Po co oswajać konia? (jak działa mózg?)

Ostatnio wrzucam dużo filmików z zabawami z Oreusem (ma niecałe 3 lata). Pogoda jest jaka jest. Ujeżdżalnia przymrożona. Takie zabawy nie wymagają dobrych warunków. Bawiliśmy się piłką. Bawiliśmy się wielką płachtą. Płachta pod nogami konia, to nie to samo co płachta na koniu. To nie to samo co płachta na głowie konia. To nie to samo co płachta powiewająca obok konia itp. itd. Dużo jest roboty z płachtą 😊Przez takie zabawy, ćwiczenia, Oreus uczył się ją akceptować w różnych formach. Dużo też chodziliśmy na spacery. Nowością był spacer w nocy. Przy zapalonych latarniach. To kompletnie inne warunki ćwiczeniowe, niż spacer w tej samej okolicy w ciągu dnia.

To dzięki innej, wrodzonej cesze konia: ciekawości, oraz dzięki relacjom z człowiekiem, koń, mimo niepokoju, wchodzi w nowe sytuacje, da się prowadzić w nieznane, przełamuje strach.

Dlaczego tak dużo czasu poświęcam na takie aktywności z koniem? BY ROZWINĄĆ maksymalnie dużo nowych połączeń nerwowych, by przygotować stopniowo jego układ nerwowy do dźwigania emocji, coraz to trudniejszych zadań.

To tak jak z dzieckiem. Jeśli całą podstawówkę będzie chodził tylko do szkoły i z powrotem i bawił się wokół domu, to w przyszłości o wiele trudniej przyjdzie mu mierzyć się z różnymi ludźmi, różnymi okolicznościami, innym środowiskiem.

Aby mózg się rozwijał, TRZEBA GO ĆWICZYĆ. Jak mięśnie na siłowni. By koń dawał sobie radę z emocjami w przyszłości, już teraz musimy go „narażać” na różne sytuacje, emocje. Ale tylko na takie, które jest w stanie teraz unieść.

Jak rozwinął się mózg konia w procesie ewolucji? Co najmniej 35 milionów lat ewolucji mówi końskiemu mózgowi, że jeśli coś wydaje Ci się podejrzanego, jeśli coś wydaje Ci się zagrożeniem, to to może oznaczać dla Ciebie Ś_M_I__E_R_Ć i w związku z tym MASZ NIE MYŚLEĆ, tylko uciekać. Pomyślisz potem, czy było warto się spłoszyć.

Mózg konia działa tak, że połączył bezpośrednio percepcję (wzrok) z działaniem. Jeśli więc z oka przesyłana jest informacja do mózgu o czymś podejrzanym, to natychmiast  do obszarów kontrolujących motorykę konia jest wysyłany sygnał z komendą BIEGNIJ. U człowieka jest jeszcze kora przedczołowa, gdzie sygnał jest analizowany i dopiero PO ANALIZIE jest wydawana komenda do narządów ruchu.  

Konie bardzo są wyczulone na niespodziewane bodźce wzrokowe, dźwiękowe i na zapachy. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że konie płoszą się na najmniej oczywiste rzeczy: krótki gwałtowny ruch i ciche dźwięki (drapieżniki nie ogłaszają swojego ataku, nie są głośne).

Zatem, by trochę „zgasić” naturalne zachowania koni, trzeba z nimi sporo pracować, by przekonać je, że jednak jeśli zobaczysz to czy tamto, jeśli wydarzy się to i owo, to NIE musisz uciekać. Człowiek trochę przeprogramowuje naturalne zachowanie konia. I im wcześniej to zrobi (gdy koń jest młody) tym lepiej.

Oczywiście konie uczą się też jedne od drugich. Konie żyjące w stadzie naśladują starszyznę, “absorbują” emocje innych koni, inne konie je wyciszają. Dlatego tak ważne jest, by konie żyły w grupie…i ćwiczyły w grupie. We wpisie z rajdu w Kapadocji pisałam jak młode konie uczą się od starszych rajdować. Podziwiałam z niedowierzaniem ile umie tam koń 3-letni! Zapraszam do wpisu Rajd konny w Kapadocji, Turcja 6-13 czerwca 2025.

