Dosiad młodego konia, delikatność jeźdźca

Oreus ma 3 lata i 4 miesiące. Zaczęłam z nim pracę, gdy miał 6 miesięcy. Został odsadzony od matki i podarowany Stajni „Na Zielonej”. Był małym, zagubionym źrebakiem, płoszącym się i uciekającym jak wszystkie inne małe źrebaczki.

Pierwszy dosiad w siodle był na hali w marcu (filmik tu: wpis o nim tu Pierwszy dosiad – Oreus/😊) teraz powtórka na otwartej, dużej ujeżdżalni. Na większej, otwartej przestrzeni. To jeszcze nie czas na zajeżdżanie Oreusa. Na to przyjdzie czas gdy skończy 4 lata, ale to odpowiedni moment, by w różnych warunkach oswajać go dalej z siodłem, z jeźdźcem.

Prezentuję filmik z drugiego dosiadu

Jak pisałam na facebooku: wszystko jest tu ważne:

– jak koń zachowuje się przy samym siodłaniu?

– jak przy dopinaniu popręgu?

– jak da się prowadzić na ujeżdżalni?

–  jakie emocje towarzyszą mu na każdym tym etapie?

– czy stoi i czeka, gdy jestem na schodkach?

Czy luźno oddaje łeb w momencie wsiadania? Czy znów czeka na jeźdźca, nie kręci się? Nie ma żadnej reakcji ucieczkowej? Jak reaguje, gdy jeździec jest na nim?

To wszystko jest tak ważne (jego rozluźnienie i spokój!!!), by dalsze etapy zajeżdżania przebiegały BEZ STRESU dla konia i z sukcesem dla człowieka. Przy koniach NIE MA DROGI NA SKRÓTY. Wszystko ma znaczenie 😊Przy koniach pośpiech nie jest dobrym doradcą.

Więc jaka jest ta droga nie na skróty? To pisuję w serii wpisów z Oreusem (kliknij Oreus w wyszukiwarkę na tym blogu). Ale dzisiaj chciałabym potłumaczyć to co widzisz na filmiku. Dlaczego tak, a nie inaczej wsiadam na konia? Dlaczego robię to, a nie tamto? Dlaczego to ma znaczenie?

Po pierwsze – powtórzę. Na konia można wsiadać, gdy jest on na to przygotowany PSYCHICZNIE I FIZYCZNIE. Nie należy wsiadać na konia, który nie ukończył 3 lat. NIE KIERUJ SIĘ NIGDY TYM co widzisz w mediach i co robią inni ludzie. Człowiek dalej popełnia mnóstwo błędów w pracy z końmi, człowiek wyrządza dalej koniom ogromną krzywdę. SŁUCHAJ weterynarzy, fizjoterapeutów końskich i behawiorystów. Nie należy zajeżdżać konia, który nie ukończył 4 lat. Nie należy zajeżdżać konia, który skończył 4 czy 5 lat, jeśli nie jest na to przygotowany psychicznie, czy fizycznie (więcej w wywiadzie tu Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I).

Koń przygotowany psychicznie to koń spokojny, rozluźniony, będący w kontakcie z człowiekiem, słuchający. Obowiązkiem człowieka jest praca z koniem bez zbędnego stresu i obciążenia psychicznego. Każdego konia da się przygotować do pracy z człowiekiem w sposób dla niego łagodny, przyjazny.

Pamiętaj, że STRES wywołuje u koni wrzody. A tak! Słyszałeś w swoje stajni, że i ten i tamten, i ten i tamten koń ma wrzody. No właśnie… Wrzody to PLAGA dzisiejszych czasów.

Jeśli koń odczuwa niepokój, ma reakcje uciekające, lękowe przy siodłaniu, NIE MOŻESZ IŚĆ dalej. Nie możesz na niego wsiadać. Jeśli koń nie podąża za Tobą lekko na ujeżdżalni, jeśli w pracy z ziemi nie wykonuje tego, o co go prosisz, nie możesz wsiadać na niego. Jeśli koń nie cofa się na Twoje polecenie, jeśli nie zatrzymuje się na Twoje polecenie, jeśli nie oddaje łba na Twoje polecenie, nie możesz na niego wsiadać.

To znaczy…możesz. Kto człowiekowi zabroni?? Echhh. Długo by o tym pisać.

W moim światopoglądzie i w mojej miłości do koni, nie ma takiej opcji.

Na filmiku zatem pokazuję Ci te ważne, SKŁADOWE ELEMENTY. Poobserwuj zachowanie Oreusa przy mnie. Poobserwuj moje ciało. Moje zachowanie przy koniu. Człowiek REGULUJE układ nerwowy konia (bądź nie). Człowiek ma moc wyciszania jego wrodzonych instynktów. Pracując z koniem dbam, byśmy byli cały czas w kontakcie.

