Fotorelacja z rajdu z Agro Ranczo – Beskid Sądecki 18-19.04.26

O Agro Ranczo dowiedziałam się od rajdowej koleżanki – tej samej przez którą znalazłam się na rajdzie na Dżerbie (Wyprawa konna na Dżerbę (Tunezja) 11-14.10.25). “Wiesz! Jest takie fajne miejsce do rajdowania w Beskidzie Sądeckim, musimy tam jechać”. Ale terminy się nam nie składały… Za to inna koleżanka, AKURAT z grupą swoich znajomych, zapisały się na rajdowanie w Agro Ranczo (co za zbieg okoliczności!) …a mi udało się wskoczyć w ostatniej chwili na miejsce, które się zwolniło. Zapisanie się na rajd w Agro Ranczo nie jest bowiem takie łatwe. Ranczo ma swoich stałych, powracających klientów. Miejsca zapełniają się szybko.

Początkowo nie miałam w planach rajdować w kwietniu. Miałam być w delegacji na Bliskim Wschodzie. Ale z powodu sytuacji w tym regionie, delegacja została odwołana, a ja momentalnie zapragnęłam znaleźć się na końskim grzbiecie wśród lasów, łąk i gór.

Lubię zmieniać stajnie, bo lubię podróżować, lubię zwiedzać różne zakątki Polski i Świata. Wszędzie jest inaczej, wszędzie jest pięknie.

Stajni szukam tylko z polecenia. Chcę mieć pewność, że stajnia spełnia pewne (moje) standardy i minimum moich wymagań.

Poniżej szybkie podsumowanie rajdowania ze stajnią Agro Ranczo. Co mi się podobało, co było dla mnie ważne. I to co osobiście bym zmieniła 🙂

Stajnię założył Paweł – dawno, dawno temu…(30 lat? O ile dobrze pamiętam). Był jednym z pierwszych, który zaczął tworzyć górską turystykę konną w tym rejonie. To było i dalej jest jego wielkie hobby. Paweł sam poprowadził nasz zastęp w pierwszym dniu i po wspólnej kolacji poopowiadał o początkach stajni, i o różnych przygodach.

Ale do rzeczy. Co mi się podobało?

1. Wolny wybieg koni 24/7. Konie od wczesnej wiosny, po późną jesień, spędzają czas wspólnie, w stadzie, na wielkich łąkach. Mają swoje towarzystwo, przestrzeń, łąki, by po dniu pracy naprawdę się wyciszyć i odprężyć. To tak ważne dla psychiki koni. I to tak procentuje…

2. Po dniu rajdowania, czy w dniu przyjazdu, mogłam iść do stada i spędzić ze stadem czas. Tak bardzo to lubię i tak ważne jest to dla mnie. Uwielbiam obserwować stado, uwielbiam wchodzić w relacje z końmi, uwielbiam z nimi “gadać” 🙂 Albo po prostu być czy sobie leżeć 🙂

3. Konie są bardzo dobrze ułożone, bez narowów, spokojne. LUBIĄ CZŁOWIEKA!!! Na pastwisku podchodziły przyjaźnie, były mną zainteresowane, były mnie ciekawe, miały do mnie (człowieka) zaufanie!. Tak często konie w rekreacji kojarzą człowieka z niemiłymi emocjami – wolą trzymać się z daleka. Przy siodłaniu konie stały zrelaksowane, spokojnie czekały. Nie było między nimi “kłótni”. Konie są w bardzo dobrej formie, dobrze utrzymane i dobrze dobranym sprzętem (to ważne!!)

Ja dostałam Juniora. Junior to 7-latek. Jak wiecie mam zasadę: nie wsiadam na rajdach na konie młodsze niż 5 lat. 3-letni koń w ogóle nie powinien być zajeżdżany (jego układ kostny nie jest dojrzały. Więcej o tym tu Wywiad z Michałem Dobrowolskim – wszystko o konsekwencjach źle dobranego siodła, nieserwisowanych siodeł – część I) a 4-latek nie powinien przyjmować takiego obciążenia pracą. 4-latek może zacząć lekko pracować, ale nie znosić trudy kilku godzinnego rajdu (więcej o tym tu Wiek konia a jego gotowość do pracy. Wracając do Juniora – jak tylko usłyszałam, że Junior jest mieszanką Folbluta i Quarter Horse’a powiedziałam biorę go! To połączenie szybkości folbluta z siłą i spokojem Quarter Horsa jest naprawdę wyjątkowe. Co wiecej. Zależało mi na koniu, który lekko reaguje na wodze, który lubi i docenia prowadzenie na luźnej wodzy (jak wiecie generalnie jeżdżę bez wędzidła), wymaga miękkiej ręki. Junior był absolutnie cudowny!