Człowiek wykorzystuje swoje relacje z koniem, swoje liderowanie, do oswajania go z „nowym”. Ważne jest tylko jedno: by człowiek nie bał się reakcji konia. Jeśli boisz się, że koń Ci uskoczy na ulicy, że Ci się wyrwie, jeśli denerwujesz się, gdy widzisz, że koń jest niespokojny – nie brnij dalej! To właśnie od CIEBIE koń musi się dowiedzieć, że NIE MA SIĘ CO DENERWOWAĆ. Kilka razy zdarzyło mi się, że zamiast iść na spacer, cofnęłam się na bezpieczną ujeżdżalnie. Oreus był tak poddenerwowany, nie chciał iść, nagle bał się, płoszył się na widok samego wyjścia ze stajni. Obawiałam się po pierwsze: że dojdzie do wybuchu jego emocji i po drugie: że ja nie opanuję moich emocji i zacznę się sama niepokoić (dlaczego tak się dzieje, że konie są czasem tak niespokojne, to już temat na oddzielny post). Ważne jest wtedy, by zmienić plany. Jeśli koń jest w takich emocjach i na spacerze wyrwie się nam, spłoszy, będzie kojarzył spacer z czymś niemiłym. Nie chcemy nigdy dopuścić do odpalenia EMOCJI PANIKA. EMOCJA STRACH musi być przez nas zgaszona i przejść w oswojenie. Obserwuj swoje emocje. Ty zawsze musisz być spokojny. Sobie też stawiaj poprzeczki na tyle wysoko czy nisko, by przedsięwzięcie skończyło się sukcesem, byś uniósł „wybryki” konia i nie bał się jego reakcji.

Zawsze powtarzam i będę powtarzać. To najpierw człowiek musi wytrenować siebie, by móc się zabrać za trenowanie koni. Konie bardzo szybko przejmują liderowanie, jeśli widzą, że człowiek ma „słabe” momenty.

Polecam przeczytać artykułów w National Geographic. Spokój, brak strachu, jest podstawą w treningu

https://www.national-geographic.pl/przyroda/kon-wie-ze-sie-boisz-naukowcy-ustalili-jak-to-jest-mozliwe-czy-to-szosty-zmysl/?fbclid=IwY2xjawPh2HBleHRuA2FlbQIxMABicmlkETBEVENmQlpQZm5vaXpVZGUxc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHg6Fs_Yfjk0Z6iktZd1qOTOgMXeAeBI_3eYr69b8RlQjubBJMk0Mr0AJStDk_aem_P3_MeGbqg5aD_IIxGs3U-A

A filmiki z zabaw z Oreusem możecie oglądać tu: Videoblog

PS Więcej o tym jak działa mózg konia, jak jest zbudowany, jak się rozwija przeczytacie w książce „Mózg konia, mózg człowieka/Neurobiologia w jeździectwie” Janet L. Jones.

Trening 3- letniego konia

Co dalej robić, gdy koń kończy 3 lata? Gdy umie już wszystko to o czym pisałam we wpisach:

Po pierwsze musimy zdać sobie sprawę jaki jest stan fizyczny i psychiczny 3 letniego konia.

Zacytuję Panią weterynarz Vikki Fowler:

„3 letni koń to 9-latek. Dziecko. Nie gotowe jeszcze do dłuższej pracy. 9 letnie dziecko raczej nie wysyłamy do kopalni?

4 letni koń to 12-latek. Może wykonywać lekkie, dorywcze prace, by zarobić na „kieszonkowe” –  dołożyć się do utrzymania.

5 letni koń to 15-latek, nastolatek. Uważa, że już wszystko wie, że może wziąć na swoje barki pracę i odpowiedzialność. ALE ciągle jest jeszcze słaby i nie w pełni rozwinięty. Nie powinien w żadnym razie być przeciążany, pracować na granicy swoich możliwości. Jest gotowy natomiast by ZACZĄĆ budować swoją siłę”.

3 letni koń nie ma wykształconego układu kostnego, szkieletowego. Kręgi krzyżowe konia zrastają się około 4-tego roku życia, kłąb wykształca się ostatecznie w wieku 5 do 7 lat. Kostnienie kości nie kończy się na 3 roku życia. Parametr silnie związany z wytrzymałością tkanki kostnej to gęstość mineralna kości. Jest on bardzo ważnym wskaźnikiem dojrzałości szkieletu. Proces wysycania kości związkami mineralnymi postępuje znacznie wolniej niż rozrost tkanki kostnej. Całkowitą mineralną gęstość kości właściwą dla konia dorosłego organizm osiąga często dopiero po ukończeniu szóstego roku życia.