I tu nadmienię o DELIKATNOŚCI. Uczę tego jeźdźców nie od dziś. 90% jeźdźców powiedziałoby, że jest DELIKATNYCH w stosunku do konia. Taka jest nasza, ludzka percepcja. Z punktu widzenia człowieka – tak, jesteś delikatny. Ale zapewniam Cię, że z punktu widzenia konia, daleko Ci jeszcze do delikatności. Jak mantrę powtarzam przy uczniach „poruszaj się jak mucha w smole” (cytując jednego z moich autorytetów), „zwolnij”, „nie tak energicznie!”, „Zrób to miękko, wolniej”. W boksie, przy siodłaniu, przy prowadzeniu konia, przy czyszczeniu ZWOLNIJ i bądź delikatny. Ale tak naprawdę delikatny.

Mnie delikatności nauczyły nie tylko konie ale i moje koty. I dalej mnie uczą, i inspirują. Kocie odruchy uczą totalnej delikatności. Koń Ci tak tego nie pokaże, ale ON DOKŁADNIE takiej delikatności potrzebuje, tak czuje. Naszą delikatnością wyciszamy konia.

Wiele koni przy czyszczeniu, siodłaniu „ma problem” (przyczyny tych problemów to temat na inny wpis). To ostatecznie od Ciebie zależy jak gwałtownie koń będzie się buntował, reagował.

Nie wiesz o czym mówię? Zapraszam na indywidualną lekcję ze mną – pokażę 😊

Dochodzimy do schodków. Nie wsiadam na konia, gdy on nie umie stać przy człowieku, stać przy schodkach. Gdy kręci się, ucieka. Jeśli stoi grzecznie, proszę o oddanie łba. Koń z ugiętym łbem nie może biec. Koń z ugiętym łbem ma pełne zaufanie do Ciebie. Koń z ugiętym łbem jest rozluźniony. Czy chcesz wsiadać na właśnie takiego konia? Ja tak. Podkreślę w tym momencie, że to nie moja wiedza. To wiedza dawno odkryta przez wspaniałych, wielkich koniarzy. To wiedza, która sprawdza się. Możesz z niej skorzystać. Albo nie 😊(jak wiecie z poprzednich wpisów idę programem Feather Light Horsemanship Online kursy z Ivet z Feather Light Horsemanship – część I “Problem Solving”)

Wsiadam „w połowie” na konia. Zawisam i czekam na reakcję. Jeśli moje ciało nie wywołuje żadnego napięcia w koniu, wtedy przekładam nogę. CAŁY CZAS JESTEM W ROZLUŹNIENIU. To między innymi od mojego rozluźnienia zależy rozluźnienie konia.

Z siodła sprawdzam, czy koń współpracuje. Czy dalej słucha moich poleceń. STÓJ to STÓJ. Oddaj łeb w drugą stronę, to oddaj łęb.

Zauważ, że nagradzam Oreusa. Mówię mu całą sobą, że jestem z niego dumna, że robi kawał dobrej roboty 😊

Masz pytania? Potrzebujesz konsultacji? Masz wątpliwości? Znajdziesz mnie pod Krakowem w Stajni Na Zielonej 🙂

Z serca

Ela Gródek

PS 1 filmik z pierwszego dosiadu na okrep i w siodle tu: Videoblog

PS Oreus uwielbia spacery z ręki 🙂

Do widzenia! Do zobaczenia!

Praca z Murphym – część III

Dzisiaj część III postu „Praca z Murphym”. W tych trzech postach opisuję Ci po kolei KROKI pracy z nowym koniem, z koniem, którego nie znałam – od momentu poznania, przez pracę na ujeżdżalni, pracę z ziemi, na wolności,  kończąc na wyjazdach w teren.

Dla przypomnienia – w części I (Praca z Murphym – część I) pisałam o

  • Zachowaniu w boksie i KOREKCIE tego zachowania.
  • Pracy na uwiązie (lekkie podążanie za impulsami na uwiązie, reagowanie na sygnały).

Zauważ, że NAJMNIEJSZA RZECZ przy koniu jest ważna! Ważne jest to jak koń się zachowuje w boksie i jak za Tobą, przy Tobie idzie! Już takie zwykłe, proste zachowania mówią nam niesamowicie dużo o koniu i już TU zaczyna się praca z koniem 😊

W części II (Praca z Murphym – część II) pisałam o kolejnych krokach (KOLEJNOŚĆ ma znaczenie)

  • Pracy na ujeżdżalni na kantarku
  • Pracy na wolności (roundpen)
  • Ponownej pracy na kantarku
  • Wyjścia w teren z koniem w ręku (nie w siodle)

Między czasie, spotykając się z Murphym wplatałam habituację (co to jest patrz tu: Gdy nie ma w domu dzieci to… habituacja)

Mając za sobą powyższe kroki przyszedł czas na kolejny etap – praca w siodle i wyjście w teren (w siodle).

