujeżdżeniowy.

🟩 Podobnie na krótkim dystansie, jak się konie zmusi, to ho-ho ile potrafi unieść. W 2016, Japończycy określili maksymalny dopuszczalny ładunek dla rodzimych koni Kiso uczestniczących w wyścigach kłusem na krótkim dystansie, na…poniżej 120 kg, czyli około 30 % ich wagi [4]. Koniki Kiso mierzą około 130 cm w kłębie i ważą 300-450 kg, wyglądem przypominają hucuły. W eksperymencie każdy z 10 koni przechodził 8 testów, z jeźdźcem ważącym 70, 80 i aż do 130 kg. Badano symetrię i regularność chodu. Regularność i stabilność przy 120 kg była co oczywiste, niższa niż przy 70. Podobny test zastosowano dla jeszcze mniejszych kucyków Taishuh (średnio waża tylko 232 kg) [11]. Test odbywał się w stępie i kłusie na bardzo krótkim dystansie (40 m). U kuców Taishuh rytm chodu oczywiście też spowalniał pod cięższą wagą i uznano, że maksymalny dopuszczalny ładunek to ≤100 kg (i.e. ≤43% wagi tych koni). Te badania, wykonane przez bardzo krótkie okresy czasu, nie biorą pod uwagę skutków dłuższej pracy pod taką wagą, wskaźników krwi, stresu, objawów dyskomfortu konia. Jak wiemy z poprzednich prac, takie obciążenie jest o wiele za wysokie do tego, żeby koń długie lata pracował w zdrowiu. W Japonii konie się chętnie zjada, może ma to coś do rzeczy.

🟩 Jaki stąd wniosek? Popatrzmy np. na organizację TREC w Wielkiej Brytanii. Ich wytyczne [12] konkludują, że dla konia w kondycji (fit) jeździec i jego sprzęt powinny ważyć nie więcej niż 18% wagi konia, z 20 % jako absolutne maksimum. Koń otyły lub z niedowagą, może bezpiecznie nosić MNIEJ wagi niż koń w optymalnej kondycji ważący tyle samo. Oznacza to odpowiednio dla kuca ważącego 250 kg od 40 max 50 kg (to jest już ze sprzętem, pamiętajmy), dla konia ważącego 450 kg 81 max 90 kg (to np. większy koń arabski), dla średniaka ważącego 500 kg to 90 a maksymalnie 100 kg (ze sprzętem!). Siodło waży średnio około 11 kg, ale trzeba zważyć konkretne. Wagę dodają też kask, kamizelka, sakwy; litrowa butelka wody to ponad 1 kg. Zobaczcie, że to wcale NIE są małe wartości, ale pamiętajmy – to są już maksymalne, nie trzeba na siłę do nich dążyć.

🟩 Związek wagi ze zdrowiem, komfortem i bólem dziwnym nie jest; by pewne rzeczy zobaczyć i zrozumieć, wystarczy ta odrobina empatii do konia – plus zdrowy rozsądek. Komu to za mało, niech doda do równania koszty leczenia koni. Tak naprawdę, to przecież właśnie one spowodowały, że do siodlarni przywędrowały wagi. I powinny tam być – dla dobra wszystkich zainteresowanych.

Źródła:

[1] Dyson, S.; Ellis, A.D.; Mackechnie-Guire, R.; Douglas, J.; Bondi, A.; Harris, P. The influence of rider:horse bodyweight ratio and rider-horse-saddle fit on equine gait and behaviour: A pilot study. Equine Vet. Educ. 2020, 32, 527–539.

[2] Wilk, I.; Wnuk-Pawlak, E.; Janczarek, I.; Kaczmarek, B.; Dybczyńska, M.; Przetacznik, M. Distribution of superficial body temperature in horses ridden by two riders with varied body weights. Animals 2020, 10, 340.

[3] Powell, D.; Bennett-Wimbush, K.; Peeples, A.; Duthie, M. Evaluation of indicators of weight-carrying ability of light riding horses. J. Equine Vet. Sci. 2008, 28, 28–33.

[4] 5.Matsuura, A.; Mano, H.; Irimajiri, M.; Hodate, K. Maximum permissible load for Yonaguni ponies (Japanese landrace horses) trotting over a short, straight course. Anim. Welf. 2016, 25, 151–156.

[5] Christensen, J.W.; Bathellier, S.; Rhodin, M.; Palme, R.; Uldahl, M. Increased rider weight did not induce changes in behavior and physiological parameters in horses. Animals 2020, 10, 95.

[6] Equine Vet Journal Vol 37, Issue S18, May 1995, ss 413-417, Effects of weight and riding on workload and locomotion during treadmill exercise, M M Sloet Van Oldrruitenborgh – Oosterbaan, A. Barneveld, H. C. Schamhardt

[7] The Effect of Rider:Horse Bodyweight Ratio on the Superficial Body Temperature of Horse’s Thoracolumbar Region Evaluated by Advanced Thermal Image Processing, Małgorzata Domino, Marta Borowska,Anna Trojakowska,Natalia Kozłowska,Łukasz Zdrojkowski, Tomasz Jasiński, Graham Smyth, Małgorzata Maśko, Animals 2022, 12(2), 195

[8] Animal. 2017 Sep;11(9):1558-1566. The effect of rider weight and additional weight in Icelandic horses in tölt: part I. Physiological responses, G J Stefánsdóttir, V Gunnarsson, L Roepstorff, S Ragnarsson, A Jansson

[9] Equine Vet J Suppl. 1999 Jul:(30):218-21.The effects of a rider’s mass on ground reaction forces and fetlock kinematics at the trot H M Clayton, J L Lanovaz, H C Schamhardt, R van Wessum

[10] Equine Vet J Suppl. 1997 May:(23):50-3.Effect of added weight on landing kinematics in jumping horses

[11] Matsuura, A.; Sakuma, S.; Irimajiri, M.; Hodate, K. Maximum permissible load weight of a Taishuh pony at a trot. J. Anim. Sci. 2013, 91, 3989–3996.