Co zatem wprowadzać do treningu? O co w tym momencie musimy zadbać? O dalszy spokojny rozwój konia bez obciążeń.

W tym momencie trzeba zadbać o zbudowanie mięśni, które będą CHRONIĆ kręgosłup, które będą nosić jeźdźca. Ale uwaga! To mają być mięśnie, a nie tłuszcz! Koń nie może być otyły, mieć nadwagę – bo to tylko obciąży jego układ szkieletowy. Sprawę problemu otyłości u koni nagłaśnia od lat np. Dr Sue Dyson, Kierownik Centrum Ortopedii Klinicznej w AHT w Newmarket, która była w Polsce nie raz na konferencjach oraz prowadzi kursy online. (Tak przy okazji polecam jeden z jej kursów w wersji polsko-języcznej https://sassebi.pl/poznaj-24-zachowania-koni/ )

Jak budować masę mięśniową u młodych koni? Odpowiedź znajdziecie w wywiadzie z fizjoterapeutą i osteopatą Michałem Dobrowolskim https://jazdakonnanaturalnie.pl/2025/03/28/wywiad-z-michalem-dobrowolskim-wszystko-o-konsekwencjach-zle-dobranego-siodla-czesc-i/

Podkreślę, że młody koń przebywając na pastwisku SAM buduje swoje mięśnie. Goniąc się z innymi końmi, poszukując pożywienia, przemieszcza się, ćwiczy. Im dłużej konie spędzają czasu na pastwisku tym lepiej – same robią część roboty za nas 😊 A człowiek? Człowiek dodaje do treningu kawaletki, drągi, górki (schodzenie, wchodzenie). Wszelkie podnoszenie nóg do góry wymusza budowanie mięśni grzbietu. Cofanie pięknie wykształca zad. Dużo dają spacery i najlepiej joggingi z koniem  (w ręku) po NIERÓWNYM terenie. Dlatego pójście w las jest tak pomocne 😊

3 letni koń to nastolatek. Jest już silny, ale w głowie dalej ma przysłowiowe siano. Pamiętam rozmowę z Joanną – właścicielką Stadniny Izery (prowadzą hodowlę konika polskiego. Co roku rodzi się u nich około 10 źrebaków). Asia mówiła: wsadzamy jeźdźca na 3 letniego konia. Oswajamy go z tym faktem a potem puszczamy na kolejny rok na pastwiska i dajemy mu spokój. Gdy ma 4 lata sprowadzamy go z powrotem. To nie jest już ten sam koń. Jest o wiele dojrzalszy, gotowy na pracę pod siodłem”.

Psychika koni jest bardzo delikatna (zresztą młodego nastolatka też…). Lepiej poczekać chwilę, lepiej dać mu czas na tym etapie rozwoju, po to, by w przyszłości cieszyć się dłużej jego zdrowiem oraz stabilną psychiką – tak ważną przy treningach, jazdach.

Ela Gródek

Czego uczę jeźdźców?

W jednym zdaniu ujęłabym to tak: uczę jeźdźców jak SIĘ ROZLUŹNIAĆ oraz jak ROZLUŹNIAĆ konia.

Dlaczego zależy mi (zależy nam) na rozluźnieniu konia? Pisałam we wpisie Rozluźnienie konia jako klucz do rozwiązywania problemów Zanim przejdziesz dalej do czytania tego wpisu przeczytaj najpierw właśnie ten wpis.

Koń spięty (i nie mówimy tu o spięciu spowodowanym bólem, kontuzją – to oddzielny temat) to koń „na czuwaniu”, gotowy na to, by w każdym momencie rzucić się do ucieczki, obrony. Gotowość, uważność, obrona, leży u podstaw przetrwania tych zwierząt, to ich instynkt. Przez rozluźnienie chcemy zmienić ten MINDSET konia, czyli jego stan umysłu. Chcemy wytrącić konia z myślenia „muszę być gotowy do ucieczki, muszę być przygotowany”, bo to oznacza napięcie, sztywność a w efekcie złe samopoczucie konia, zła praca, zły trening.

Rozluźnienie umożliwia koniowi pracę W DOBRYM USTAWIENIU, w zdrowej dla niego sylwetce (good posture!). A zdrowa sylwetka, dobre ustawienie konia gwarantuje bezbolesne, komfortowe niesienie jeźdźca na swoim grzbiecie. I koło się zamyka.