Inne konie w stajni to i ślązaki i małopolaki, czysty quarter horse, konik polski. Wszystkie były – z relacji innych jeźdźców, bardzo dobrze ułożone.

Jeździło się nam naprawdę wspaniale. Były momenty, gdzie mogliśmy się pościgać, wyprzedzać. To wszystko było bezpieczne, kontrolowane. Sama przyjemność!

5. Same ranczo jest bardzo miłym miejscem. Zrobione w takim stylu jaki lubię – górskiej chaty, lokalnej. Na poddaszu pokoje z łóżkami (pokoje wieloosobowe), na dole przestrzeń wspólna, kuchnia. Wszędzie czystko i zadbanie.

6. JEDZENIE – genialne!! Gotowane przez lokalną gospodynię, która naprawdę ma talent!. Gotuje swojsko, lekko i smacznie. Na śniadaniach nie brakowało “zieleniny”, którą tak kocham, na obiady nie brakowało wersji “wege”, pysznej zupy czy prawdziwego kompotu 🙂 Palce lizać. Wszystko świeże – gotowane w dniu przyjazdu.

7. Okolica – piękne tereny Beskidu Sądeckiego. My pierwszego dnia udaliśmy się na Przehybę

Na Przehybie jest schronisko z dużym wyborem obiadów – wszystko było bardzo smaczne (od schabowych po pierogi). Można było odpocząć przy kawce na tarasie w pełnym słońcu.

Miejscami leżał jeszcze śnieg. Ale w tym samym momencie mijaliśmy kwitnące drzewa i pełno zieleni

Trasy byly urozmaicone, bardzo ciekawe. Drugiego dnia wybraliśmy się na bardziej płaskie tereny, gdzie mogliśmy cieszyć się długimi galopami. Te konie naprawdę są w świetnej formie i lubią biec.

Trzeba jednak pamiętać, że rajdy w terenach górski głównie polegają na stępie, by pokonać górzysty teren. Konie często nie mają łatwo. Po pierwsze: przez nawierzchnię – czyli kamienie, lub mocno utwardzone ścieżki, po drugie: przez ukształtowanie terenu. Niektóre trasy są bardzo strome i wg mnie, aż za strome na to, by koń dźwigał człowieka. Wg mnie w tych miejscach człowiek powinien zawsze zsiadać z konia i iść pod górę na własnych nogach. Prawdopodobnie wielu rajdowiczów w tym momencie myśli “no ale ja nie mam takiej kondycji, by iść na nogach pod górę!”. Na co ja odpowiedziałabym “a koń ma mieć? Jedź na rajd gdzie indziej jeśli podejście pod górę jest zbyt dużym wyzwaniem”. Prawdopodobnie takiej reakcji obawiają się prowadzący i nie narzucają, by schodzić z konia na takich odcinkach. Wg mnie jest to czasem zbyt obciążające dla koni. I ja bym to zmieniła. Wprowadziłabym obowiązkowe schodzenie z koni w miejscach stromych.

Konie w Agro Ranczo są podkute. Nie ma tu innego wyjścia. Kamienie, twarda nawierzchnia wymusza. Są też dobierane te rasy, które są silne, odporne. Ale co najważniejsze – jak podkreślała bardzo sympatyczna przewodniczka-instruktorka Liwia – ranczo dba o dużą rotację koni. Konie popracują parę lat i są sprzedawane, by gdzieś indziej mogły pracować w lżejszych warunkach.

Czy polecam? Bardzo polecam. Polecam z czystym sercem, bo jeśli po pierwszym dniu rajdu pomyślałam sobie: “Mogłabym tu wrócić z Olgą (14-letnią córką)” to to znaczy, że bezpieczeństwo w tej stajni jest na 1 miejscu, że konie są idealne również dla dzieci.