Murphy jest koniem, który od lat pracuje w rekreacji. Na ujeżdżalni jest spokojny, opanowany. Gdy wsiadłam na niego pierwszy raz byłam mile zaskoczona, że tak pięknie daje się prowadzić. Jak wiecie z poprzednich części wpisu, Murphy nie reagował chętnie na sygnały z ziemi. Spodziewałam się zatem „ospałego” konia pod siodłem. Konia, którego trzeba trochę „ponamawiać” na przejście do kłusa, galopu, zmiany kierunków itp😊 A tu niespodzianka. Murphy pracuje chętnie, z odpowiednią dynamiką, czyta sygnały, prośby zmiany tempa jazdy, zmiany chodów. Murphy w rekreacji chodzi na wędzidle. Ja od samego początku naszej współpracy pracowałam z nim tylko na kantarku. Po przepracowaniu ćwiczeń na kantarku z ziemi, gdy miałam już pewność, że Murphy czyta moje sygnały przekazywane za pomocą kantara i uwiązu, przyszedł czas na pracę w siodle. NIGDY nie wsiadam na nieznajomego konia na kantarku bez uprzedniego przygotowania go do tego z ziemi. Zanim wsiądę w siodło muszę mieć pewność, że koń wykonuje moje wszystkie prośby z ziemi!

Jazda na koniu na wędzidle MOŻE być inna, niż ta sama jazda na kantarku😊 Zmieniając wędzidło na kantar muszę mieć pewność, że koń odczyta wszystkie moje sygnały i jazda będzie w 100% bezpieczna. Dobre przygotowanie z ziemi gwarantuje (i zagwarantowało z Murphym) brak niespodzianek w siodle. Murphy czytał bezbłędnie sygnały. Lekko, swobodnie zatrzymywał się na każde moje polecenia (i nacisk wędzidła na szczęce naprawdę nie był mu potrzebny 😊) cofał się, zmieniał kierunki.

Dopiero mając tak przygotowanego konia mogłam wyruszyć w teren 😊 Wiedziałam już JAKI to jest koń (po pracy na wolności, po habituacji) i co mogę się po nim spodziewać. Jak reaguje na różne bodźce, jak reaguje na bodźce NIEZNANE (folia, parasolka, płachta), jak czuje się w lesie i czego się tam boi, a czego nie? Wypracowaliśmy relację, kontakt, zaufanie (praca na wolności, habituacja, praca z ziemi). Upewniłam się, że Murphy czyta, rozumie sygnały, które przekazuję mu przez kantarek, czyta moją energią, język ciała, głos. Można było jechać w teren na kantarze! Murphy był gotowy.

Wybierając się pierwszy raz z nieznanym koniem w teren w siodle (jak wiecie najpierw tę samą trasę pokonujemy z koniem z ręki) zadbaj o dobry dzień. Dzień w którym wiesz, że nie było niepotrzebnych, niemiłych ekscytacji. Ważne, by koń był zrelaksowany, spokojny. Piszę o tym, bo biorąc Murphego po 2 godzinach pracy w rekreacji byłabym raczej nierozsądna.  Emocje koni NIE OPADAJĄ tak szybko jak emocje ludzi. Oraz NAWARSTWIAJĄ się. Jeśli podczas jazd rekreacyjnych Murphy akurat miałby powód do stresu, a ja nałożyłabym jeszcze kolejne obciążenie, mogłoby być, w najlepszy razie, „niespokojnie”. Zadbaj o to byś TY był rozluźniony i zadbaj o to, by koń wyruszał w teren rozluźniony. Warto przed taką jazdą wykonać na ujeżdżalni ćwiczenia rozluźniające dla konia (praca na kołach, generalnie praca polegająca na wygięciu konia w „banana”. O rozluźnieniu i takiej pracy z koniem na pewno napiszę oddzielny post😊)

Pierwszy teren niech będzie w stępie, ale z przeszkodami. Skup się na OBSERWACJI konia i SIEBIE. Zauważ jak oddychasz? Poczuj swój każdy mięsień, zobacz gdzie spinasz mięśnie. Rozluźnij je. I nie chodzi tylko o uda, łydki ale i o Twoje ręce, dłonie, szczękę, pośladki! Jak mówi i przypomina ciągle Natalia Jasicka-Krugiołka, Twój dosiad musi być PRZEPUSZCZALNY! Bez blokad.

Jadąc w las z Murphym robiłam różne ćwiczenia. Powtarzałam WSZYSTKO to co ćwiczyliśmy na ujeżdżalni. Prosiłam o ugięcie łba, cofanie, zawracanie. Przechodziliśmy przez „drągi”, czyli zwalone pnie, gałęzie, schodziliśmy z górki, wchodziliśmy pod górę, robiliśmy slalom wśród drzew.

I oczywiście nie zapomniałam o nagrodzie! Czyli krótkim postoju na podskubanie trawy😊

Dopiero gdy czujemy całym swoim ciałem, że koń rozluźnia się w terenie, że komunikacja z koniem jest bez zarzutów, gdy czujemy zaufanie, przechodzimy do krótkich zakłusowań i zebranych galopów.

A potem przyjdzie czas na wisienkę na torcie: szybkie, wydłużające, terapeutyczne cwały po łąkach. To jeszcze przed nami😊

PS  O terapeutycznych galopach, które polecam KAŻDEMU koniowi przeczytasz tu Terapeutyczny galop

Z serca

Ela Gródek