Jak uczę rozluźnienia konia? Zacznijmy od tego, że najpierw uczę ZAUWAŻAĆ kiedy koń jest spięty (nawet trochę), a kiedy jest naprawdę rozluźniony. Koń spięty to nie tylko ten, który prawie dostaje wytrzeszczu oczu! Tak często człowiek nie zdaje sobie sprawy ile sygnałów koń wysyła informując, że nie czuje się zbyt komfortowo. Uczę jak objawia się sztywność, napięcie konia. Uczę odczytywać te sygnały.

Potem przez odpowiednia ćwiczenia (poznane między innymi na kursach Feather Light Horsemanship) uczę jak konia rozluźniać.

ALE koń się przy nas nie rozluźni jeśli my sami będziemy SPIĘCI. I tu mamy temat na cały kolejny wykład. Tak wielu jeźdźców myśli, że nie są spięci… Niestety są. Zatem najpierw pomagam im ZAUWAŻAĆ kiedy się spinają i czym to się objawia. Tej sztuki trzeba się nauczyć. Spinanie się to INSTYNKT, nasza samoobrona. Nie mamy na to wpływu DOPÓKI nie popracujemy nad psychiką. Jeśli GŁOWA odpuści – nie muszę się tego, czy tamtego obawiać – wtedy ciało odpuści. Świadomość własnego ciała, obserwacja własnych myśli to podstawa.

Koń to wielkie zwierzę. Wiele koni ma narowy. W stajni ciągle słyszy się: „Uważaj! Bądź ostrożny!”, „Nie rób tak a tak”. To wszystko sprawia, że człowiek ma w sobie podskórny strach w wielu sytuacjach. A KOŃ TEN PODSKÓRNY STRACH czuje. My nie musimy mu tego pokazywać. On to wie.

Dużo wody musi upłynąć, by człowiek OSWOIŁ się z koniem. Tak naprawdę. Tak na 100%. Wiem. Bo to przeszłam. Na moich lekcjach OSWAJAM jeźdźców z koniem (KAŻDYM), z jego REAKCJAMI, jego ZACHOWANIAMI. Tłumaczę skąd się biorą takie reakcje. Opowiadam o psychice konia, bo tylko przez zrozumienie możemy zmienić nasze instynktowne zachowania.

Uczę zauważać swoje reakcje, swoją niepewność. Przypominam: „Oddychaj”, „Zauważ czy bije Ci serce”, „Rozluźnij teraz dłonie”, „Ugnij nogę, rozluźnij postawę”

Nasze ciało to JĘZYK, SYGNAŁY wysyłane do koni. Oddech, mięśnie, tętno, ustawienie, szybkość ruchów. Uczę ZWOLNIĆ. Uczę zauważyć, że jeździec robi wszystko za szybko.

Polecam Ci poobserwowanie światowej klasy trenerów koni. Mi to niesamowicie dużo dało. Obserwowałam najpierw NIE KONIE, ale człowieka. Zauważ jaki przeogromny spokój bije od tych trenerów, spójrz na „krągłość” ich ruchów, na wolne tempo – gdy chcemy uspokoić konia. Spójrz na pewność w ruchach. Zaobserwuj, że wielcy trenerzy dają koniom czas na refleksję, na reakcję!

Uwielbiam uczyć jeźdźców. Uwielbiam jak zaczynają zauważać. Jak zaczynają rozumieć więcej. Jak zaczynają cieszyć się. Uczę ich też być dumnym z każdego małego postępu.

I BARDZO BARDZO DOCENIAĆ KONIE i NAGRADZAĆ KONIE

Z serca

Ela Gródek

PS Jeśli chcesz się rozwijać – zapraszam! Miejsce spotkań – w zaprzyjaźnionej stajni 20 minut od Krakowa, w Konarach „Stajnia na Zielonej” przy ulicy Bonifraterskiej.

Razem możemy stworzyć lepszy Świat dla koni 😊

Pracę zaczynamy już w boksie

Lub na pastwisku

Pracujemy z ziemi – ćwiczymy rozluźnienie własne i konia. Zanim przejdziemy w siodło.

