Mam wielki bunt w sobie. Nie zgadzam się z powszechnie przyjętym sposobem kształcenia młodego jeźdźca. Młody człowiek przychodzi do stajni. I co? I wrzuca się go na grzbiet konia. Najpierw jeździ na lonży. Ale krótko – bo to czasochłonne i drogie. Kilka, kilkanaście spotkań i jeździec ląduje na koniu w grupie innych adeptów.
Dobrze pamiętam swoje początki jazdy konnej. Owszem – endorfiny, ale zmieszane z dużą dawką stresu…Na koniu czułam się z jednej strony wspaniale, ale i…jak na tykającej bombie. W głowie ciągle krążyły myśli: „Co jak koń zerwie się do biegu, a ja go nie zatrzymam??”.
O braku edukacji z zakresu psychiki i natury koni już pisałam. Powtórzę jeszcze raz. Wg mnie, to powinien być obowiązek, aby jeździec zanim zacznie regularnie jeździć konno, musiał zaliczyć/zdać teorię o koniu. Jeździec mógłby przygotować się sam (z poleconej lektury) lub/i odbyć kilka obowiązkowych godzin szkoleniowych.
Jest jeszcze jedna luka/ jeden brak w początkowej edukacji jeźdźca – fizyczne i mentalne przygotowanie jeźdźca. O fizycznym przygotowaniu przeczytasz tu: Rozluźnienie jeźdźca a dobrobyt konia
Teraz skupię się na mentalnym.
Każdy jeździec powinien pracować PRZEDE WSZYSTKIM nad sobą. Nie nad koniem (o tak! Młody jeździec myśli, że to konia trzeba wychowywać!). To nie koń ma się do nas dostosować i nauczyć się z nami współżyć. To my musimy zrozumieć jego Świat, jego zachowania, język. (przeczytaj Nie rozmawiajmy z koniem jak z człowiekiem )
Nie jest prosto zrozumieć Świat koni. Ja poznaję Świat koni już trzynasty rok i dalej mam nowe obserwacje, spostrzeżenia…To nauka na całe życie.
Od jakiegoś czasu, na bazie mojej wiedzy, doświadczenia, pomagam jeźdźcom świadomie zacząć jeździectwo. Pomagam im MENTALNIE przygotować się do jeździectwa. Wiem dokładnie czego mi zabrakło w początkowej fazie nauki jazdy konnej i jakie były tego konsekwencję. Daję im lepszy start, szybszy start, bezpieczniejszy i bardziej świadomy.
Poniżej odsłaniam rąbka tajemnicy: moje elementy pracy z jeźdźcem nad rozwojem jego przygotowania do jeździectwa:
1. Praca ze stadem. Biorę uczniów do stada. Obserwujemy stado z daleka, tłumaczę jego zachowania, komentuję intencje. Wchodzimy w stado, w interakcję z końmi. Komentuję zachowania różnych koni w stosunku do nas. Uczę czytać emocje koni, wychwytywać sytuacje potencjalnie niebezpiecznie (stado jest dynamiczne!), obserwujemy wzajemne oddziaływanie. Uczę OSWAJANIA się z końmi, uczę zaufania, pewności siebie, tłumienia impulsywnych reakcji. Ale i stawiania granic.

2. Praca z grzbietu, na oklep. To najlepsza metoda na OSWAJANIE człowieka z koniem. Kładzenie się na konia, elementy woltyżerki, zeskakiwanie, zaprzyjaźnienie się z zadem konia itp. Jeźdźcy potrzebują poczuć JAK się koń zachowuje, uczą się JAK reagować. Poznają własne ciało i jego ograniczenia 😊


3. Praca z ziemi. Jeśli TY będziesz bać się konia, koń będzie podejmować decyzje bez Ciebie i za Ciebie. Uczeń zaczyna wydawać polecenia i UCZY się reagować na odpowiedzi konia. Uczy się wymagać, uczy się regulować jego i swoje emocje. Zaczynamy od prostych rzeczy. Uczę zauważać swoją reakcję. Czy cofnęłam się? Czy moje ciało pokazało niepewność, strach? Czy byłam/ byłem konsekwentny? Proste ćwiczenia z ziemi są nieodzowne w kształceniu jeźdźca. To co chcesz egzekwować od konia z siodła NAJPIERW musisz nauczyć się egzekwować z ziemi.
(więcej o pracy z ziemi przeczytasz tu :Trening konia cd – praca z ziemi)




4. Spacery. Spacer z koniem w ręku wbrew pozorom nie jest prosty 😊Koń na ujeżdżalni to kompletne inne zwierzę niż te w terenie! Spacery w terenie to ogromne pole do nauki dla jeźdźca!


6. OSTATNIM ( a nie pierwszym!) elementem nauki jest praca z siodła, jazda w siodle. U mnie oczywiście bez wędzidła. (Uwielbiam patrzeć na to zdziwienie jeźdźca, że koń może chodzić bez wędzidła 😊). W siodle uczę -ZAUWAŻAĆ co jeździec robi z własnym ciałem na koniu? CZY I KIEDY je spina i rozluźnia? Co robią jego ręce? Co robią jego nogi? Gdzie patrzą oczy. UCZĘ ZAUWAŻAĆ, uczę świadomości własnego ciała i oddziaływania nim na konia. Aby w przyszłości móc pracować nad przepuszczalnym dosiadem, najpierw musisz zauważać szczegóły w sobie. Drugim etapem jest nauka zauważania/odczytywania JAK CZUJE SIĘ KOŃ pod Tobą? Czy się napina, czy rozluźnia? Kiedy się rozluźnia? Kiedy się napina?
Etyczne jeździectwo to takie kiedy zależy nam, by koniom było z nami dobrze, by nie odczuwały nie tylko bólu fizycznego, ale i obciążenia psychicznego: zdenerwowania, strachu, stresu. To jeździectwo oparte na komunikacji i relacji z koniem (więcej o tym tu: Relacje z koniem – jak je tworzyć?)
Tak sobie myślę, że gdyby kształcenie jeźdźców odbywało się z mieszanką powyższych elementów szkolenia, większy odsetek jeźdźców, to początkowe zainteresowanie jeździectwem, przekształcałoby w prawdziwą, świadomą pasję, nie rzucało by jeździectwa tak szybko. Bo ile młodych “koniar” pozostaje przy pasji na długie lata???A ile odchodzi?? I co ważniejsze: o ile mniej byłoby „poszarpywań za wodze”, „obijania grzbietów końskich”, strachu, spięć, upadków, niebezpiecznych sytuacji? O ile więcej byłoby zrozumienia, empatii dla konia i prawdziwej z nim współpracy…
Ela Gródek
PS 2 Jeśli zainteresowany jesteś takim samorozwojem – zapraszam do kontaktu.
Praca z koniem zaczyna się już w boksie, przy czyszczeniu…