Ela Gródek

Junior – dziękuję!!!

A tu znajdziecie filmik, który najlepiej odda klimat rajdu:

A tu link do strony Agro Ranczo: https://agroprzysietnica.pl/kontakt

Fotorelacja z rajdu konnego w Gorce (7-8 października 2023)

2 tygodnie temu miałam przyjemność poznać nową stajnię, nowe miejsce, gdzie można porajdować w dobrym stylu 🙂 Od razu dzielę się z Tobą wrażeniami i – mam nadzieję – obiektywną opinią.

Do Stajni Gorce Kamienica jak zwykle nie trafiłam z przypadku, ale z polecenia. Z instruktorką Agatą poznałyśmy się w innej stajni. Wtedy pokazywała mi Pieniny z grzbietu konia (piękne galopy i cudowne widoki możecie obejrzeć w Videoblog – filmiki z czerwca 2020). Teraz zaprosiła w Gorce, gdzie od jakiegoś czasu już rządzi.

Jak to w fotorelacjach – oddam głos głównie fotografiom (i filmikom) – niech to one “opiszą” Ci czego możesz się spodziewać rajdując tutaj, ale tytułem wstępu kilka zdań. Dlaczego od razu polubiłam te nowe miejsce?

  1. Bo Stajnia Gorce Kamienica prowadzi chów bezstajenny. Boksy są – ale służą nie po to, by koń tam długo stał. Na co dzień konie przebywają razem 24/h na dużym pastwisku. Mogą tam realizować swoje wszystkie podstawowe potrzeby (więcej na temat tu Dlaczego chów bezstajenny?) A boksy przydały się, gdy trzeba było siodłać konie podczas deszczu 🙂
  2. Bo to jest wyjątkowe miejsce. Stajnia leży na terenie “Zespołu pałacowo-parkowego Marszałkowicza w Kamienicy” zbudowanego w latach 1830-1840). Jak czytam w Wikipedii pałac jest w stylu empire*, a przypałacowy park, z pięknym starodrzewem, wpisany jest na listę zabytków województwa małopolskiego. Maksymilian Marszałkowicz** natomiast “był działaczem gospodarczym, politycznym, kolekcjonerem książek, dzieł sztuki”, a wsią Kamienica zarządzał i gospodarzył aż do śmierci “kładąc ogromne zasługi dla rozwoju okolic”. Jakie były później losy dworku? Możecie się domyśleć. Podobne jak Stajni Pałacowej w Płazie… – miejsca opisanego przeze mnie w Rajd Nielepice-Płazy (14-15 maja 2022). Na szczęście obecny właściciel kompleksu (wszystkich budynków pałacowych oprócz dawnej poczty – teraz Restauracji Dworskiej) – Pan Stanisław – kupił tę posiadłość 30 lat temu i sumiennie przywraca temu miejscu dawną świetność. Dworek jest piękny. Liczne budynki – restauracja Parkova, dwa budynki hotelowe dla zmęczonych przybyszów, wiaty grillowe, stajnia (kiedyś stajnie dworskie), budynki gospodarcze rozrzucone są na wielkiej powierzchni przylegającej do parku. Nie sposób nie zakochać się w tym miejscu!

3. Bo to jest miejsce, gdzie cała rodzina ma co robić. Być może Ty jeździsz konno, ale dzieci nie, lub mąż nie. Tu możesz zabrać całą rodzinę i nikt nie będzie się nudzić. Na terenie kompleksu jest mały plac zabaw, jest restauracja, jak pisałam, piękny park, a sama Kamienica to idealne miejsce wypadowe w okoliczne góry, czy nad strumyk.

4. Bo nie sposób poświęcić oddzielnego punktu samej Restauracji Parkovej 🙂 Restauracja jest świeżo otwarta i oby ten kucharz zawsze tu gotował (dopytałam TEN kucharz to Łukasz Opyd). To, że ważę 53 kg to nie znaczy, że nie lubię dobrze zjeść!. Nie ma dla mnie większej przyjemności niż zjeść coś pysznego. Naprawdę nie spodziewałam się takiego poziomu kulinarnego w tak małej mieścinie! Niejedna krakowska restauracja powstydziłaby się! Jedzenie wyśmienite, no i jak podane! A do tego “normalne” ceny. Na drugi raz uściskam osobiście kucharza 🙂 I warto też dodać, że kelnerki – obsługa – była przednia. Panie umiały doradzić, znały kartę (a uwierzcie, że nie jestem łatwym klientem i lubię dociekać…), uśmiechały się i …miały poczucie humoru (tu ze mną też nie jest lekko 🙂 Brawo!