Wyprawa konna na Dżerbę (Tunezja) 11-14.10.25

Jak trafiłam na Dżerbę??? Oczywiście z polecenia. Jakoś tak…chyba nie przyszło by mi do głowy jechać na konie” do Tunezji…

“Znalazłam super stajnię! Jedziesz ze mną na Dżerbę?” – mówi Anet. I za 24 godziny miałam już bilety 🙂

Nie było się nad czym zastanawiać – loty tanie, stajnia prześwietlona, wizja 30 stopni w październiku kusząca.

Dżerba to mała wyspa (linia brzegowa ma około 125 km) w Tunezji nad Morzem Śródziemnym (ciepłym morzem 🙂 ) z pięknymi, szerokimi, piaszczystymi plażami. Ta wyspa, w 2023, została wpisana na światową listę UNESCO za to, że posiada „wyjątkową uniwersalną wartość”, jest znana z unikalnego dziedzictwa kulturowego, które odzwierciedla historię osadnictwa oraz symbolizuje pokojowe współistnienie różnych religii. 

Główne powody wpisania na listę UNESCO

  • Dziedzictwo kulturowe: UNESCO uznało wyspę za “wyjątkowe świadectwo unikalnego wzorca osadnictwa i niezwykłej ludzkiej adaptacji” do warunków środowiskowych. 
  • Współistnienie religii: Na wyspie znajdują się zabytki świadczące o współistnieniu różnych wyznań, w tym zabytkowe meczety, kościoły, a także synagoga El Ghriba, uznawana za jedną z najstarszych w Afryce Północnej. 
  • Architektura i urbanistyka: Na wyspie można znaleźć liczne przykłady unikalnej architektury, takiej jak np. skupiska domów houma oraz podziemne meczety. 

Moją pierwszą pasją (przed jeździectwem) były podróże i różnice kulturowe. Nic więc dziwnego, że Dżerba wydała mi się nad wyraz interesująca.

Ale wróćmy do jeździectwa. Po licznych doświadczeniach w rajdach konnych, zaczynam być coraz bardziej ostrożna w wyborze krajów i stajni na rajdy konne. Zebrana wiedza, obserwacje, zmusił mnie do zadawania coraz dogłębszych pytań stajniom, bo naprawdę nie życzę już sobie jazdy, ani na koniu za chudym, niedokarmionym (Gruzja), ani na koniu za młodym (Kapadocja), ani na koniu z beznadziejnym ogłowiem, wędzidłem (Gruzja). Naprawdę mogę i chcę wybierać takie miejsca, gdzie koń ma się dobrze.

Stajnia “Drzewo Oliwne” (“Zitouna Stables”) taka jest. Koń ma się tu dobrze.

Dlaczego? Konie (dodam tylko – że wszystkie to ogiery):

  • są w świetnej formie (nie są chude, są bardzo zadbane, ale i NIE PRZETUCZONE!!!),
  • nie są trzymane w boksach – mają poletka, gdzie mogą się swobodnie poruszać,
  • nie są izolowane – na poletkach stoją w 2-kach, 3-kach,
  • nie chodzą w upałach! Chodzą tylko, gdy temperatura jest umiarkowana,
  • mają świetny sprzęt (a nie z czasów Króla Ćwieczka, czy epoki kamienia łupanego :))
  • mają odpowiedni wiek, są odpowiednio przygotowane do rajdowania,
  • pracują z ziemi, mają fizjoterapeutę jeśli potrzeba,
  • są traktowane naprawdę jak członkowie rodziny

Wiem…jest to dziwne. W Tunezji takie standardy?. Zdradzę Ci sekret. Właścicielem stajni jest Holenderka (-(=Europejka)- Martine.

Jak możecie się domyśleć, nie każde konie na Dżerbie tak mają. Niestety – jak pisałam we wpisie z Kapadocji (Rajd konny w Kapadocji, Turcja 6-13 czerwca 2025) wiele koni w tej części Świata (dotyczy to też Tunezji) jest zajeżdżana w wieku 2-3 lat i od 3 roku życia już ciężko pracuje. Miałam okazję porozmawiać z Martine o tym problemie podczas rajdu.

Turystyka konna na Dżerbie jest bardzo popularna. Nawet bardziej niż przejażdżka na wielbłądzie. Na plażach codziennie oferowane są przejażdżki konne dla turystów. Koni na wyspie jest mnóstwo. I muszę przyznać, że wyglądają zadbanie i zachowują się bardzo spokojnie. I na pewno spacerek, czy lekki galop, z turystą na grzbiecie, nie robi im krzywdy. Tylko – niestety – wiem, że większość z nich pracuje od bardzo wczesnych lat i często zbyt długie godziny (jest to obciążające dla psychiki). Stąd warto dołożyć starań i poszukać miejsca godnego zaufania, gdzie koń i jego dobro jest na pierwszym miejscu.