[12] TREC GB, Rider weight guidance, Alex Robinson, 2023

[13] Dyson S, DEO F. How to assess the suitability of rider size–height, morphology and weight–for optimal horse welfare and performance: A review. InProc. Amer. Assoc. Equine Pract. 2021 (Vol. 67, pp. 223-230).

Ciut więcej o autorce: Joanna Smulska jest autorka książek: “Zioła w diecie koni”, “Maści glinki olejki dla koni”, “Żywienie konie rekreacyjnych” oraz “Konno w terenie”. Wraz z innymi pozycjami literatury jeździeckiej, dostępne są w dziale Literatura Jeździecka https://zlotykon.pl/pol_m_Literatura-jezdziecka-163.html

zlotykon.pl

Serdecznie polecam !

Pierwszy dosiad – Oreus

Wzruszająca chwila dla mnie. Po raz pierwszy dosiadam Oreusa.

Oreus pozwala mi na to. Stoi spokojnie. Nie ma w nim krzty strachu, niepokoju, zdziwienia.

Po 3 latach pracy z Oreusem otrzymuję nagrodę – największą. Przyjęcie mnie na swój grzbiet w łagodny, pełny zaufania sposób..

Oreus trafił do stajni jako 6 miesięczny źrebak. Od tamtej pory, bardziej lub mniej regularnie, spotykam się z nim. Przez wspólną zabawę, przez wspólny czas, pokonywanie kolejnych wyzwań zdobywam zaufanie Oreusa. W nauce idę „programem” Ivet Blosch z Feather Light Horsemenship ( o jej kursach przeczytasz tu: Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”) ,programem przygotowania konia – od źrebaka – do pracy z człowiekiem pod siodłem. Po kolei stosuję jej metody pracy z młodym koniem. To działa 😊 Oreus jest fajnym, spokojnym koniem, który lubi spędzać czas z człowiekiem. Oreus posiada podstawy, które powinien umieć każdy koń zanim pójdzie pod siodło, czyli:

– umieć: cofać, uginać łeb, odangażować zad, podążać za człowiekiem,

– umieć wejść na koło (przygotowanie do lonżowania) i spokojnie pracować na linie na kole,

– reagować na polecenia człowieka (na zmianę energii, ciało człowieka). Praca na wolności: zmiany tempa chodu, przechodzenie między stępem, kłusem, galopem, zmiana kierunków),

– wychodzić z człowiekiem w teren (odklejenie od stada),

– wchodzić do przyczepki,

– STAĆ, gdy jest o to proszony😊,

– nie bać się płacht (na grzbiecie, głowie, pod nogami), parasoli, piłek i innych „strasznych rzeczy”,

– pięknie stać na uwiązie i czekać,

– stać spokojnie podczas czyszczenie, dać się czyścić, wszędzie dotykać,

– podawać kopyta, nie wyrywać,

– brać prysznic (woda mi nie straszna!),

– przyjąć siodło, kłusować, galopować lekko z siodłem,

– nie stracić chęci do dalszej zabawy z człowiekiem😊

Co po kolei uczyłam Oreusa. Na co zwracałam uwagę? Możecie przeczytać we wpisach: Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać?, Po co oswajać konia? (jak działa mózg?) Trenowanie koni = regulowanie ich układu nerwowego, Trening konia cd – praca z ziemi

Mam nadzieję, że te wpisy raz filmiki pomogą Wam w pracy z młodym koniem. I otrzymacie taką samą nagrodę. JEGO ZAUFANIE

BRAWO OREUS. Jesteś wspaniałym koniem!

UWAGA PS Grzbiet 3-letniego konia NIE JEST gotowy na noszenie ciężaru jeźdźca. Nie ma mowy o ruchu z obciążeniem (więcej tu: Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I , Część II -Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł Dlatego jak widzicie na filmiku ograniczam się do wejścia na grzbiet Oreusa i zejścia. Na ruch z ciężarem jeźdźca przyjdzie czas – po ukończeniu 4 roku życia.

PS 2. Pamiętaj – zaufanie do człowieka nie jest wieczne. Musisz udowadniać za każdym razem, że dalej warto Ci ufać 😊

Filmik- w siodle i bez siodła tu (w sekcji – Oreus) :Videoblog

Lub na youtube: https://youtube.com/shorts/ABrB5Cl6Vzc?si=R1wWtLWnVBoymp0i

Ela Gródek

PS nigdy nie wsiadaj na konia bez kasku! Ja z przejęcia zapomniałam, że go nie mam

zdjęcia: Julia Wenc