5. Bo nie mogę wspomnieć o samych koniach. Takiej różnorodności ras, maści pod jednym dachem dawno nie widziałam. I nie ma tu “leniuchów”. Każdy koń jest bardzo chętny do pracy. Żywy, zmotywowany.

Mamy tu zatem: Quarter Horsa, Arabka, Tinkera, Konia Wielkopolskiego, SP, kuca walijskiego. Mamy zatem konie duże i małe, konie bardzo wytrzymałe i te delikatniejsze. Dla każdego coś dorego! A każdy koń (DOSŁOWNIE!) zupełnie innej maści 🙂

I co jeszcze jest ważne. Widać dbałość o konie. Widać to po samych koniach (chęć do pracy, ich wygląd, zadbanie, brak narowów, dobre ułożenie) i po dobrym (dobrej jakości) i dopasowanym sprzęcie.

No dobrze. To teraz do samego rajdowania.

W pierwszy dzień wyruszyliśmy na Gorc (1228 m n.p.m)

Trasa wiodła w większości wśród pięknych, pełnych ciszy lasów.

Na końcu czekała na nas nagroda – przepiękne widoki na cały Gorczański Park Narodowy (z wieży widokowej)

Konie na szczycie zostawiliśmy na popas w zagrodzie.
…a sami zasiedliśmy przy grillu 🙂
Z zagrody, z miejsca do grillowania może skorzystać KAŻDY przybysz, zbłąkany jeździec. Jest też domek góralski – gdzie można skryć się w razie deszczu, lub przespać za zgodą właściciela (wystarczy zadzwonić na numer wywieszony na domku)

Pierwszego dnia jechałam na boskiej Bosce

Idealny, silny, szybki i bardzo bezpieczny koń.

W drugi dzień wybraliśmy się na Modyń (1028 m n.p.m)

Na szczycie czekała nas ławeczka i wystarczająco miejsca na popas dla koni.

A z wieży widokowej widoki były takie 🙂

Tego dnia z rana mocno padało. Klimat w lesie, na trasie był po prostu nieziemski…Cały las parował, a my razem z nim 🙂

Drugiego dnia jechałam na Sweety.

Obie trasy – na Gorc oraz Mocoń, są to trasy górskie. Jazda jest zatem głównie w stępie. Ale stęp po płaskim to nie to samo co stęp w górach. Emocje są zupełnie inne – niepowtarzalne!

Mam natomiast dobrą wiadomość dla lubiących galopować. Schodząc z gór (lub wchodząc w góry) jest mnóstwo łąk, nieogrodzonych polan, gdzie można nie tyle pogalopować co po prostu POSZALEĆ w pełnym pędzie!

Filmiki z galopów zobaczycie tu Videoblog

Tu dopiero Sweety pkazała mi co potrafi. Co to jest za koń! Jakie ona ma przyspieszenie! Quater Horsy są jednak w sprincie nie do pobicia. Sweety doszczętnie skradła moje serce. Jest koniem tak szybkim, zwinnym, tak wytrzymałym, tak chętnym do ruchu, a przy tym tak opanowanym i pięknie ułożonym, że…rozpłynęłam się doszczętnie 🙂

Podsumowując. Czy polecam Stajnię Gorce Kamienica? (na facebooku pod “Stajnia Gorce Kamienica, adres DK46, 34-608 Kamienica). Tak polecam 🙂

Ela Gródek

PS Noclegi też są w “normalnych” cenach 😉 a hotelik po remoncie

*https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_pa%C5%82acowo-parkowy_Marsza%C5%82kowicza_w_Kamienicy?fbclid=IwAR1tETcUjPSiMKYe4qKjT_0YkOy7E9jYGyNeHKCnoSDiqu1WfqQMBhjO-Vg

** https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Maksymilian_Marsza%C5%82kowicz