Mnóstwo też koni z Dżerby bierze udziały w rajdach długodystansowych. Każdego poranka spotykaliśmy konie i jeźdźców trenujących na plażach.

Dżerba nie ma prywatnych plaż. To jest w niej piękne. Plaże blisko hoteli są zaludnione (aczkolwiek w październiku jest naprawdę luz, jest przyjemnie), ale wystarczy kilka “kroków” poza strefę hoteli i mamy przepiękne, puste plaże tylko dla siebie!

Ok – zatem do szczegółów. Jak jeździło się z Martine? Jakie były konie? Tereny?

Generalnie – ze względu na 30 stopni jeździliśmy albo 2,5-3 h rano, albo wieczorem. Zaczęliśmy od “wnętrza wyspy”, późnym południem, do zachodu słońca.

Oto Olgi pierwszy rumak.

…którego po pierwszym dniu zamieniła na Nassima i już do końca na nim została.

Ja też zaczęłam na koniu gniadym,

po czym jeździłam na kruczo czarnym – karym,

by skończyć na siwku 🙂

Konie na Dżerbie to araby, konie berberyjskie oraz ich mieszanki (więcej o tej rasie pisałam tu Konie arabsko-berberyjskie w Maroko). Są to konie energiczne, gorąco krwiste. Pierwszy koń wydał się Oldze za energiczny (stresowała się jeżdżąc na nim), więc na drugi dzień zmieniła na idealnie dopasowanego do niej, spokojniejszego Nassima. Ja z kolei zmieniłam swojego na bardziej wymagającego, z którym inna uczestniczka rajdu nie do końca sobie radziła. Był to koń wymagający bardzo miękkiej ręki (oddającej wodze) i spokoju. Przy odruchowo zaciąganej wodzy bardzo się niepokoił no i nawet… stanął dęba. Trzeciego dnia dostałam (jak już na karym Ragasie dobrze mi szło), araba czystej krwi El Blaili. Araba… po rajdach długodystansowych. Zarówno Ragas jak i El Blaili wymagali dużych umiejętności jeździeckich, by móc cieszyć się z jazdy konnej na nich, i jednocześnie nie stresować się. Są to konie które CHCĄ biec! Więc musisz umiejętnie nie dopuścić do poniesienia, do wyrwania się. U Martine jeździ się w galopie zebranym. Martine nie chce, by konie nauczyły się pędzić z pełną mocą podczas wyjazdów z turystami, bo… nie każdy turysta ma odpowiednie umiejętności, by na takim koniu pędzić i go potem zatrzymać. Ale galop zebrany – przy niektórych koniach (szczególnie mojej wyścigówce) wymagał pracy. Jak zobaczycie na filmiku – momentami gnałam na przodzie na siwku EL Blaili, ale NIE BYŁO TO JEGO 100% mocy! Naprawdę mógłby jeszcze szybciej 🙂

Martine dobiera konie do umiejętności jeźdźców. Nie tylko przeprowadza wywiad, ale również potem obserwuje, pyta, i w miarę potrzeby zmienia konie. Jeśli widzi, że sobie radzisz – podnosi stawkę 🙂 Lub ją obniża. Ale ilość koni spokojnych jest ograniczona warto więc przetestować swoje umiejętności najpierw w Polce

Zanim wybierzesz się na Dżerbę – pojeździj w rajdach w Polce, jedź na teren do Nawojowej Góry (to wg mnie najlepsza stajnia testowa – konie tu naprawdę mogą pędzić, nawet w zakrętach :))) i dopiero potem planuj przyjazd tutaj.

Konie u Martine to ogiery. Niesamowicie dobrze ułożone. Ale… dynamiczne, lubiące biegać! 🙂 I jak Ty nie podejmiesz decyzji, one mogą zrobić to za Ciebie.

Kilka zdjęć z pierwszego dnia – teren wewnątrz wyspy.

Jak możecie zauważyć, na wyspie dużo się buduje…Niestety nie są to dziewicze tereny. Wnętrze wyspy jest coraz bardziej zagarniane przez człowieka, otaczane wysokimi murami (bo przecież intymność najważniejsza!)…oraz hałdami śmieci (pozwoliłam sobie nie publikować tych obrazków).

Na szczęście da się dojrzeć trochę palm, piękny zachód słońca i lokalną roślinność 🙂

Drugi, trzeci dzień to były już tereny przy plaży – o wiele dziksze, mniej zanieczyszczone i zawładnięte przez człowieka.

Zitouna Stable oferuje noclegi. Więcej info oraz ceny znajdziesz na: https://djerbazitouna.com/

To wielki przywilej spać blisko koni, słyszeć ich dźwięki wieczorem, móc w każdej chwili do nich podejść, obserwować je. W nocy można obserwować gwiazdy i cieszyć się kompletną ciszą. Ja tym razem wybrałam wersję spania nad samym morzem w hotelu (byłam z nie jeżdżącymi konno mężem) – dojazd zajmował nam (z 13 letnią córką Olgą) 10 minut taksówką (koszt taxi to 6 zł 🙂

Zaletą na pewno była możliwość jogi

Filmik z wyprawy możecie obejrzeć tu

A ja tymczasem żegnam się… razem z wielbłądem

Ela Gródek

PS Koszt biletu – 700 zł. Przez Londyn. Z Luton lata easyjet – cena około 100 funtów. Dolot do Londynu – grosze. Nie braliśmy walizek – wszystko dało się wziąć w plecaczku. Tak jest w końcu 30 stopni!. Kask – wypożyczysz w stajni.

Trening konia cd – praca z ziemi

Lipcowy wpis skończyłam opisując trenowanie konia w akceptacji ciężaru jeźdźca (koniecznie przeczytaj: Trening młodego konia – czego uczyć, czego wymagać? ). Poniżej filmik jaki nakręciłam pierwszy raz „przewieszając” się na Oreusie (nagrany przez dorwanego, nowego kamerzystę – Michałka lat 7 :))).

Krótko jeszcze skomentuje filmik i to co na nim robię. Zauważ, że zanim wskakuję, przewieszam się na koniu, uginam mu łeb. Czemu ma to służyć? Są 2 powody. Po pierwsze: koń ze zgiętą głową nie pobiegnie do przodu. Jeśli przestraszyłby się, ugięta głowa spowoduje, że co najwyżej zrobi z jeźdźcem na grzbiecie, kółeczko wokół własnej osi. Koń z ugiętą głową nie może biec, rzucić się do ucieczki. Po drugie: przez ugięcie łba rozluźniamy konia. Koń puszcza napięcie (jeśli jakieś się pokazało). Szerzej o ugięciu łba  pisałam w poście Praca ze źrebakiem- czego nauczyć, czego wymagać? oraz przy okazji treningu z Murphym Praca z Murphym – część II Nauka ugięcia łba to podstawa w treningu konia. Oreus bardzo chętnie ugina łeb i rozluźnia się. ALE nie każdy koń to potrafi. Ugięcia łba – miękkiego – uczymy konia JAKO PIERWSZEJ RZECZY (znów odsyłam do wpisu z Murphym). Większość koni stawia opór, napina się, nie chce oddać głowę, bo koń instynktownie , CHCE mieć możliwość ucieczki! Spróbuj w swojej stajni z jakimkolwiek koniem…

Kontynuując wpis z lipca:

Punkt 6. Wprowadzamy do treningu konia bardziej zaawansowane polecenia. Na poniższym filmiku ćwiczę z Oreusem jego pierwsze skoki (kamerzysta ten sam – Michałek :))) Ponownie, nie dałam radę wyciąć jego komentarzy. UWIELBIAM DZIECI!!!.

Doprowadzanie do przeszkody, pokonywanie przeszkody – zarówno na ujeżdżalni, jak i w terenie – to bardzo fajny trening i zabawa. Jeśli koń ufa nam to idzie za naszą energią, nie ucieka, nie wyłamuje. Jestem tak dumna z Oreusa. To jego pierwsze skoki i naprawdę idealnie przeskakiwał przeszkodę. Pamiętaj, że takie skoki to nie jest NIC naturalnego dla konia! Koń nie rodzi się z chęcią do skoków. Możesz się domyśleć, że w naturze koń bardzo rzadko skacze. Człowiek musi nauczyć konia skakać, polubić skakanie – NAJPIERW z ziemi. Oreus w przyszłości będzie pracował w rekreacji. Z pewnością będzie skakał małe przeszkody. Już teraz może nauczyć się o co chodzi w tym skakaniu, by potem było to coś naturalnego. Coś, co nie wzbudza negatywnych emocji, stresu.

Na filmiku widać jak najpierw pokazuję Oreusowi przeszkodę. Zauważ, że obniżam mu łeb, by dobrze przyjrzał się przeszkodzie (jak widzą konie? Zapraszam do książki O książce oraz Jak widzi koń? ) Najpierw przechodzimy przeszkodę. Potem widać, jak Oreus wyłamuje skok. Z zasady KONIE WOLĄ OMINĄĆ przeszkodę, niż ją przeskoczyć (Oreus stwierdził, że przecież da się ominąć). Ile to razy miałam tego przykład w terenach! Konie zamiast przeskoczyć mały pieniek, kłodę, czy kałużę, omijały przeszkodę bokiem (jak tylko miały taką możliwość – czyli 20 cm wolnego miejsca 😊)).

Przy następnych skokach Oreus już podążył za mną, odczytał o co proszę i bez żadnego oporu przeskakiwał. Jak możesz się domyśleć – w miarę kolejnych treningów – zwiększamy wysokość, dokładamy przejścia przez kładki, czyli wszystkie TREC’owe przeszkody. Jest tysiąc rzeczy, które możesz ćwiczyć z młodym koniem na ujeżdżalny, czy w terenie, zwiększając jego odwagę, zaufanie do Ciebie, współpracę.

Kolejny filmik to – kontynuacja habituacji. Oreus świetnie radził sobie z płachtą na ziemi. Przyszedł czas na płachtę na nim, oraz kolejne ćwiczenia z chorągiewką (parasolka była już wcześniej). Uwielbiam kamerować JEGO PIERWSZE ĆWICZENIA NOWYCH rzeczy. Widać na filmikach jeszcze niekiedy małe zawahanie, lekkie napięcie. Ale widać też PRZEŁAMYWANIE, widać jak ciekawość bierze górę i zaufanie do mnie – „skoro to robimy, to damy radę! Przecież nie pierwsza to przeszkoda, którą Ela wymyśliła i która mnie nie zjadła!” (myśli Oreus 🙂 ). Zauważ, że linka nie jest napięta. Koń ma prawo odejść, zawahać się. Taka praca nie polega na zmuszaniu konia, “łamaniu” konia. Namawiamy go łagodnie, zachęcamy. Cały proces musi być na jak najniższych emocjach. Bardzo chwalimy. Zobacz jak na koniec Oreus po prostu chodzi za mną i za bardzo już nie zwraca uwagę na “strachy”.

https://www.facebook.com/reel/1740064773322734

Co w treningu młodego konia ma największe znaczenie???

– oczywiście relacje z koniem (zapraszam do Relacje z koniem – jak je tworzyć?)

– STOPNIOWE zwiększanie poprzeczki. Możesz dodać tylko tyle, ile koń da radę emocjonalnie unieść! To wielki błąd ludzki – mamy swój plan i go wykonujemy (dzisiaj to, jutro tamto). BZDURA. Masz obserwować konia i dopasowywać trudność do jego stanu emocjonalnego, do JEGO GOTOWOŚCI!

– pokora – lepiej cofnąć się 3 kroki, niż pójść za daleko. TRENINGI MUSZĄ być krótkie. Koń musi mieć czas na „przemyślenie”, a Ty – człowieku – schowaj ambicje do kieszeni.

– TWÓJ SPOKÓJ, pewność tego, że wiesz co robisz. To temat rzeka – tyle ludzi chce trenować konie, ale naprawdę nie są do tego przygotowani. SPÓJNOŚĆ to słowo klucz. Jeśli TY jesteś niespójny, zapomnij o tym, by koń się połapał w tym co powinien zrobić. Nie łudź się, że zasłonisz czymś swój strach, niepewność, bicie serce.

Dlaczego tyle koni ma problemy behawioralne? Dlaczego tak wiele koni choruje? Dlaczego tak wiele koni ma narowy?

Uwierz mi – problem jest w człowieku. Braku jego świadomości. Braku jego umiejętności w poprowadzeniu konia, w treningu konia. Trening konia zaczyna się długo przed tym jak wsiądziemy w siodło! Im więcej przepracujesz z ziemi, tym mniej pracy w siodle!

Pamiętaj – problem nie jest nigdy w koniu…

Ela Gródek